To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ


Do?wiadczenia - Weryfikacje

Zbyszek - 2017-08-27, 13:10
Temat postu: Weryfikacje
Wspólne ?nienie.
Siedz?c na krze?le wola?em w my?lach Atma Malik, zas?u?onego przewodnika duchowego. Obok mnie siedzia?a jego prawa r?ka, dama z lu?no spadaj?cymi w?osami oraz Herbina, stara kole?anka z okresów burzliwych eksperymentów forumowych. Zainteresowany historiami o Atma Malik, postanowi?em sprawdzi? jego umiej?tno?ci. Nie znaj?c go osobi?cie, skierowa?em k?cik uwagi na jego dobra znajoma siedz?c? naprzeciwko mnie, z my?l? by do nas przyby?. W takich chwilach jestem na pól w ?nie, z wyciszona uwaga, otrzymuj?c my?l na pro?bie- ?yczeniu. Jest to co? jak stoj?ce w umy?le pytanie, wsparte roszcz?cym oczekiwaniem czyjej? obecno?ci w moim pobli?u.
Oczekiwanie nie trwa?o zbyt d?ugo, gdy? pojawi? si? cie? czyje? osoby w poglebionej szaro?ci. Posta? ta , dosy? dynamicznie podesz?a do mnie , penetruj?c moje my?li. Wymiana ich by?a dosy? szybka, co mnie nawet zaskoczy, gdy? nie oczekiwa?em takiej reakcji. Je?li to ty , spyta?em to daj jaki? znak, najlepiej cud, w ko?cu jeste? wielkim majstrem, spyta?em troch? z arogancka kpina. O odcieniu tego uczucia zdecydowa?a nasza wspólna rozmowa o nim i mój sceptycyzm wynikaj?cy z niech?ci do wszelkich przewodników duchowych. Przejawi?o si? to w dosy? natarczywym pragnieniu potwierdzenia jego niezwyk?ych umiej?tno?ci. Pojawiaj?c? si? osob?, postrzega?em w odcieniach szaro?ci, co wyja?ni?em sobie moim rodzajem mieszanego dostrojeniem astralno mentalnego.
W tym stanie ?wiadomo?ci wielokrotnie obserwowa?em równie? siebie w jeszcze ciemniejszej postaci, wiec jedynie lekko zniecierpliwiony, nie oczekiwaczem zbyt wielkich efektów ?wietlnych.
Osoba ta odesz?a ode mnie, kieruj?c si? w stron? pani z d?ugimi w?osami. Wysun??em si? odrobin? do przodu z cia?a, zainteresowany rozwijaj?c si? akcja. Dostrojenie mia?em dosy? kiepskie, nie rejestrujac w pe?ni przestrzeni do okola. Zostali jakby w ni? wch?oni?ty.
Po chwili rozegra?a si? niezwyk?a akcja. Przestrze? nabra?a dynamiki, wytwarzaj?c jakby ruch powietrza, kieruj?cy si? w stron? damy z d?ugimi w?osami. W?osy jej rozpostar?y si? przybieraj?c wkrótce form? wst??ek przytroczonych do g?owy- okr?g?ej tarczy.
Skojarzy?o mi si? to ze to z promienistym s?o?cem. U?miechn??em si? nie rozpoznaj?c, czy powsta?y obraz by? wt?oczony w powierzchnie cia?a kobiety, czy wytworzy?em go we w?asnym umy?le, stoj?c ja?ni?- ?wiadomo?ci? par? metrów od cia?a. Pol godziny po wspólnej medytacji, dowiedzia?em si?, i? Atma Malik, rozdawa? ludziom obrazek ze s?o?cem, z podobnie rozpostartymi w?oso -wst??kami. Dosta?em nawet jeden na upami?tnienie tego wieczoru.
Dlaczego tak trudno znale?? potwierdzenie wspólnego ?nienia?
By nakre?li? trudno?ci z jakimi si? spotykamy w chwilach weryfikacji duchowego spotkania, przytocz? jedno ze spotka? z Conchita.
Stali?my naprzeciw siebie, z pe?nym rozpoznaniem naszej ?wiadomo?ci . W czasie weryfikacji wysz?o jednak, i? po chwili stan??em jak g?az bez ruchu., nie wykazuj?c ?adnej ?wiadomej reakcji. Rozczarowa?o to Conchite my?l?c?, i? ma chyba do czynienia z mol?wiadomym cia?em astralnym. Moja wersja znacznie ró?ni?a si? od jej.
W chwili, gdy j? rozpozna?em, przypomnia?a mi si? po?yczona od Herbiny p?yta CD.
Obie panie zna?y si? dobrze, co starcza?o bym zawstydzony skry? si? w umy?le , b?d?c nawet ju? poza cia?em. Skry?em si? w planie mentalnym, kolejnej podwarstwie umys?u, nawet tego nie postrzegaj?c. Autentyczno?? rozgrywaj?cej si? akcji tak mnie zaanga?owa?a, i? nawet nie postrzeg?em utraconej ??czno?ci z Conchita. Na jej miejscu pojawi?a si? Herbina, z podcinan? g?ow? p?yt? magnetyczn?, tak jak na filmach o Predatorze. Dalsza cze?? pobytu poza cia?em zaj?ty bylem sklejaniem g?owy Herbinie.
O tak kiczowatym przebiegu spotkania zadecydowa?y moje nami?tno?ci do filmów Sci fi.
Porównuj?c pó?niej cale zdarzenie, zauwa?y?em moment, w którym si? oddzieli?em od Conchity. By?a to niezwykle subtelna zmiana stanu ?wiadomo?ci, której nie postrzeg?em na bie??co. Dla mnie nic szczególno?? si? nie zmieni?o. Jedynie zamiast Conchity stan??a prze de mn? Herbina.
?adnych wyra?nych zmian w postrzeganiu nie postrzeg?em, gdy to si? dzia?o, nawet zapominaj?c i? punktem mojej uwag by?a wcze?niej ca?kiem inna osoba. Pó?niej analizuj?c ju? na trze?wo, dostrzeg?em delikatne ró?nice. Zdarzenia nabra?y szybko?ci a moje odmienne , mentalne cia?o ?lizga?o si? bardziej my?lowo po horyzoncie zdarze?. Ono jakby snu?o idee ruchu, ?ni?c cala akcje, odizolowan? od przestrzeni w której znajdowa?a si? Conchita.
Byli?my w tej samej przestrzeni kosmicznej, z ta ró?nic?, i? ja skry?em si? w poziomie mentalnym. Wystarczy?o to, by cale zaj?cie sta?o si? dla niej niewidoczne.
Zjawisko wnikania w odmienne warstw rzeczywisto?ci mog? sta? si? przyczyna pozornej utraty po??czenia mi?dzy osobami poza cia?em. Conhita mnie widzia?a stoj?cego w bezruchu a ja zamiast niej kogo? ca?kiem innego.
Ro?nica taka by?aby wspania?ym pretekstem do sceptycznych komentarzy, i? opisuje kolejna bzdur?, staraj?c si? usilnie potwierdzi? realno?? spotkania z Conchita. Rzeczywi?cie tak to mo?e wygl?da?, ale jedynie dla nieuwa?nego obserwatora. W moim wypadku rozbie?no?? relacji wynik?a z rozgrywania si? akcji w odmiennych warstwach. Mo?emy je zmienia?, nie rejestruj?c i? to robimy. To by wyja?nia?o wielo?? napotykanych istot , stoj?cych w bezruchu w ciele astralnym oraz zachowanie si? ?pi?cych cia?, szybuj?cych niby bezmy?lnie w otaczaj?cej nas przestrzeni. One cho? stoj? w bezruchu, mog? ?nic na wewn?trznych monitorach.
Analizuj?c brak precyzyjnych potwierdze? wspólnego ?nienia, zauwa?y?em i? poza tym wnikaniem w odmienne warstwy, mo?e wyst?pi? równie? odczytanie przez nas zdarze? z ?ycia partnerów spotkania. Mog? to by? ma?o istotne szczegó?y , które winno si? szczególnie dok?adnie analizowa?. Ich brak wyra?nego zwi?zku zniech?ca, czyni?c relacje nieprawdopodobna.
Ale? W?a?nie , podam przyk?ady , które cz??ciowo obja?ni? ich unikatowy charakter, co mo?e si? wam przyda? przy analizach wspólnego ?nienia.
Ogl?daj?c film zaskoczy? mnie bohater filmu, przewracaj?cy si? na motocyklu , sun?c dalej pod rozbijaj?ca si? ci??arówka. Par? dni potem przy?ni?em si? koledze ( Pieczywo) , w taki w?a?nie sposób hamuj?c ten pojazd. Innym razem dosta?em krówki w prezencie, objadaj?c si? nimi ca?y wieczór. Wkrótce wyczyta?em relacje znajomej (Rugwa )i? rozdawa?em w ?nie krówki. Gdy po deszczu spad?y z drzewa wszystkie papierówki, to obieraj?c je wieczorem ?a?owa?em i? nie rozda?em ich znajomym. Nast?pnego wyczyta?em na forach, dnia i? podje?d?a?em pod domy Conchity ci??arówka pe?na papierówek ch?tnie je rozdaj?c.
Siedz?c u siostry w ogrodzie zawiesi?em uwag? na wisz?cych prze?cierad?ach na sznurze. Wprawi?y one mnie w zdumienie, du?a powierzchnia, jakby wci?gaj?c w za?amanie przestrzeni w otoczeniu pe?nym zieleni. W tym dziwnym stanie zamar?em w bezruchu, obserwuj?c dynamik? i napi?cie kolorystyczne bia?ych, faluj?cych plam. Zmieni?em na chwilk? stan ?wiadomo?ci. Zapami?tuj?c to zdarzenie niezwykle precyzyjnie. Wieczorem , przy piwie ze znajomymi, siedz?ca obok mnie Pomara?cza wpad?a w chwilowa zadum?, obserwuj?c wewn?trznym wzrokiem podobnie wisz?ce, bia?e tkaniny. Zrobi?a to spontanicznie, w czasie rozmowy ze mn?. Dlaczego opisuje takie przypadki? Otó? zauwa?y?em, i? nie wa?no?? naszym zdaniem zdarze? odgrywa dominuj?c? role w rozgrywaj?cej si? fabule snu a stan ?wiadomo?ci w którym zapisujemy zdarzenia. W moim wypadku ?ni?y mi si? chwile z filmów, czy rozwija?em w ?nie momenty z ?ycia prywatnego , w których co? mnie szczególnie zafrasowa?o wywo?uj?c zmienne stanu ?wiadomo?ci. Opisa? go mog? jakby zawieszenie uwagi na zdarzeniu, z zanikiem os?dy. Samo zdziwienie, bez autorefleksji, tak jakby te okoliczno?ci szeregowa?y wspomnienia ,uk?adaj?c ich kolejno?? w hierarchii wa?no?ci w przysz?ych snach. Ten stan winien dawa? wspaniale rezultaty przy programowaniu w?asnej ?wiadomo?ci. W takim stanie b?dzie prawdopodobnie mo?liwe usuwanie uzale?nie?. ?wicz?c przed laty, ze znajomymi wspólne ?nienie, nie komentowa?em ich w taki sposób, pozostawiaj?c ich interpretacje na pó?niej. Zwi?zek tre?ci wspólnych snów, by? trudny do postrze?enia, by? chaotyczny, zahaczaj?c jakby bokami o nasze wspomnienia- skojarzenia, co dawa?o sceptykom doz? pole do kpin. Teraz jednak uzupe?niam je moimi komentarzami, nabieraj?c pewno?ci i? te peryferyjne wspomnienia uczestników , zapisane w odmiennym stanie ?wiadomo?ci determinowa?y nasze wspólne sny. To w?a?nie przez nie, mieli?my tyle utrudnie? w interpretacji, spotka?.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group