Towarzystwo Obenautów Polskich


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
SWIATLO wewnetrzne, jak je osiagnac,
Autor Wiadomość
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 345
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2012-04-14, 09:23   SWIATLO wewnetrzne, jak je osiagnac,

Kiedys Slavio przestawial mnie z cienia lucyferycznego w strefe swiatla. Ekspo bylo internetowe, znaczy mial jakiegos pionka na swojej tafli w piramiczie i przesunal go z jednej strony na druga,. Cos mi pstryklo i sie troche wypogodzilem, Innym razem Brus, stojac naprzeciw mnie, usunal mi czernidlo, rowniez pstryklo i sie wypogodzilem. Rozlalo sie przyjemne cieplo w srodku. Tak sprawdzalem ostatnio to zjawisko ocieplania, porownujac z odmianami zlosci i stalo mi sie wyraznie widoczne, iz mozna przesuwac stany swiadomosci sobie i komus, nawet na odleglosc, jak suwakiem, bez wchodzenia w trans. Ludzie mowia, zmieniac wibracje, Ze zlego na dobrego, z uczcuia palacego niepokoju, rozdraznienia na ciepla blogosc. Prosta niby umiejetnosc, czynnosc do wykonania, ale trudna by ja zrozumiec jej duchowy mechanizm, gdyz rejestrujemy zmiane odczuc, nastroju, nie wiedzac, co wlasciwie zachodzi w planach niefizycznych. Hm teraz tez, zaczynam dostrzegac kto w tym Lucyferze Slavia siedzi a kto ciagnie do swiatla.
Niezwykle w tym wewnetrznym swietle jest to, iz mozna je rozdawac. PAre razy trafilem na jego pelna manifestacje, tego wewnetrznego swiatla, w calej krasie na zewnatrz ciala. Powracajac do fizycznego, utrzymywalem ten niezwykly stan swiadomosci przez jakis czas, obserwujac jego nature. Innym razem znajoma dala mi swoje 4-miesieczne dziecko do potrzymania. Wlaczylem to rozjasnienie i zaczalem sie przygladac dzieciakowi. Patrzyl na mnie spokojnie, choc sie wczesniej wiercil i pokrzykiwal,
Testuje teraz to swiatlo, zastanawiajac sie nad jego natura. Jak wykryje konkrety do sie wypowiem . Jedno jest pewne dla mnie , kto sie rozjasni , w jednej sekundzie, to postrzeze jak caly krajobraz jasnieje w oczach i napelni sie jakims dziwnymzaufaniem do swiata, uczuciem pewnosci iz nic mu nie grozi. Odczuje sie bezpieczny nawet w jamie z wilkami.

Kwantowa komunikacja, z bloga Herbiny
http://youtu.be/ItpKYtdtsmQ
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2012-04-14, 09:31, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 345
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2012-10-30, 10:47   

Wewnętrzne światło.
Czym się rożni obe od NDE a tym ze jednio jest raz a porządnie. W obe , w zależności od metody, ludzie lądują najczęściej w wyższych planach, co uwarunkowane jest technika wychodzenia i rodzajem transu. Po śmierci lądujemy najczęściej w kolejnym planie , nazwanym eterycznym, To energetyczna strona świata fizycznego, świeci się tam i przedmioty widzimy na wskroś. W ten świecący się świat fizyczny wklejamy obrazy astralne, nadając mu fizycznych efektów. W tym planie wyczuwa się co nas otacza a to starcza a to starcza by warstwa ta nabrała widzianych dla nas kształtów. Śmierć trwa nadal i zmykamy potem w wyższe warstwy wieloświata . Cześć ląduje w piekiełku, utykając w astralu, zamęczając się powinnościami , lub przypalani są grzechami a cześć mknie do nieba weseląc się w planie mentalnym, tracąc częściowo upierdliwa strefę emocjonalna, Cześć ludzi leci jeszcze wyżej a nawet jeszcze wyżej. W całej tej gonitwie za unicestwieniem siebie umieranie skalda się z wielu etapów, polegających jakby na uwalnianiu się z życiowych klamotów zebranych łapczywie. Na samej gorze, naszej osobowej drabinki jest jaźń, która może się rozpalić wewnętrznym światłem, stajać niezależną od ciał niefizycznych i zawartych w nich energiach. W czasie wznoszenia się jaźni uczy się ona rezygnować z części własnych właściwości umysłowych. I oto chodzi, by rozbudzić w sobie światło duchowe, nazwane chyba ciałem Chrystusa lub światłem atmana. Chodzi o to by umieć korzystać z boskiego źródła energii, najjaśniejszego światła ze świateł. Gdy się to nam choć raz przytrafi, to natychmiast rozpoznajemy nasz nadrzędny cel życia, zapamiętując iż jaźń reaguje na boskie światło z wielka euforia, niezwykle silnym uniesieniem duchowym, przypominającym bezgraniczna miłość. Jaźń sili się wtedy i szuka ze wszystkich swoich sil ponownie takiego spotkania- zjednoczenia, jednym słowem zrealizować najwyższy cel człowieka, obudzić się w ciele duchowym.
Wygląda , iż JEZUS OSIAGNAL TEN CEL, stajać się przykładem do naśladownictwa.
Ludzie osiągają rozświetlenie się jaźni najczęściej stopniowo. Sam proces budzenia się przebiegać może czasami bardzo gwałtownie. Przypomina to najczęściej dotkniecie palcem bożym, siejącym często wielki zamęt w życiu człowieka. Czy konieczne musi być taka zadyma? Po części musi, gdyż droga na skróty jest najczęściej stroma i kamienista. Zanim człowiek połapie się w oczywistych rzeczach musi się trochę namęczyć. Każde uderzenie przeciwności , przemieszane z bólem porażki otwiera mu coś w jaźni. Bieleje jego ciemna strona ( mająca konkretna substancje) wzbudzając pokorę i wyrozumiałość. Nie mowie by zaraz na kolana i pejczem po plecach, ale tak trochę , stopniowo by zrozumienie wzrosło i poprawiła się kondycja duchowa. Nie kłopocz się więc nadgorliwie życzliwy człowieku, ze robią ludzie innych w konia a zajmij się przede wszystkim sobą. Gdy zaczniesz się starać być lepszym niż jesteś, to sam odkryjesz resztę. Wiedza napłynie w odpowiednim czasie, dyktowana wewnętrznym głosem. Nauczysz się rozpoznawać własne badziewo od rzeczy istotnych.

Wklejka z bloga

1.- HERBINA
Światło , info z książki „Die Mutter” ( autorka jest Adilakshmi, wielbicielka M. Merra, która zdaje się jest jedna z jej opiekunek, czyli osób, które jej w życiu towarzysza).
Z tego co wyczytałam w tej książce światło wielokrotnie spływało na M. Meera,zamieszczam tu jeden z opisów:
„światło wpłynęło , jak gromada mrówek, przez moje paznokcie do mojego ciała. to było nieopisane, białe, niebieskie, czerwone i złote światło, taka mieszanka tych barw. W moich oczach spostrzegłam światło jak promień słońca. Kiedy światło weszło do mojego ciała, ciało trzęsło się jakby było przez trzęsienie ziemi nawiedzone. Moje zmysły zostały wyłączone; nie mogłam nic widzieć ani słyszeć. Światło wpływało do każdej komórki. Wszędzie komórki ciała krążyły w świetle, w ruchu, następowały w nich zmiany. Odczulam to jako doskonały proces oczyszczania.
Bulo niemożliwe otrzymać kontrole nad ciałem.Tez mój duch i serce były bezradne. Miałam wrażenie, ze nie mam żadnych kości ani nerwów. Nic nie mogłam podnieść, przedmioty wypadały mi z rak. Nie mogłam tez chodzić. To było tak jakbym kolanami a nie stopami stała na ziemi. Moje ciało było słabe i tak elastyczne jak waz i nie mogło prosto stać.
To doświadczenie trwało 2 godziny, spowodowało zmiany w moim ciele. Odczuwałam to tak, jakbym stała się lekka i nie była więcej na tej Ziemi. Kiedy to doświadczenie minęło odczuwałam bóle w całym ciele jeszcze przez dwa dni, choć duch i serce wróciły do normalnego stanu.

Na pytanie jak światło wpływa do ciała M. Meera odpowiada:
Schodzi z góry, znad ciała, przez paznokcie albo przez wewnętrzną stronę stop. Tam, gdzie wchodzi powoduje uczucie drętwienia w danej części ciała.
Jeżeli to ciało fizycznie nie jest mocne, to czuje się przez 10 do 15 minut okropnego bólu, jak od ukąszenia skorpiona. Ci, którzy nie są przygotowani na jego przyjecie lub nie chcą go przyjąć odczuwają ten ból szczególnie mocno. Kiedy ciało jest już światłem wypełnione, nie powinno, nawet jeżeli odczuwa silny ból , się temu procesowi ( wypełnianiu światłem ) sprzeciwiać. Przeciwnie, mimo takiego bólu powinna wzrastać chęć przyjęcia światła. ten ból może 10 do 15 minut trwać , a po dwóch godzinach zniknie zupełnie. Potem pojawi się uczucie szczęścia, pokoju a wszelkie przeszkody w rozwoju duchowym zostaną zwyciężone. Będziecie wiedzieli kiedy będziecie przyjmowali światło, bo będziecie czuli miłość do całej ludzkości i troskę o wszelkie życie. Będziecie chcieli być pomocą dla całego świata i jednocześnie będziecie odczuwać stan uwolnienia od przywiązań i spokój.

Światło spływa, ale jest wszędzie, w każdej komórce. Wszyscy muszą się na nie otworzyć. Przeciwko temu
światłu, które powoduje ból jest sprzeciw na świecie. Światło paramatmana nie powoduje bólu, ono wypełnia zachwytem..

ZBYSZEK:

Drogi sceptyku, zanim coś wpiszesz trując się funkcja układu nerwowego i rolą hormonów przeżyj sam to niezwykle światło. Zaoszczędzisz sobie chlapania jęzorem po próżnicy:)
Nie dziwie się, ze jest tak wielki opór przed przyjęciem światła. Bolesne zmiany w naszym ciele są tak dotkliwe, ze chyba wszyscy przyjmują je jako niczym nie uzasadnione, agresywne działanie, złośliwie wymierzone przeciwko nam.. Przypomina mi to trochę opowieści o dotknięciu palca bożego. Najpierw trochę cierpienia, by potem być godnym przyjęcia Boga w sercu. Gdy moja mama opowiadała o wnikającym w nią świetle z obrazu Jezusa, wiszącym nad jej łóżkiem, patrzeliśmy wszyscy na nią odrobinę sceptycznie, uśmiechając się do siebie. Po wielu latach również miałem przyjemność ugościć światło. Nie uśmiecham się już tak, gdy ktoś u kresu swojego życia opowiada o przeszywającej go miłości, pełnym łez i wzruszenia. Wnikające światło jest niezapomnianym zdarzeniem w życiu człowieka, pozostawia ślad na cale życie. Najpiękniejsze spotkanie ze światłem zdarzyło mi się poza ciałem fizycznym. Odczuwałem je szczególnie intensywnie, obserwując dokładnie przeszywające mnie uczucia. Sprawdzałem również w tym stanie, kondycje moich ciał niefizycznych. Zmieniły one w tym czasie swoje właściwości, to chyba miała na myśli D Merra, mówiąc , ze jej ciało fizyczne było bardzo lekkie. Wracając do ciała odczuwałem nadal to intensywne światło. Odczucie jego było jednak w ciele fizycznym trochę przyćmione. Zajmując się własnymi zajęciami ,odczułem powolne wyciszenie się tego doznania. Porównać je mógłbym do radosnych chwil w życiu człowieka, gdy coś mu wyjdzie szczególnie dobrego, z czego się strasznie cieszy i jest z siebie zadowolony. Odczuciu światła towarzyszy przedziwne rozjaśnienie w głowie, coś jakby świeciła się żarówka pod czupryna:) Zmiana charakteru i swoboda w myśleniu jest wyraźnie postrzegalna. Z wielka łatwością goniłem w tym stanie wiele wątków jednocześnie, nie będąc w stanie wzbudzić w sobie agresywnych myśli. Szczególnie to mnie oczarowało. Wykonałem nawet parę agresywnych działań , pragnąc przetestować zachowanie się moich ciał niefizycznych. Znam sporo ludzi noszących w sobie to szczególnie radosne światło. Rozmowy z nimi są niezwykle przyjemne,- nawet przywołanie w wyobraźni wspomnień spotkań z nimi, wywołuje wzniecenie tego niezwykłego światła radości.
Jak wzbudzić w sobie to wspaniale światło, jest tematem moich dociekań. Nie u każdego przygotowanie na przyjęcia światła przebiega to tak samo. Męczarnia oczyszczania może być rozłożona na wiele lat i przebiegać dla nas niepostrzeżenie. Stawiamy sobie najczęściej wtedy pytania DLACZEGO, odczuwając boleśnie zbiegi okoliczności.
Czy musi zawsze bolec, myślę ze nie. Wymaga to zapewne odpowiedniego przygotowania, na które mało kto z nas ma czas.

HERBINA:
Sobota byla, mnie na czacie nie bylo.
Jezeli chodzi o Mutter Meera to z ksiazki, ktora jest o niej wynika, ze nie miala zadnego ludzkiego guru,nie zajmowala sie zadna religia, zadna sadana czy dyscyplina.
W wieku 6 lat doswiadczyla pierwszego samadhi, w ktorym przez caly dzien byla bez swiadomosci, opisuje to tak, ze od tej chwili wiedziala, ze zyje w boskosci i dzieki woli i pomocy boskosci.Kiedy miala 8 lat zostala przyjeta przez rodzine Reddy, jako dziecko obdywala juz podroze „poza”. W wieku 14 lat rozpczela prace – transformacje na swiecie, istoty duchowe pojawily sie aby jej w tym pomoc. Przez kolejne lata podrozowala po innych plaszczyznach, gdzie spotykala sie ze Sri aurobindo i Matka ( Matka , to byla osoba, ktora za zycia prowadzila asram Sri Aurobindo), spotykala sie w „poza” z joginami, z Jezusem, Krisna i innymi i bezposrednio od nich otrzymywala nauki.
Zrozumiala, ze celem jej istnienia jest niesienie swiatla ludziom ( to robi na swoich darshanach).
Mutter Meera miala wiele przezyc ze swiatlem, sa tez takie opisy :
„Z ogromnym halasem, jak grzmot i oslepiajaco jak jasne swiatlo sloneczne wybucha to swiatlo ze mnie… Trzy razy dziennie wysylam w ten sposob swiatlo wszedzie .To siwatlo okrywa cala Ziemie. Kiedy to z mojego ciala wychodzi , odbywa sie to z tak wielkim halasem, ze przez dwie godziny nic nie slysze.Ten proces toczy sie dalej”.
Nastepny fragment:
„Czasami mam wrazenie, ze moje stopy sie pala, jakbym chodzila po ogniu, nawet jezeli przez wode , ktora jest na ziemi chodze, to z powodu tego swiatla, ktore Ziemi daruje . jest dynamiczne w swoim dzialaniu. Ziemia reaguje na to dluzej niz ludzie”.

W odpowiedzi na pytanie Conchity: Z opisow z ksiazki wynika, ze zanim zdarzylo sie to doswiadczenie, ktorego opis przetlumaczylam w poprzednim poscie ,M. Meera podrozowala po innych wymiarach i stala sie swiadoma tego, ze jej misja jest niesienie swiatla i jak wyzej – otrzymywala nauki od niezyjacych mistrzow – w „poza”.

Nie komentuje tych opisow, nie wiem, czy zawsze zejscie swiatla musi odbywac sie w ten sam sposob, szczerze mowiac z takim opsiem jak u M. Meera nie spotkalam sie nigdzie indziej. Na razie wole po prostu zbierac opisy roznych osob, ktore tego doswiadczyly, wtedy moze wylonia sie jakies podobienstwa i roznice, moze to byc interesujace i cos wniesc do tematu, wiec jezeli ktos jest sceptyczny to moze lepiej niech sie powstrzyma sie od zarzutow , poczekajmy az zdobedziemy wiecej opisow aby wyrobic sobie jakies zdanie, Moze rodzaj przezycia u roznych osob jest inny z tego wzgledu, ze kazdy ma inna role do spelnienia albo co, moze wyniknie to z innych tekstow.
Zachecam do zbierania i wklejania opisow roznych oswieconych i nie tylko – osob, wtedy bedzie mozna sie na koniec pokusic o komentarz.

Darshan u Mutter Meera jest dla mnie czyms interesujacym pod wzgledem doswiadczen, ktore sa jednak tak subtelne i wlasne, ze na razie nie bardzo chce o tym pisac ( choc to pozytywne doswiadczenia) .

Pozdrowka dla Conchi i innych badaczy :)

ZBYSZEK:

O widzę , ze komentarz Herbiny był niewidoczny i w międzyczasie uzupełniła swój tekst, odpowiadając na pytania Conchi.. Pozostawiam jednak mój w starej formie.
Pani Merry mieszka gdzieś kolo Frankfurtu i przyjmuje ludzi. Podobnież sporo chętnych do napełniania światłem. Herbina coś wspominała, ze juz 6 jako sześciolatek, Merra poprosiła o światło. Nie wiedząc dlaczego i o co prosi, jakby zaprogramowana zgłosiła się sama. Przeszła solidna szkole świetlistych istot i podjęła się zadania przelewania w ludzi tego światła. Wybiorę się z Wolfgangiem kiedyś do tej pani, ciekaw jestem bardzo jak to się odczuwa to przelewanie i czy to jest to samo co sam przeżyłem parę razy.
Opisy niefizycznych podroży Merre są bardzo ciekawe, mówi ze przemknęła przez wszystkie plany wieloświata mając u boku ze świetlistych opiekunów. Wspominała ze dostała druga jaźń, i żyje teraz we dwie jednocześnie, tyle ze jedna została w niebiańskim domu. Niezmiernie ciekawa osoba, warto ja poznać osobiście. Jeśli się czegoś dowiem to opisze:)
Jedno mnie szczególnie interesuje, to co napisała o błogości i kochaniu wszystkich istot. Nie rozumie za bardzo jak to jest technicznie zrobione. Miałem okazje poznać rożne odmiany czegoś podobnego, mogąc postrzec wyraźną różnice miedzy tymi stanami swiadomosci. Nie zrozumiałem jednak zbyt wiele z tych nauk, przezywając te stany jakoś oślepiony, bez jakiegoś większego wglądu w ich źródło. Nie postrzegłem jednym słowem zbyt wiele. Z tego co pamiętam, to zwiesiła mi się na początku wola. Pomimo świadka, moglem jednak doskonale sobie zdawać sprawę z tego niezwykłego doznania, co nie było dla mnie w samym 6 ciele ( JAŹŃ) jeszcze możliwe Potem jakoś ruszyło, odzyskałem wewnętrzny ruch i pomimo niezwykłego odczucia błogości światła, moglem wykonywać skomplikowane pomyślunki, przyglądając się jak moje ciało astralne utraciło wręcz zdolnosci do realizacji poleceń mentalnych. Jakoś zamarło na luzie, nie reagując na myślowe. Miałem przy sobie opiekuna, który wypowiadał proste zdania. Dzięki niemu miałem na początku jakaś orientacje, -wtedy gdy mi się wola zbiesiła, gdyż wypowiadał powoli swoje uwagi co do tego stanu, nadając tym samym zdarzeniu jakiejś chronologii.. Przez jakiś czas potem świeciło mi jeszcze w środku. Przebywając już w ciele fizycznym. odczuwałem to przedziwne światło również, -znacznie słabiej, ale nadal przypalało błogością.
Do czego to można przyrównać?. Hm, coś jak radość i jednocześnie wzruszenie w pięknych chwilach.
Pozostałe spotkania ze światłem już czas zatarł i nie pamiętam zbyt dobrze w jakich okolicznościach one przebiegały. Pamiętam za to doskonale przygotowania przez jakie się przedarłem kilkanaście lat temu, by uzdatnić ciałka niefizyczne na wieloświatowe wojaże..Trochę było tragicznie, ale nie aż tak dramatycznie jak u Merrey.
Hm, to i tez sukces miałem mizerny:)
W czasie ostatnich lat sporo dyskutowaliśmy o świadku- stanie samojaźni. Czy jaźń zawiera w sobie zdolnosci umysłowe sama z siebie, czy niefizyczne ciała dostarczając mu energii , wprawiają ja w ruch, przez co JAŹŃ obdarzona jest wola i umysłem, potrafiąc siebie postrzec i analizować otaczające ja zjawiska? Pośród rożnych stanów swiadomosci przytrafiających się nam w ciele fizycznym winny one być w miarę takie same jakie te w świecie duchowym. Jak w niebie tak i na ziemi. Trochę przytępione w smaku fizyczną percepcja, winny się nam przytrafiać również w ciele fizycznym.

Czym jest wiec poza ciałem fizycznym całkowity zanik swiadomosci lub utrata zdolnosci do postrzegania samego siebie i co wprawia jaźń w ruch nadając jej dusze?
Jaka role w tym pełni światło paramatmana. Czy jest one tym samym światłem, które wniknęło w moja, modląca się mamę, przed obrazem do najświętszego serca Pana Jezusa?
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2012-10-30, 10:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12