Towarzystwo Obenautów Polskich


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
O Zbyszku w "Czwartym Wymiarze"
Autor Wiadomość
Elli 
Administrator


Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 2045
Skąd: Przyszłości
  Wysłany: 2013-02-18, 16:17   O Zbyszku w "Czwartym Wymiarze"

Gratulacje Zbyszku i dzieki za niezmierny czas i prace jaka wkladsz w to co robisz, a takze za to wszystko co robisz dla Stowarzyszenia. :)

Od tego momentu ludzie, ktorzy nie maja dostepu do internetu beda mogli dowiedziec sie o oobe i o nas, a my troszke wiecej o Tobie :D

Twoje audycje ciesza sie coraz wiekszym powodzeniem co zaowocowalo artykulem w czasopismie "Czwarty wymiar" http://www.4wymiar.pl/w-n...howall=&start=3

Obrazy Zbyszka mozna obejrzec na wernisazu w Norymberdze http://www.krakauer-turm.de/
a jesli ktos nie ma czasu na wycieczki do Bawarii to kupujcie "Czwarty Wymiar" tam tez mialyby byc jakies fotki :D

Jak bedziecie miec juz to czasopismo to przeskenujcie tu prosze cala zawartosc tego artykulu, gdyz ze stronki nic nie mozna kopiowac.

Zbychu <ok>
 
 
ComfortablyNumb 


Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 260
Skąd: wibracji
Wysłany: 2013-02-18, 17:01   

kawał zacnej roboty ;) to wywalenie z auta musiało byc ciekawym przezyciem :) tak sobie mysle że pan Zbyszek miał tak jak Monroe, jego tez zaczeło samo wywalać i sie zainteresował :)

co do artykułu jest jeszcze coś wiecej niz 4 strony w internecie? (chyba nie)? oj tam chyba za ctrl c+ctrl v sie nie obrażą ;)

artykuł, 'czwarty wymiar' napisał/a:
Wędrówki poza ciałem

– Było już grubo po północy – wspomina Zbyszek. – Pędziłem autostradą. Monotonna, iestwarzająca problemów jazda. Nagle... Dostrzegłem, jak samochód wysuwa się do przodu, a ja zostaję na asfalcie. Stałem wstrząśnięty i przez chwilę nie rozumiałem, co zaszło. Auto odjechało, zostawiając mnie na drodze. Wpadłem w panikę. Bez wahania popędziłem za pojazdem. Ocknąłem się za kierownicą. Nic się nie stało, minęła zaledwie chwilka, a auto jechało nadal równiutko, trzymając się swojego toru.

Zbyszek Mrugała urodził się na początku lat sześćdziesiątych we Wrocławiu. Ukończył Liceum Plastyczne, a potem rozpoczął studia. W Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych zajmował się ceramiką artystyczną i malował obrazy. Te ostatnie były, jak sam wspomina, paskudne. Ot, taki dziwny, nieco absurdalny bunt młodego człowieka, który postanowił, że będzie malował najbrzydziej jak potrafi. Na szczęście dzisiaj to już przeszłość, a obrazy Zbyszka cieszą się sporym uznaniem.

Ciężka praca

– Udekorowałem około tysiąca różnych wnętrz, rozsianych po całej Europie – wspomina Zbyszek, który mieszka dzisiaj na stałe w Norymberdze. – Zaczynałem od portretów wykonywanych na ulicy. Później przeniosłem się do greckich lokali gastronomicznych. Ale w pełni zacząłem się realizować dopiero na dyskotekowych halach. Malowanie obrazów na wielkich powierzchniach sprzyja śnieniu w realu. Wyobrażanie sobie barwnych plam, które rozlewają się po całym pomieszczeniu, dosłownie wciąga malarza w przestrzeń. Zmieniający się nieustannie punkt perspektywy sprawia, że człowiek zaczyna odnosić wrażenie, iż formy przeniesione na ściany realnie istnieją. Uczestniczenie w wyśnionej rzeczywistości, która zastygła na powierzchni ściany... Wspaniałe przeżycie! Tak uwiecznione twory umysłu, nie znikają po przebudzeniu, są trwałe. Technika malarstwa ściennego znacznie odbiega od techniki malarstwa sztalugowego. Ograniczenia wielkości płótna zmuszają bowiem malarza do dużej dyscypliny. Musi wiedzieć wcześniej, co chce namalować i bacznie uważać na kompozycję obrazu. W czasie malowania na ścianach nie trzeba się tym aż tak kłopotać. Aby uplastycznić malowane ściany, wmontowywałem w nie rzeźby różnych postaci. Podświetlone bocznym światłem, robiły niezwykłe wrażenie. Zaczynałem mieć coraz więcej zleceń.

Szczególnym powodzeniem cieszyło się malarstwo reagujące na światło ultrafioletowe. Fluorescencyjne farby wytwarzają niemal magiczną głębię, kiedy padają na nie promienie UV. A Zbyszek nabrał takiej wprawy, że wielkie kilkunastometrowe powierzchnie potrafił ozdabiać w ciągu jednego wieczoru.

– Sukces przyszedł stosunkowo szybko – mówi. – Podejmowałem się coraz większych zleceń i realizowałem je w krótkim czasie. Taki był wymóg inwestorów. Trzeba było pracować bardzo szybko. Pomagała mi silna wewnętrzna koncentracja. Efekt był taki, że pracowałem z szybkością kilku ludzi. Tak jak mówiłem, pojawił się sukces i masa zamówień, ale jednocześnie zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Kiedy pracowałem intensywnie przez miesiąc, nie bardzo mając czas na pełnowartościowe posiłki, zacząłem dostrzegać coś, co określiłbym mianem myślokształtów. Stojąc przed pustą jeszcze ścianą, potrafiłem wyobrazić sobie na niej elementy przyszłego malowidła... Więcej! Mogłem je w wyobraźni przesuwać. Pracując niemal bez przerwy przez dwa tygodnie, potrafiłem jeść tylko jedną bułkę dziennie i pić dużo wody. Ale to nie prowadziło do osłabienia organizmu. Przeciwnie. Wytwarzałem w sobie taki rodzaj wibracji, że moje ciało rozgrzewało się i mogłem pracować jeszcze szybciej. Intuicyjnie zacząłem wówczas przeprowadzać pewne zmiany w moim organizmie. Z czasem doprowadziły one do tego, że uzyskałem zdolność wychodzenia z ciała. Obserwując jakiś przedmiot, potrafiłem przekształcać go i zmieniać w świecie niefizycznym. To było doskonałe „narzędzie” do mojej pracy. Mogłem bowiem coś zaplanować, zrealizować najpierw na zewnątrz ciała, a potem zaobserwować efekty i dopiero wówczas przystąpić do wykonania przedmiotu w świecie fizycznym.

Odwiedziny diabła? Kiedy Zbyszek był nastolatkiem, przeżył po raz pierwszy zjawisko wyrzucenia z ciała.

– Stało się to pod wpływem silnych emocji – wspomina. – Leżałem na łóżku i nie mogłem zasnąć. Odczuwałem jakiś trudny do wytłumaczenia niepokój. Przygniatał mnie dziwny ciężar. Nie wiedząc, co właściwie się dzieje, poczułem silny strach. Dosłownie skamieniałem. Chwilę później „wyrzuciło mnie”... Miałem okazję obserwować sam siebie i byłem przekonany, że umarłem. Kiedy okazało się, iż nic mi się nie stało, próbowałem wywołać ten stan w sposób świadomy. Ot, ciekawość młodego człowieka. Udało mi się wyprzeć z ciała tylko niefizyczne nogi. Wstrzymałem jednak ten proces, bo wyobraźnia nastolatka podpowiadała mi, że pojawi się diabeł i ukarze mnie za moje dziwne eksperymenty.

Zbyszek przez długi czas unikał nawet myślenia o tamtych wydarzeniach. Bał się. Dopiero po wielu latach po raz drugi odkrył niefizyczny świat. Stało się to pod wpływem ważnego życiowego doświadczenia, które uświadomiło mu, jak krucha jest nasza materialna rzeczywistość i jak łatwo jest stracić to, co latami gromadzimy. Zaczął interesować się wewnętrznymi doznaniami człowieka i najwyraźniej aktywował coś, co przez wiele lat było przez niego nieświadomie powstrzymywane.

– Ciotka pracowała na kolei. W nocy wciskała guziki i przestawiała zwrotnice oraz semafory – mówi Zbyszek Mrugała. – Odpowiedzialna praca. Kiedyś zdarzyło się jednak, że zasnęła. A tu na jednym torze pociąg towarowy i pośpieszny. Obudził ją wysoki mężczyzna w ciemnym płaszczu, który szarpał jej ramię. Ciotka w panice wcisnęła odpowiedni guzik. Krótko potem zwolniła się z pracy, bo przecież coś było nie tak! Drzwi do pomieszczenia, w którym dyżurowała, były zamknięte na klucz i nikt nie mógł wejść... Tę opowieść usłyszałem od mamy. Kiedyś nie wiedziałem, co przydarzyło się mojej ciotce. Dzisiaj... Dzisiaj, chyba już wiem. Pamiętam też inną historię. Kiedy byłem dzieckiem, uwielbiałem tłuc patykami obsychające gałęzie drzew. Torowałem sobie między nim drogę i cieszyłem się powstającym przejściem. Pewnego razu „coś” wlazło mi do głowy i spytało z wyrzutem: „Dlaczego to robisz?”. „Czyszczę je, bo poschnięte” – odpowiedziałem odruchowo i dopiero wtedy zatrwożyłem się. Dziecko jednak szybko zapomina. Potem jeszcze wielokrotnie obłamywałem suche gałęzie. Wiele lat później, tuż przed ślubem, wybrałem się na przejażdżkę rowerową. Jechałem dosyć szybko, delektując się pędem powietrza. Wokół mnie śmigały pnie mijanych drzew. Nagle las niespodziewanie pociemniał i nabrał tajemniczej, oślepiającej mocy. Przestrzeń jakby się załamała, a sosny wydały mi się wielokrotnie większe i znajomo poobrywane z gałęzi. Pomimo szybkiej jazdy zamarłem w bezruchu, obserwując to dziwo. Droga była szeroka, ale niespodziewanie coś, niczym pokrzywa pacnęło mnie w udo. Otrząsnąłem się, wróciłem do domu. Ślad po pacnięciu miał już wówczas dziesięć centymetrów, był czarny i palił okrutnie. Czarna plama zmieniła się wkrótce w olbrzymi pęcherz wypełniony płynem surowiczym. Można powiedzieć, że na własnej skórze poznałem zemstę lasu.

Nieznane krainy

Wir ciężkiej pracy oraz przemiana myślenia o świecie doprowadziły, w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, do uaktywnienia się zdolności Zbyszka. Owo uaktywnienie miało dosyć dramatyczny przebieg. Jedno z pierwszych wyrzuceń z ciała było bowiem zupełnie spontaniczne i zdarzyło się podczas jazdy samochodem.

– Moje ciało astralne – śniące, zaczęło się huśtać w lewo i w prawo. Ledwo utrzymałem kierownicę – wspomina. – Innym razem auto wraz z ciałem fizycznym odjechało, a moje ciało niefizyczne pozostało na drodze. Takich sytuacji miałem całą masę. Bardzo powoli zacząłem zdobywać kontrolę nad tym zjawiskiem oraz rozumieć z czym mam do czynienia. Eksperymentując i wymieniając doświadczenia z innymi ludźmi, zauważyłem, że mam do dyspozycji różne ciała subtelne. Mają one odmienne właściwości. Numerem jeden określam to ciało, które każdy z nas zna najlepiej – fizyczne. Oprócz niego człowiek składa się jeszcze z ciała eterycznego, astralnego, mentalnego i wyższego mentalnego, które bywa również nazywane przyczynowym. Jaźń człowieka, to szóste ciało duchowe. To jednak nie wszystko! Świat, który staram się teraz opisać, jest niezwykle skomplikowany i nie da się opowiedzieć o nim w kilku zdaniach. Aby spróbować go zrozumieć, trzeba sporo czasu, wielu lektur i stałej wymiany doświadczeń z ludźmi, którzy również poznają stany OBE (z ang. out–of–body experience – doświadczenie poza ciałem – przyp. red.) metodą prób i błędów. Aby zasygnalizować, z jak skomplikowanym zagadnieniem mamy do czynienia, powiem, że kolejne ciała jaźni znajdują się już poza nią. Nazwane są boskimi częściami, emanacjami. Tu już trochę się gubię i nie do końca potrafię scharakteryzować tę rzeczywistość. Zresztą... Chcąc opisać cokolwiek z tego niezwykłego świata, skazani jesteśmy zawsze na przenośnie i przybliżenia. Nasz język z trudem objaśnia to, co wydarza się podczas OBE.

Wychodząc z ciała, możemy znaleźć się w różnych obszarach. Świat fizyczny składa się z warstw, które są odpowiednikami naszych ciał subtelnych. Omawiając konstrukcję otaczającej nas rzeczywistości, Zbyszek często odwołuje się do przykładu gąbki nasączonej wodą.

– To oczywiste, że niejako w tej samej przestrzeni istnieją jednocześnie dwie substancje – stała i płynna – mówi. – Podobnie jest z naszym światem. Oprócz tego materialnego, który najłatwiej zaobserwować, istnieją jeszcze inne „wciśnięte” w tę pierwszą rzeczywistość. Są to tak zwane plany. Jest ich sporo, ale wygląda na to, że egzystować możemy tylko w pięciu z nich.

Realne zjawisko?

Dzięki Internetowi Zbyszek znalazł innych ludzi, którzy podobnie jak on doświadczają stanów OBE. Zawiązały się pierwsze przyjaźnie. A potem były eksperymenty oraz odwiedziny. Odwiedziny zarówno tradycyjne, jak i z wykorzystaniem ciał niefizycznych.

– W końcu zorganizowaliśmy kilka zlotów pod hasłem OBE. Początkowo dyskutowaliśmy, czy to, co przeżywamy, jest w ogóle czymś realnym – mówi Zbyszek. – Wiele osób twierdziło bowiem, że nie ma żadnych ciał śpiących, a wszystko dzieje się tylko w naszych umysłach. Aby stwierdzić realność zjawiska, próbowaliśmy więc robić eksperymenty. Jeśli człowiek działa sam, to nie ma możliwości stwierdzenia, czy to, co przeżywa, dzieje się w jego mózgu, czy też jest zjawiskiem dotykającym innych rzeczywistości. Jeśli osób jest więcej, można już prowadzić doświadczenia. Na przykład, dwóch uczestników eksperymentu wychodzi z ciała i wzajemnie się obserwują. Wystarczy, że zaczną wykonywać pewne ruchy. Jeżeli druga strona widzi i potwierdza określoną ich sekwencję, to jest to już dowód niepodważalny. Przynajmniej dla mnie. Tych badań wykonywaliśmy dosyć dużo. Najpierw, tak jak już mówiłem, chcieliśmy się dowiedzieć, czy ten niezwykły, niematerialny świat w ogóle istnieje. A kiedy już uzyskaliśmy potwierdzenie, to zaczęliśmy zgłębiać jego istotę. I wówczas natrafiliśmy na coś, o czym mówią chociażby szkoły buddyjskie, a mianowicie na wieloświat. W wyniku doświadczeń stwierdziliśmy również, że ciała niematerialne człowieka mogą „hasać” samopas. Jeżeli ktoś jest na kogoś wściekły, to koncentrując się, w sposób świadomy lub nieświadomy, potrafi wyprzeć z siebie ciało astralne, które pędzi następnie do osoby, która sprowokowała złe emocje i... może okładać ją na przykład po głowie. Stąd już bardzo blisko do wyjaśnienia jednego z fenomenów paranormalnych, jakim jest rzucanie uroków.

Śnić oraz dokonywać OBE możemy na różnych planach, z których składa się wieloświat. Pierwszy plan nazywany jest przez Zbyszka światem eterycznym. Jest to jakby duplikat naszego świata fizycznego. Można w nim wyjść z ciała i na przykład przyglądać się swoim znajomym, którzy rzeczywiście w danym miejscu przebywają. Można też kogoś... uszczypnąć lub ugryźć i on będzie miał później siniaka. Od ciała fizycznego nie można jednak odejść zbyt daleko, gdyż ciało eteryczne jest z nim związane czymś, co obenauci nazywają obrożą. Pozostałe ciała również mają owo powiązanie z jaźnią.

– Wyjścia eteryczne są stosunkowo rzadkie i trudne do badania w warunkach eksperymentu – podkreśla Zbyszek. – Najczęściej przydarzają się w sposób spontaniczny. „Najczystszym” OBE jest OBE astralne. Jest to plan, w którym ludzie mogą wyobrażać sobie różne rzeczy. Często używane jest do jego opisania określenie „modelina astralna”. Ktoś pomyśli na przykład o Kanionie Kolorado i nagle tuż przed jego nosem pojawia się tenże kanion. Wygląda jak prawdziwy. Można po nim wędrować. Ten plan łatwo również weryfikować w doświadczeniach. Jeśli wyobrażę sobie, że na stoliku, przy którym siedzę, stoi słoń, to inna osoba, która będzie poruszała się w planie astralnym może owego słonia zobaczyć. Kolejnym planem, do którego można wychodzić, jest plan mentalny. Tu również są obrazy, ale nie takie wyraźne, jak te astralne. Są natomiast: medytacja i telepatia. W tym planie możemy również spotykać inne istoty... na przykład anioły. Wszystkie postacie, które się pojawiają, są rzeczywiste. Tu nasza wyobraźnia nic nie może zmaterializować.

Dalekie podróże

Aby lepiej zrozumieć fenomen OBE, warto uświadomić sobie, że człowiek może koncentrować się na swoich ciałach niematerialnych i wchodzić w poszczególne plany, ale może również wykonać coś, co Zbyszek nazywa lotem.

– Można pędzić w stronę... Różnie to nazywają... Jedni mówią o emiterze, inni o słońcu, kosmicznej jaźni lub Bogu. Ludzie wykonujący lot przeżywają kontakt z transcendencją i często mają poczucie obcowania z istotą wyższą – stwierdza. – Podczas takiej podróży kolejne plany będą... „odpadały”. Podczas lotu najpierw skończy się ciało eteryczne. Jeśli polecimy dalej, skończy się poziom astralny... Potem kończą się kolejne. Nasza świadomość za każdym razem będzie dostrajała się do następnego ciała niefizycznego. Kolejne plany istnieją w trudnej do określenia relacji. Przenikają się, ale mają jednocześnie różne długości. Przypomina to kartki spięte z jednej strony, z których każda kolejna jest trochę większa i wykracza poza tę, która jest na wierzchu. Przenikają się, ale jednocześnie każda kolejna jest bardziej rozprężona i zajmuje większy obszar przestrzeni. Mam nadzieję, że przedstawiłem to wystarczająco obrazowo. Nie odbywam takich podróży. Poruszam się raczej w tej części wieloświata, w której dostępne są wszystkie plany naraz. Znam natomiast wiele osób, które fascynują dalekie wyprawy. Problem polega na tym, że aby lecieć w stronę kosmicznej jaźni, trzeba zebrać energię oraz spowodować stan transu – OBE musi trwać naprawdę długo. Najczęściej „loty” odbywają młodzi ludzie zafascynowani tym zjawiskiem. Warto też pamiętać, że wysiłek energetyczny, jaki trzeba włożyć w taką wyprawę, jest naprawdę bardzo duży.

OBEnauci

Na forach internetowych, na których spotykały się osoby zafascynowane OBE powstała w pewnym momencie inicjatywa założenia Towarzystwa Obenautów Polskich.

– Wymieniamy się doświadczeniami, ale również pomagamy ludziom zagubionym – mówi Zbyszek. – Czasami wyjście z ciała przydarza się w sposób spontaniczny, przypadkowy... Osoby, które coś takiego przeżyły, bardzo często nie bardzo wiedzą, jak traktować to doświadczenie. Dostarczamy im wówczas niezbędnej wiedzy i materiałów... powiedzmy instruktażowych. W internetowym radiu prowadzę ponadto cykl rozmów o zjawisku OBE. Zapraszam przyjaciół, z którymi prowadziłem niegdyś eksperymenty i proszę ich, aby opowiadali o swoich przeżyciach poza ciałem. Te rozmowy również mają walor edukacyjny. Dzięki nim łatwiej laikowi zrozumieć, czym tak naprawdę jest OBE. Człowiek, który w spontaniczny sposób zostanie „wyrzucony” poza swe fizyczne ciało, może się naprawdę mocno przestraszyć. A gdy jeszcze w jednym z planów spotka na przykład swoją dawno zmarłą ciotkę... Staramy się upowszechniać wiedzę o OBE. To truizm, ale człowiek zawsze najbardziej obawia się tego, czego nie rozumie. A zrozumieć fenomen wychodzenia poza ciało fizyczne nie jest wcale tak łatwo! Mówiąc o tym zjawisku, trzeba posługiwać się językiem możliwie jak najbardziej opisowym, plastycznym, ale i tak nie wszystko da się przedstawić w odpowiednio przystępny sposób. Mówiąc o OBE, zawsze skazani jesteśmy na pewne przybliżenia i odwoływanie się do wyobraźni.

Marek Żelkowski

Obrazy Z. Mrugały. Zdjęcia z archiwum Z. Mrugały

Zbyszek Mrugała – urodzony we Wrocławiu 10.05.1961 r. Ukończył Liceum Plastyczne we Wrocławiu, a następnie Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych – dział ceramiki (1987 r.). W 1988 roku wyjechał do Niemiec. Zamieszkał w Norymberdze. Wykonuje zawód dekoratora wnętrz oraz zajmuje się malarstwem ściennym i sztalugowym. Jego prace można podziwiać na blogu artystycznym: http://kunstarena.com. Audycje Zbyszka o fenomenie OBE nadają dwa radia internetowe: http://radio.paranormalium.pl oraz http://radio.wolnemedia.net. Informacje o Stowarzyszeniu Obenautów Polskich, którego jest współzałożycielem, można znaleźć na stronach: http://www.obemania.pl oraz http://paranormalne.eu/forum
_________________
Prawda to kraina bez dróg
Ostatnio zmieniony przez ComfortablyNumb 2013-02-18, 17:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
rugwa 


Dołączyła: 30 Maj 2010
Posty: 521
Skąd: Turek
Wysłany: 2013-02-28, 13:57   

Super Zbyszek, że cała Polska cię zobaczyła:) szkoda tylko, że nie poświęcili ci przynajmniej połowy gazety :D
 
 
Elli 
Administrator


Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 2045
Skąd: Przyszłości
Wysłany: 2013-02-28, 18:29   

Co jest? Nikt nie kupuje "Czwartego wymiaru"?

To co Wy czytacie - "Wyborcza"? :mrgreen:
 
 
ComfortablyNumb 


Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 260
Skąd: wibracji
Wysłany: 2013-02-28, 19:04   

nic nie czytam,nic nie ogladam, telwizje wlczylem moze rok temu dziennik tvp. Ten czwary wymiar mozna kupic w kiosku zwyklym?
_________________
Prawda to kraina bez dróg
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2013-02-28, 19:07   

haha w planie bylo wiecej konkretow, ale troche wymiekli, gdy napisalem o cialkach:)
Zobaczymy, moze w nastepnym sie przedre.
Wlasnie czarowalem na nartach, obserwujac jak ludzie sie przepychaja astralnym w waskich przejsciach pedzac na nartach, 2 razy mnie o malo nie obalila zona , gdy jej zawislem na drodze. Jednemu narciarzowi zwiazalem buciorywramach dlugu , no wiecie jak, cialkowo a on nagle galami po sniegu z wytrzeszczem i pojechal bez wywrotki. Szwagier gdy wjechal w koltuny sniegu, polecial w kosmos i sciagnal mnie w locie do siebie, ze az sam sie o malo nie wywalilem, choc cialem sniegi kilometr wyzej.
A raz widzialem jak jakis zolty gosci zasuwal w astralnym jak strzala po sniegu, az iskrzylo, wpadl w las i przedarl sie na luzie przez drzewa, skaczac w przepasc. Innym razem jade sobie a tu na stoku mi miasto wyroslo. Zlazlem w jezdzie z nart i poszedlem je ogladac. Wylazlem z ciala i poczlapalem je zwiedzac. Wciagnelo mnie nagle w walace sie cialo, kilkadziesiat metrow dalej. Ze zwiedzania tajemniczego miasta oczywiscie nici!!!!!
.jeje niech zyja cialka

[ Dodano: 2013-03-29, 17:06 ]
UUUUU DALEJ PISZA!!!! http://polonijnie.com/poz...wego-czlowieka/
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Elli 2013-02-28, 20:35, w całości zmieniany 8 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 13