Towarzystwo Obenautów Polskich


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czym jesteśmy i czym jest świat w którym żyjemy?
Autor Wiadomość
Blaz 
Moderator


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 754
Skąd: free spirit
Wysłany: 2011-08-20, 09:39   

JaCoOoOoS napisał/a:
Nie jesteśmy Adminem tego servera bo: Przychodząc na ten świat akceptujemy regulamin użytkowania czyli m.in. "iluzje oddzielenia od wszystkiego" nie tylko w odniesieniu do teraźniejszości ale także od przyszłości i przeszłości oraz ich wariantów zgodnie z zasadą "tabula rasa"


Jestem bardzo ciekawy, czy kliknąłem to bez czytania, podobnie jak robię to przy instalowaniu programów na mój komputer :-|
 
 
EF
[Usunięty]

Wysłany: 2011-08-20, 16:55   

Bóg jest źródłem siły, która przepływa przez całe Stworzenie. My nie jesteśmy źródłem ani jego częścią.
 
 
Cassiel 


Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 484
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2011-08-20, 17:39   

EF, a skąd to wiesz? Masz jakieś doświadczenia w tym kierunku, żeby tak pisać? Czy po prostu takie jest Twoje zdanie?
_________________
"Kiedy spuszczę powieki, więcej widzę niż z otwartymi oczyma."
Zygmunt Krasiński, Nie-Boska komedia.
 
 
rugwa 


Dołączyła: 30 Maj 2010
Posty: 521
Skąd: Turek
Wysłany: 2011-08-21, 16:01   

mati415 napisał/a:
Cytat:
EF, Mati: doświadczyliście tego, co napisaliście czy wyczytaliście lub gdzieś zasłyszeliście?


Nie, nie doświadczyłem tego, rugwo.
Powiem tak, nie doświadczyłem nic, co by mi mówiło, że JESTEM BOGIEM. Jestem człowiekiem ze wszystkimi jego niedoskonałościami, na ciągłej drodze rozwoju. Poza tym nigdzie nie napisałem, że nie jesteśmy, ja tego nie wiem. Biorę pod uwagę wiele możliwości, bo nie jestem tak doświadczony, jak chociażby Ty. :)

Bardziej widziałbym Boga, jako energię, która przenika nas i wszystko wokół.

Z reguły rozkmin na temat Boga w internecie nie wyczytuję. Staram się myśleć samodzielnie i analizować, co zresztą doradzam każdemu. :)

A jak Ty to widzisz? Skoro zwróciłaś uwagę, to pewnie masz ku temu podstawy i odpowiednie doświadczenia z tym związane.

:)


Dzięki za odpowiedź :) Zapytałam z ciekawości, bo wyglądało, że jesteście pewni tego, co piszecie, a według mnie by być pewnym trzeba doświadczyć na własnej skórze - dlatego chciałam wiedzieć czego takiego doświadczyliście, że wyciągacie takie wnioski.
A ja wnioski mam różne, w zależności od szerokości świadomości jaką na daną chwilę dysponuję doświadczam różnych koncepcji boga i siebie w odniesieniu do tejże koncepcji :D
 
 
EF
[Usunięty]

Wysłany: 2011-08-27, 13:16   

Cassiel napisał/a:
EF, a skąd to wiesz? Masz jakieś doświadczenia w tym kierunku, żeby tak pisać?

Tak... Są to moje prywatne doświadczenia i może coś kiedyś napiszę jak się bardziej zadomowię na forum.
Cassiel napisał/a:
Czy po prostu takie jest Twoje zdanie?

Takie jest moje zdanie i mam do niego prawo jak również Wy macie prawo do swojego zdania.
 
 
marmuch 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 131
Skąd: .........
Wysłany: 2011-08-27, 15:25   

Ale galimatias... ooo!!!.
Takie dywagacje można najtrafniej podsumować stwierdzeniem "WIEM, ŻE NIC NIE WIEM"
Musicie zrozumieć że odpowiedzi na takie pytania nie leżą w granicach naszego pojmowania. NIKT nie zna rozwiązania zagadki życia. To co czytacie i oglądacie to tylko teorie, nic więcej. Wymyślają (tak,wymyślają!) je ludzie, którzy potrzebują nadziei dla siebie lub pragną ją nieść innym. Niestety, zastosowanie słynnego stwierdzenia Archimedesa nie wchodzi w rachubę właśnie ze względu na brak tego kluczowego elementu jakim jest punkt podparcia czy w tym wypadku punkt odniesienia. Miałem jak dotąd trzydzieści lat na uświadomienie sobie jednej, bardzo ważnej rzeczy. Teraz już wiem na pewno. Umrę.
Ostatnio zmieniony przez marmuch 2011-08-27, 15:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Cassiel 


Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 484
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2011-08-28, 19:10   

Dokładnie, marmuch. Absolutnie się z Tobą zgadzam, jednak teoretyzować można na kilka sposobów.
Gdy teoria rodzi się z teorii i teorią pozostaje, oraz gdy teoria wiąże się z doświadczeniem, ale też pozostaje teorią :)
Pierwszy sposób jest czystą teorią, drugi też, ale dla osób trzecich, zaś dla doświadczających już nie koniecznie.
Nie lubię, gdy podaje się teorie "pewne" (sic!) i "do wierzenia", forsując vide liberum veto itp.
Myślę, że im więcej doświadczenia, tym więcej wątpliwości. Myślę, że im więcej wątpliwości, tym więcej rozumienia.
Oczywiście w granicach subiektywności i bez uogólnienia. Punkt widzenia osób trzecich
na moje doświadczenie jest dla mnie zaledwie interesujący i tylko interesujący,
zapewne tak samo, jak moja opinia względem doświadczenia osób trzecich - mam nadzieję.
I jeśli chodzi o mnie to tyle w tym temacie, bo chyba już został wyczerpany ;)
_________________
"Kiedy spuszczę powieki, więcej widzę niż z otwartymi oczyma."
Zygmunt Krasiński, Nie-Boska komedia.
Ostatnio zmieniony przez Cassiel 2011-08-28, 19:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wolfstein 


Dołączył: 02 Mar 2011
Posty: 230
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-08-28, 19:57   

A ja napiszę poza tematem... czytając wiersz Wisławy Szymborskiej, dochodzę do wniosku że kobieta wychodziła z ciała, szczególnie po fragmencie:

"Unieść się ponad ciało
które niczego tak dobrze nie umie,
jak ograniczać
i stwarzać trudności. "
_________________
Najtrudniej jest kochać tych, którzy najbardziej potrzebują naszej miłości...
 
 
JaCoOoOoS 


Dołączył: 02 Mar 2011
Posty: 214
Skąd: Słupsk
Wysłany: 2011-08-28, 21:52   

Cassiel napisał/a:
Dokładnie, marmuch. Absolutnie się z Tobą zgadzam, jednak teoretyzować można na kilka sposobów.
Gdy teoria rodzi się z teorii i teorią pozostaje, oraz gdy teoria wiąże się z doświadczeniem, ale też pozostaje teorią :)
Pierwszy sposób jest czystą teorią, drugi też, ale dla osób trzecich, zaś dla doświadczających już nie koniecznie.
Nie lubię, gdy podaje się teorie "pewne" (sic!) i "do wierzenia", forsując vide liberum veto itp.
Myślę, że im więcej doświadczenia, tym więcej wątpliwości. Myślę, że im więcej wątpliwości, tym więcej rozumienia.
Oczywiście w granicach subiektywności i bez uogólnienia. Punkt widzenia osób trzecich
na moje doświadczenie jest dla mnie zaledwie interesujący i tylko interesujący,
zapewne tak samo, jak moja opinia względem doświadczenia osób trzecich - mam nadzieję.
I jeśli chodzi o mnie to tyle w tym temacie, bo chyba już został wyczerpany ;)




Cassiel poruszył istotną kwestię, nie zwróciłem na to wcześniej uwagi ale jego słowa mnie przekonują. Do tej pory wszelkie systemy przekonań opierały wszystkie swoje teorie na cudzych doświadczeniach (czytaj: na doświadczeniach mistrzów danego nurtu, np. Budda, Jezus, itp.), a my próbujemy poznawać alternatywne rzeczywistości na podstawie własnych doświadczeń. Sugerując się jedynie doświadczeniami innych w wybranym przez nas stopniu i traktując je bardziej jako ewentualne wskazówki niż cel, którego należy przestrzegać.

Taki stan rzeczy znacznie zmniejsza możliwość ewentualnych manipulacji czy też wykorzystywania kogoś dla własnych korzyści.
 
 
 
marmuch 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 131
Skąd: .........
Wysłany: 2011-08-28, 22:38   

Ja również zgodziłbym się z Wami w pełni gdyby nie fakt iż te doświadczenia są tak odmienne!
Uważam, że aby coś konkretnie stwierdzić należy skupić się wyłącznie na szukaniu elementów wspólnych. I nie chodzi mi tutaj o interpretowanie wszystkiego "na siłę" tak, aby pasowało ale o chłodną, obiektywną ocenę. Nie mówię już o religiach choć poruszenie tej kwestii najlepiej świadczyłoby o sile moich argumentów. Spójrzmy na nasze, Obenautów, doświadczenia. Czy naprawdę potraficie dostrzec w nich tak wiele spójnych treści? Czy nauki wypływające z Waszych "wizji" są na tyle zbieżne z moimi, abym mógł stwierdzić na przykład - Tak, byliśmy w zaświatach. To tam pójdziemy po śmierci?
A niech tam. Załóżmy że macie rację. Czy to już przestaje być jedną z tysiąca teorii?
 
 
Cassiel 


Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 484
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2011-08-29, 08:31   

Szukanie elementów wspólnych czasami zaskakuje, ale jeśli chodzi o obiektywną ocenę, to raczej nie ma szans.
To dlatego, że każdy podróżnik inaczej postrzega, doświadcza, a interpretuje przez pryzmat swoich przeżyć
i opinii, jaką już sobie zdążył na ten temat wypracować. I to jest w porządku, bo przecież mowa o tym,
co dotyczy bezpośrednio naszego przeżycia, a tylko pośrednio tego, co je łączy z przeżyciem innych.

Zaledwie przedwczoraj podczas wyjścia na zlocie (po pełnym 4+1), spotkałem w poza obemaniaków,
ale głównie pamiętam spotkanie z Albisią i danieln57, wymieniliśmy kilka myśli i chociaż zarówno ja,
jak i danieln57, jest w stanie powtórzyć dokładnie jakie to były myśli, to już świat "zewnętrzny"
rysował się przed nami inaczej, a to dlatego, że percepcja podróżującego jest uwarunkowana od tego:
jakie dostrojenie, jakie cele, jakie doświadczenie i wyobrażenie, a jeszcze do tego miesza się ospuo,
które swoje drobne quasi-myślokształty wrzuca tu i tam.

Jeśli o mnie chodzi, to nauki wypływające z moich wizji, pozwalają mi na to, bym budował wokół nich
pewną strukturę teoriopodobną, niemniej prywatną. To jednak jest mało ważne, bo dla mnie
największą nauką obe, jest to, że dzięki niemu czuję, że lepiej poznaję siebie samego, że to zmienia mnie na lepsze.
Nasze racje są jednostkowo równoprawne i nie ma potrzeby, by imputować je komukolwiek na siłę,
bo to kwestia wyboru. To nawet byłoby złe, gdyby ktoś je przyjmował bezkrytycznie i dosłownie, bo przecież są one
owocem Naszych doświadczeń. Źle jest więc wtedy, gdy ktoś atakuje drugą osobę, twierdząc,
iż "to są bzdury", ponieważ to tak, jakby ktoś powiedział, że lepiej ode mnie potrafi zinterpretować
moje własne doświadczenia, których nie przeżył i co do których może mieć tylko wyobrażenie.

Nasze przeżycia nigdy nie przestaną być teorią. Ale dla tych, którym nie zależy na tym,
czy obe jest teorią czy nie i czy właśnie tak postrzegają je inni, będzie to zawsze coś więcej niż teoria.
I nawet jeśli śmierć przyniesie inne obrazy, lub nie przyniesie nic, zawsze będziemy bogatsi
o to doświadczenie. Ale przecież - warto to przypomnieć - obe nie jest celem do osiągnięcia,
jest efektem rozwoju duchowego.

Nie martwmy się więc tym, że obe zawsze będzie blisko teorii, gdyż myślę sobie, że obe nie będzie protestować :)
Cóż dla nas obemaniaków z tego, że ktoś pewnego dnia stwierdzi i potwierdzi, podstempluje,
że obe przestało być teorią i stało się czymś więcej, ot np. prawdą, faktem etc. itp.
Przecież my wiemy swoje i każdy z osobna po swojemu wie, co jest dla niego prawdą, a co nią nie jest.
I to nie znaczy, że prawda leży po środku. Prawda leży tam wszędzie, gdzie leży osobiste doświadczenie.
A to, że doświadczeniom tym trudno czasami do podobieństwa jest wyrazem tego, że pięknie się różnimy, jako jednostki :)
Dla mnie wsio ryba, jak inni patrzą na obe. Jest dla mnie też nieistotne to, czy obe pozostanie teorią,
czy zyska certyfikat jakości ISO, etykietkę made in usa, tibet, egypt, nibiru itd. :)
A Tobie marmuch, potrzebne jest takie zaświadczenie? Czy przestałbyś mieć wątpliwości wówczas,
gdyby kilka innych osób doświadczało obe dokładnie w taki sam sposób i miało takie same przeżycia?
_________________
"Kiedy spuszczę powieki, więcej widzę niż z otwartymi oczyma."
Zygmunt Krasiński, Nie-Boska komedia.
Ostatnio zmieniony przez Cassiel 2011-08-29, 08:36, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
marmuch 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 131
Skąd: .........
Wysłany: 2011-08-29, 10:39   

Cytat:
A Tobie marmuch, potrzebne jest takie zaświadczenie? Czy przestałbyś mieć wątpliwości wówczas,
gdyby kilka innych osób doświadczało obe dokładnie w taki sam sposób i miało takie same przeżycia?


Oczywiście że nie. Jeśli chodzi o moje doświadczenia to chcę aby na zawsze pozostały moimi. Zresztą z wcześniejszych postów jasno wynika że jestem radykalnym przeciwnikiem klasyfikowania zjawisk czy przeżyć które można określić mianem subtelnych i indywidualnych.
Pisałem w tym temacie tylko dlatego, iż drażnią mnie naciągane i niesprawdzone tezy których spadkobiercy krążą po świecie od tysięcy lat i rozpowszechniają je w coraz bardziej dziwacznych formach po czym nakazują uznawać je za fakt. Budda ponoć powiedział - "Nie chcę aby ktokolwiek wierzył w to co mówię. Idźcie i doświadczajcie sami". Jest to najlepsza rada jaką można udzielić drugiemu człowiekowi. Tyle ;-)
 
 
Cassiel 


Dołączył: 17 Lis 2010
Posty: 484
Skąd: Kalisz
Wysłany: 2011-08-29, 10:48   

Czyli pisaliśmy w tym temacie dokładnie z tego samego powodu :) A zatem idę doświadczać! ;)
_________________
"Kiedy spuszczę powieki, więcej widzę niż z otwartymi oczyma."
Zygmunt Krasiński, Nie-Boska komedia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11