Towarzystwo Obenautów Polskich


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Moje OOBE czyli: Jak to u mnie wygląda.
Autor Wiadomość
Coro
[Usunięty]

  Wysłany: 2012-05-04, 13:20   Moje OOBE czyli: Jak to u mnie wygląda.

Witam. :mrgreen:
Jako że od prawie dwóch lat prowadzę swojego mini bloga w temacie na obeforum.pl chciałbym również i tutaj na forum obemanii podzielić swoimi doświadczeniami.

Nie wiem jak na pomysł przekierowania na inne forum zapatruje się administracja, więc wrzucę dziś wszystkie swoje posty tutaj. ;-)

Chciałbym również przeprosić za małe naruszenie regulaminu w kwestii wstawiania postów jeden po drugim. Chcę jakoś oddzielić je od siebie.

Z wyrazami miłości i szacunku.
Coro :)hop

[ Dodano: 2012-05-04, 14:22 ]
2 Lipca 2010r

Hej!

Jak już pisałem w dziale: PRZEDSTAW SIĘ miewałem OOBE w czasach dzieciństwa, zupełnie o tym nie wiedząc.
Moja przygoda rozpoczęła się wraz z obejrzeniem na YT. filmu DS oraz później przeczytaniem jego książki.
Pierwsze doświadczenie to był jakby sen, dał mi wiele do myślenia i również odkryłem powód swoich że tak to nazwę koszmarów. Ale już naświetlam sprawę.

Zdarzał mi się sen kiedy to znajdowałem się w sytuacji kiedy ktoś lub coś doprowadziło mnie do takiej złości, że chciałem to uderzyć. Tak było i tym razem. Określę to jako sen/scenkę (niepotrzebne skreślić) Pewna osoba doprowadziła mnie do tego stanu że trzeba było mu przypieprzyć. Uderzyłem go najpierw pięścią, później z łokcia w twarz. Ale było to niewykonalne, ręka jakby przechodziła przez jego ciało. Obudziłem się jak zwykle wściekły całą sytuacją. To co się stało to kolejny z tych snów który kończy się na tym, że chcę uderzyć a nie mogę. Do tego cała sytuacja która była z tym związana była denerwująca. Pomyślałem że dziś spróbuje OOBE. Położyłem się i czekałem. Niestety nie udało mi się. Przysnęło mi się. Znajduję się w tym samym pomieszczeniu i cała sytuacja się zaczyna rozgrywać ponownie. Coś mi mówi abym zaczekał i zobaczył co się stanie. W tym momencie sytuacja się wyjaśnia. A ja odzyskuję świadomość. Poczułem wielką ulgę, po chwili pomyślałem: No jak ja mogłem go uderzyć skoro nie mam ciała fizycznego. Zaraz zaraz przecież ja wiem o tym że nie mam ciała! Tutaj sen się skończył. Obudziłem się niezwykle szczęśliwy że mi się udało, że cała sytuacja się wyjaśniła. Było to 2w1 pewne moje obawy się rozwiały i udało mi się mieć ten upragniony świadomy sen...

Zupełnie niedawno leżałem w łóżku w nocy... nie mogłem zasnąć. Postanowiłem że spróbuje wyjść. Niestety nie udało mi się. Leżałem próbowałem techniki stukania palcem, po pewnym czasie palec się zmęczył i już nie pukałem tylko pocierałem o łóżko. Nic to nie dało. Dalej ani nie mogłem zasnąć ani mieć OOBE. Nie rezygnowałem, coś przecież musiało się udać albo zasnę albo wyjdę. W końcu i pocieranie mi się znudziło. Obróciłem się na plecy i pocierałem sobie palcem wskazującym o kciuk. Robiłem okręgi na kciuku dokładniej na opuszkach. Po chwili poczułem jakby kciuk był raz większy raz mniejszy, raz wielkości piłki do tenisa a raz malutki. Takie głupie uczucie. Wtedy mi się przypomniało jak robiłem tak w dzieciństwie i zaraz po tym byłem w dziwnym transie którego zawsze się bałem. Było to jakby uczucie... którego nie da się opisać słowami. Wtedy było to dla mnie tak jakbym mógł zwalniać i przyśpieszać czas ale wraz z tym ja sam przyśpieszałem. Naprawdę dziwne. Patrzyłem w jedną stronę a w ułamku sekundy 180* w drugą. Bałem się tego za młodu a mimo wszystko czasami sam wywoływałem ten stan. Teraz mi się to wszystko przypomniało. Yeah! Spróbuje była gdzieś 4 rano. Na nic moje próby choć wiem że przypomniało mi się coś bardzo istotnego. Następnego dnia dalej nie spałem była gdzieś 10 rano. Moim planem było dotrwać do 23 i położyć się spać w mocnym śnie, wstać o 5 i próbować. Poczułem się bardzo osłabiony wręcz wypompowany. To prawda próby wyjścia odbierają duuużo energii. Nie ścieliłem łóżka tylko położyłem się zdrzemnąć przynajmniej na godzinkę. Wiecie jak to jest spać w dzień? Wiecie..... Po 2h zadzwonił tel. po kolejnej znowu... mimo wszystko troszkę było lepiej. Jeszcze chwilkę pośpię pomyślałem. Położyłem się ale jakoś tak zacząłem pocierać palcem wskazującym o kciuk zupełnie jak za dziecka. Doprowadziłem się do stanu który opisywałem, którego znałem z dzieciństwa. No po prostu to samo co 15 lat temu. Ale strach mnie nie opuścił był ten sam co u tego 7 letniego dzieciaka. Wróciłem. Potem znów z wielką łatwością wróciłem POZA strach nie mijał, więc znów wróciłem i tak w kółko chyba z 5 czy nawet 10 razy. Z tego wszystkiego nawet się nie ruszyłem, nawet nie pomyślałem aby gdzieś pojść, zrobić krok nawet. Było zupełnie jak za dziecka, wystraszony i ciekawy.

Ogólnie moje wyjścia wyglądają jak krótkie lekcje. Na nasz czas dałbym po 2 min. Czegoś doświadczam i zaraz wracam do CF. Trochę to irytuję ale staram się wyciągać wnioski. Darek mówił że u niego również początkowo wyjścia nie były długie więc się tym nie zrażam. Prę dalej do przodu, do przodu ku wolności.

[ Dodano: 2012-05-04, 14:23 ]
3 Lipca 2010r
Tego dnia kilka godzin spędziłem na rowerze. Dlaczego piszę o rowerze? Już wyjaśniam. Zauważyłem u mnie pewną rzecz.
Otóż byłem na rowerku, pogoda dopisywała. Troszkę byłem spocony, zadzwonił kolega zatrzymałem się w cieniu i rozmawialiśmy troszkę, kiedy skończyliśmy rozmowę ruszyłem dalej było z górki. Przewiało mnie. Całą resztę dnia bolała mnie głowa.
Położyłem się wcześniej bo około 23. Jak zwykle przed snem spróbowałem wyjść. Zaraz po tym jak skończyły się piski a zaczęły delikatne wibrację ból zniknął. Po prostu go nie było.
Chciałem coś również sprostować, Twoją odpowiedź odczytałem dopiero teraz.
Jak już pisałem położyłem się około 23, doprowadziłem do pisków, później do wibracji. Z ogromną łatwością to wszystko mi przyszło. Stwierdziłem że spróbuję wyjść z zamkniętymi oczami. Po prostu tak jak ciałem fizycznym. Wstać. Towarzyszyły temu dziwne, dość niemiłe odczucia. (dlatego napisałem że odpowiedź przeczytałem dopiero dziś, nie sugerowałem się tym co napisał Werewolf ) Wstałem ale ciałem fizycznym, powędrowałem do kuchni. Czułem że zaraz z głowy wyskoczę swoim astralem. Było to przedziwne uczucie. Tak jakbym był w CF i zarazem w astralu. Wiedziałem że byłem blisko. Gdy byłem w kuchni zapaliłem papierosa musiałem troszkę odetchnąć, musiał wrócić mi oddech, nie kontrolowałem go jak się okazało. Balansowałem jakby na krawędzi, będąc świadom w CF.
Położyłem się znów. Z łatwością mi znów się udało doprowadzić do wibracji. Tym razem starałem się wyobrazić że wychodzę, że jestem lekki jak chmurka. Obraz był bardzo niewyraźny. Dochodziłem jakby do kulminacji. Widziałem swoje śnieżno białe ciało, ręce dokładnie starałem się mocno trzymać szafy. Szarpałem się. Do było chyba to Gumo ciasto. Nagle wszystko jakby za przełączeniem guzika minęło. Takie pstryk i już. Pozostała mi tylko czysta świadomość. Teraz gdzie jestem? Nie ma wibracji, nie ma pisku, nie czuje ciała, ani CF ani astrala, sama czysta świadomość. I ciemność.
Była to chyba cofka.
Byłem w CF z krystalicznie czystą świadomością.
Wiedziałem że to czego doświadczyłem było czymś więcej jak krótką lekcją które miałem, to było kompletne doświadczenie. Coś jak. Sam spróbowałeś tego doświadczyć.
Jestem taki żeby w coś uwierzyć muszę to zobaczyć i dotknąć. Na słowo ciężko mi uwieżyć. Teraz miałem okazję tego doświadczyć, nie być już w poza ale wychodzić w poza. Całkiem dwie inne rzeczy.
A dziś rano, czułem się lekko zmęczony tym co mi się udało w nocy. Miałem coś w stylu, świadomego snu. Nie lubię tego wszystkiego nazywać... Było to na zasadzie lekko zamglonego obrazu, byłem znów u siebie w domu. Latałem sobie, robiłem fikołki przechodziłem przez ściany ale tylko własnego domu, gdy zajrzałem do sąsiada była tam ciemność, więc wróciłem. Ogólne to wszystko co robiłem wydawało się dla mnie w tej chwili mniej ciekawe niż to czego doświadczyłem wieczorem. Niby latałem w pokoju, ale myślałem cały czas o tym co stało się wieczorem.

[ Dodano: 2012-05-04, 14:24 ]
6 Lipca 2010r

Podzielę się z Wami kochani tym co dziś zaobserwowałem.
Otóż po przeczytaniu posta na temat trzymania gałek ocznych na wprost tak jak są trzymane gdy nie śpimy postanowiłem udoskonalić swoją technikę. Robiąc to tak jak przeczytałem.
Rzeczywiście, było łatwiej się skoncentrować, nie odpływałem gdzieś, tylko byłem tu i teraz.
Ale zaobserwowałem inny fakt zupełnie przypadkiem gdy tak leżałem.
Tutaj przytoczę swoje zapiski aby nic nie pominąć.

Gdy leżałem zdrętwiała mi prawa ręka, zaczołem ruszać palcami czułem jednak opór stawiany przez poduszkę.
Ręka była wręcz zgnieciona, posuszanie palcami nie było możliwe.
Jednak gdy skoncentrowałem się na dłoni zaczołem poruszać palcami najpierw IV i V , póżniej kciukiem następnie całą dłoń przesuwałem po łóżku.
Czułem spory opór ciała astralnego. Było to "gumo ciasto (NGC)".
Otworzyłem oczy sprawdziłem czy ręka jest dalej nieruchoma, o dziwo gdy miałem otwarte oczy (pełna jawa)
mogłem dalej poruszać dłonią astralną, mimo iż fizyczna była nieruchoma.

Myślę że to jest sposób aby krok po kroku wyjść z ciała w realnym świecie tak jak mówił o tym Robert Monroe, a co nie udawało się Darkowi.

Chcę nadal kawałek po kawałku poruszać kończynami nie tracąc kontaktu z rzeczywistością. Jestem ciekawy efektu jaki mogę osiągnąć.
Mimo wszystko nie zaprzestanę prób wyjścia bezpośredniego w oobe. Czuję że jest to o wiele łatwiejsze, trzymając gałki oczne "na wprost".

uwaga: Gdy poruszałem dłonią która była przygnieciona poduszką dało się wyczuć NGC bardzo wyraźnie, gdy ponowiłem próbę z ręką po za łóżkiem NGC było mniej wyczuwalne.
Myślę że jest to związane z faktem przenikania przez realną materię. Próba włożenia dłoni w ciało żony okazała się bardzo ciężka NGC bardzo wyczuwalne, uniemożliwiało zanurzenie ręki.

To tyle. Co o tym myślicie. Czyżby realnym było wyjść z ciała w świecie fizycznym??

[ Dodano: 2012-05-04, 14:24 ]
23 Września 2010r

Hejka kochani!
Piszę ponieważ czuję taką potrzebę. Muszę się wygadać i tyle.
O swoich przeżyciach już nie rozmawiam z najbliższymi czyt. (żona i przyjaciel) dlaczego? Otóż moja żona kiedy dowiedziała się o tym troszkę była zaskoczona, cóż sam bym popatrzył na kogoś dziwnie kiedy by mi oświadczył że próbuje wychodzić z ciała.
Teraz kiedy minęło kilka miesięcy, już jest przyzwyczajona do tego że trenuję OOBE. Nawet sama próbowała kilka razy, przeczytała książkę Darka ale na tym koniec.
Heh... przypomniała mi się wczorajsza sytuacja! No muszę zejść z tematu bo to co się wczoraj wydarzyło po prostu... Leże sobie w łóżku około 21 i zapuściłem na mp3 dźwięki Hemi-Sync. Dokładnie "Sleeping Through The Rain" byłem gdzieś w połowie utworu, czyli paraliż występował dość mocno w pewnej chwili poczułem jakby czubek mojej głowy został zaatakowany przez coś lub kogoś. Po prostu koszmar i wiedziałem że to jawa. W myślach pomyślałem KURTYZANA!! i zerwałem słuchawki z uszu patrzę a tu mojej ukochanej zawidziało się poczochrać mnie po głowie. Troszkę się wkurzyłem ale zwróciłem jej uwagę aby nigdy, przenigdy tego nie robiła kiedy widzi że staram się wyjść, bo inaczej szybko zostanie młodą wdową. Normalnie myślałem że dostanę zawału.
A teraz wracając do tematu. Dlaczego nie rozmawiam o tym z przyjacielem? Cóż kiedyś siedzieliśmy u niego już dość mocno podchmieleni a może to była Wyborowa? Nieważne. Opowiedziałem mu o tym co mnie ostatnio zainteresowało. Zaciekawił się tym, co więcej poprosił mnie o książkę DS. Kilka dni później oświadczył mi że wypadł nieźle. Mieszka na drugim piętrze i ściana jego pokoju jest ścianą boczną bloku. Kiedy był pod wpływem starał się wyjść poprzez obrót, tak się obrócił że znalazł się za ścianą i spłynął czy zleciał 2 piętra niżej. Sam jak słuchałem jego opowieści lekko mu nie dowierzałem, może sobie zmyśla - pomyślałem. Do dziś nie wiem czy to była prawda czy nie. Teraz sam widzę jak takie opowieści działają na słuchacza. Mimo iż jestem w temacie zauważam że czasami trudno jest uwierzyć innym. Tym bardziej że pierwszy raz spróbował i za pierwszym razem się udało. Cóż może to kwestia tego że kocha się w MJ.

Od ostatniego posta wiele się zmieniło w moim życiu i postrzeganiu na świat.
Mam większy luzik do życia, nie tyle co wiem ale jestem pewien tego że jestem czymś więcej niż ciało fizyczne.
Czyżby to była afirmacja? Nieeee skąd życiowe motto.

Zabrałem się za czytanie książek Pana Roberta Allana Monroe. I powiem tak. Każdemu nowicjuszowi zaleciłbym taką kurację. Na początek Auto wywiad Darka, jego książka oraz trylogia Roberta Monroe. A później duużo cierpliwości.
To jest esencja tego co wiemy do tej pory o OOBE. Każda nowa osoba powinna to obejrzeć i zobaczyć. Dopiero później pisać na forum: Czy od oobe można dostać zeza?

Sam miałem tylko jedno króciutkie świadome wyjście i wiem że to było to. Tego nie da się pomylić z niczym innym. Leżałem w łóżku kiedy się uniosłem pod sufit. Czułem się jak wiatr. Leciutki jak chmurka. Brak poczucia ciała oraz jakiejkolwiek wagi. Było to tak wspaniałe że kiedy mnie cofnęło czułem że mam wbity zaciesz na twarzy. Ten banan pozostał mi jeszcze kilka chwil. Po prostu byłem szczęśliwy że się w końcu udało.

Często próbuje wyjść i powiem jedno. Widzę, że im dłużej ćwiczę tym jestem lepszy w tym co robię. Przekraczam kolejne bariery strachu w sobie. A to przed paraliżem, a to przed samoczynnym oddychaniem. Próbuje różnych technik i trzymanie się kurczowo jednej która wg. mnie nie działa na mnie mija się z celem, ponieważ czuje tylko że to nie ma sensu. Czasami podczas jednej próby próbuje kilku sposobów. A to sobie powyobrażam że znów latam pod sufitem, a to wyobrażę sobie linę, drabinę po której wchodzę, żeby zaraz spróbować się powyrywać z ciała, wturlać, chwycić się mebli i ciągnąć cielsko. Wiem że wielu tak robi. Chaotyczne próby wydostania się może i są bezcelowe ale są nieuniknione. Chyba każdy próbował lub próbuje czasami każdego sposobu podczas jednego paraliżu. Wg. mnie to normalne. Nienormalnym dla mnie jest to, że świadomie wyjść udało mi się kiedy najnormalniej w świecie pomyślałem o unoszeniu się. Banalnie prosta rzecz. I powiem więcej, nadal nie wierzę że to tak proste. Mój umysł nie jest tego w stanie ogarnąć, że wystarczy tylko o tym pomyśleć. To takie proste. Teraz mimo iż wiem w jaki sposób mi się udało nadal próbuje wszystkiego, czasami miotam się w ciele jak głupi próbując wyjść. To za proste myślę i próbuje czegokolwiek. Wg. mnie to normalne i nie ma co się temu dziwić. Trudno wyobrazić siebie jako kamień skoro nie mamy pojęcia o tym jak to jest.

[ Dodano: 2012-05-04, 14:25 ]
14 Listopada 2010r

Witam Was kochani! Znów po kolejnej absencji na forum się odzywam i mam ochotę podzielić się swoimi obserwacjami.
Czy ktoś moje monologi czyta w ogóle? Z cyferek obok tematu wygląda że tak.

Jak już mówiłem znów mnie na forum nie było. Miewam okresy kiedy mam ochotę uczestniczyć w życiu forum, pisać posty, czytać Wasze posty i w ogóle rozmawiać o Oobe. Jest okres, że mam ochotę tylko doświadczać, odcinam się wówczas od forum i często gęsto od wszystkiego.

Dziś przeczytałem swoje poprzednie posty. Można zauważyć, że niektóre sobie zaprzeczają. Przykładem może być ostatni post kiedy napisałem że doświadczyłem pierwszego wyjścia. Wcześniej przecież pisałem że były. Piszę swoje posty zgodnie z tym co przeżywam, co aktualnie czuje i zgodnie ze swoją wiedzą na dziś.

Teraz chciałbym Wam opisać swoje ostatnie doświadczenia.
Kiedy pisałem ostatniego posta interesowałem się dźwiękami Hemi-Sync. Więc zacznę od tego momentu.

Dostałem od kolegi R.. z naszego forum kilka dzwięków Hemi jego produkcji. Zabrałem się więc z zapałem do słuchania ich. Pierwsze efekty były dla mnie piorunujące, tak bardzo że zatraciłem się w nich na kilka dni. Otóż te dźwięki jak teraz wiem pomagały i nadal pomagają w wizualizacji.
Przytoczę może tutaj jedna z takich pierwszych wizualizacji...

..." leże sobie w łóżku słuchając Hemi, czuję mrowienie w stopach, czuję jak oddech staje się płytszy...
Wizualizuje sobie pokój w którym leżę, trwa to chwilę... wyobrażam sobie jak wstaję z łóżka i chodzę po pokoju... widzę żonę która właśnie siedzi przed komputerem... spoglądam na łóżko, staram się wyobrazić swoje ciało... sprawia mi to trudność więc odpuszam... wyobrażam sobie dalej pokój... teraz chcę przejść do przedpokoju... chwytam za klamkę... w zasadzie po co? jak mogę wyobrazić sobie że przechodzę przez ścianę. Wyobrażam sobie że przechodzę przez ścianę, ale nie do przedpokoju tylko do łazienki... a co!.. Z łazienki dopiero do przedpokoju... przechodzę przez dzwi wyjściowe... jestem na klatce schodowej... zaczynam skupiać się na schodach... schodzę... schodek po schodku staram się wyobrazić wszystko. stopień, uczucie pod stopą i w końcu głos... każdy stopień staram się wyobrazić jak najdokładniej... Wychodzę z klatki... jestem przed blokiem. Wyobrażam sobie ten teren. Chodzę chwilę przed blokiem... kieruję się do swojego auta, które stoi na parkingu... idę bardzo powoli wyobrażając sobie teren....
... podchodzę do auta, chcę wejść do środka... ale nie przez drzwi, ale od strony maski... wchodzę na dach... nie udało mi się wejść przez maskę i wylądowałem na dachu auta... śmieszne to było... schodzę więc z dachu i od strony drzwi wchodzę do auta... siedzę w nim chwilkę... wychodzę z niego i kieruje się do rozdzielni prądu która jest niedaleko... wchodzę przez drzwi... słyszę ogromne buczenie transformatorów... czuję płynący w przewodach prąd... poczułem lekki strach... wychodzę z rozdzielni i kieruje się w stronę swojej starej szkoły podstawowej... wchodzę do środka i chodzę po korytarzach... zaglądam do klas w których kiedyś miałem zajęcia... oglądam szatnie... sale gimnastyczne... stołówkę... świetlicę... czuje że nagranie się zaraz skończy...wracam więc do domu... wchodzę po schodach... klatka jest bardzo dokładnie odwzorowana... wręcz identyczna... wchodzę do pokoju... budzę się.

Pamiętam wszystko. Bardzo dokładnie. Wiem że zatraciłem się w tym wyobrażeniu. Straciłem poczucie że sam to wyobrażam. Stałem się częścią tej wizualizacji...
Tak właśnie działały na mnie dźwięki hemi-sync.
Poprosiłem kolegę aby zrobił mi nagranie które trwa 1,5h abym mógł bez pośpiechu wizualizować. Niestety większość prób z użyciem dłuższych dźwięków zakończyła się odpłynięciem w nieświadomy sen.

Tak oto zauroczony takimi doświadczeniami bawiłem się tym dobre kilkanaście dni.

Niedawno skończyłem czytać książkę o ciałach. A.E.Powell'a (ciało eteryczne, ciało astralne, ciało mentalne, ciało przyczynowe) Bardzo ciekawa lektura.

Zainteresowałem się również działalnością Adama Bytofa. Postanowiłem zabrać się poważnie za prowadzenie dziennika snów. Zapisuje każdy sen który pamiętam. I tak na początku sny pamiętałem co kilka dni. Tak teraz... dokładniej od 5 Listpada pamiętam każdy sen co noc. Czasami jeden czasami kilka. Nie zawsze pamiętam je bardzo dokładnie. Czasami pamiętam tylko o czym był sen. A czasami pamiętam całą fabułę. Zaczynam zaznaczać również swoje znaki snu. tzn. rzeczy które mogą się pojawić lub wydarzyć tylko we śnie. Ale do zapoznania się ze świadomym snem zapraszam na stronę Adama Bytofa. (mam nadzieję że administracja forum nie ma nic przeciwko)

Kolejnym zainteresowaniem które się pojawiło jest medytacja. Rozpoczynam z nią swoją przygodę, więc na pewno to opiszę następnym razem.

Pozdrawiam Was serdecznie!

[ Dodano: 2012-05-04, 14:25 ]
28 Listopada 2010r

Witajcie kochani.
Otóż jak pisałem ostatnio rozpocząłem swoją przygodę z medytacją.
Zainteresowałem się dokładnie medytacją poprzez szkołę buddyzmu zen. Muszę powiedzieć, że od tego momentu moje życie zrobiło zwrot o 180* potem znów o 180* i tak się obracam... haha
A tak poważnie to życzę każdemu aby doświadczył tu i teraz. Polecam każdemu z was drodzy forumowicze medytacji.
Ktoś powie że jest to forum o OOBE, ja powiem że oobe to efekt uboczny medytacji.

Trzymajcie się ciepło!

[ Dodano: 2012-05-04, 14:26 ]
11 Czerwca 2011r

Witam Was kochani!
Na wstępie chciałem napisać, że zadziwia mnie liczba razy czytanego tematu którego jestem autorem.
Prawie sześćset wyświetleń to ogromna liczba.

Po półrocznej przerwie wracam aby napisać kolejnego posta i podzielić się swoimi doświadczeniami.
Od ostatniego posta minęło pół roku. Co robiłem przez pół roku? Ano żyłem sobie wzbogacony o praktykę medytacyjną którą nadal kontynuuje. Nie odważyłem się jeszcze odwiedzić żadnego ośrodka buddyjskiego, chociaż myślałem nad tym intensywnie Interesuje mnie Zen, a takiego ośrodka w Bielsku-Białej nie ma. Najbliższy jest w Katowicach. Z tego co mi wiadomo w moim mieście są dwa ośrodki buddyjskie. Bodajże buddyzmu Tybetańskiego i Diamentowej Drogi.
Mimo iż Buddyzm Tybetański nawiązuje w swoich naukach do snu i tych spraw jeszcze się nie odważyłem tam wybrać.
Może potrzebuję czasu aby do tej decyzji dojrzeć albo po prostu brakuje mi zachęty/wsparcia.
Tak czy inaczej sama praktyka bardzo mnie wciągnęła i sądzę że kiedyś się tam udam

To tyle co się działo ze mną przez pół roku.
Co do OOBE i LD to muszę przyznać że opuściłem się w temacie. Zaprzestałem zapisywania snów i moja pamięć stosunkowo szybko się pogarszała. Doszło do momentu kiedy wstając rano nie pamiętałem żadnego snu. Z tego okresu mam przebłyski różnych doświadczeń. Bodajże końcem zeszłego roku próbowałem The Gateway Experience R.Monroe muszę przyznać, że doświadczenia z tym programem były nawet zachęcające. Ogólnie to poświęciłem miesiąc na szlifowanie swoich umiejętności z Falą 1. Wymieniałem się doświadczeniami z niejakim Raven'em którego teraz serdecznie pozdrawiam.

Kilka dni temu stałem się szczęśliwym nabywcą Magii Snu 2 Adama Bytofa. Zbierałem się dość długo na zakup tego programu. Znam wszystkie bezpłatne nagrania Pana Adama i jeżeli chodzi o mnie to były zawsze bardzo skuteczne. Słucham ich bardzo często, lubię jego spokojny stonowany głos któremu zawsze się poddaje podczas transu.
Nawet moja żona, która nie jest takim maniakiem w sprawach okultystycznych jak to nazwał pewien ksiądz katolicki znany z YouTube, chętnie słucha jego nagrań.

Wracając do Magii Snu 2. Bo o tym chciałem dzisiaj króciutko napisać. Kiedy dostałem zamówiony program od razu zabrałem się za słuchanie wprowadzenia. Zaraz przed snem przesłuchałem drugie nagranie Zapamiętywanie Snów. Już pierwszej nocy po przesłuchaniu miałem lekkie LD, którym podzieliłem się z Panem Bytofem w mailu do niego.
Zapewne również chcielibyście się dowiedzieć co to był za sen więc chętnie to napiszę:

Pracowałem na linii produkcyjnej. Moim zadaniem było zawieszanie snów
na zawieszki. Miały postać dysku (podobnego do tarczy hamulcowej).
Musiałem być ostrożny aby nie przebywać zbyt długo pod linią
ponieważ groziła zerwaniem z przeciążenia. Wiedziałem, że
skutkowałoby to zapomnieniem wszystkich snów które były zawieszone.
W pewnym momencie zauważyłem, że w swojej pracy nie zawieszam snów, a inne detale.

Mimo iż nie był to bardzo głęboki LD'ek, ponieważ tylko udało mi się zorientować że jest to sen, to nie przypominam sobie snu którego bym tak dobrze pamiętał.
EDIT: Chciałem zaznaczyć iż napisałem tutaj tylko najważniejszy wątek snu.
Po tym doświadczeniu dostałem nowej energii do pracy nad OOBE/LD.

Poszedłem do sklepu kupiłem nowy zeszyt i nowy długopis. Założyłem nowy dziennik snów.
Dziś mija 10-ty dzień kiedy korzystam z programu. Zeszyt zapełnia się codziennie od tamtego wydarzenia snami które z dnia na dzień są coraz dłuższe. Walka z niechęcią zapisywania snów przerodziła się w walkę z niechęcią do zapisywania całych historii z samego rana.
Ale zapisuje co rano "jak dobrze zaprogramowany robot"
Jestem znów pełen energii do fazowania!

[ Dodano: 2012-05-04, 14:27 ]
14 Marzec 2012r

Witajcie kochani !

Znów od ostatniego razu kiedy do Was pisałem minęło sporo czasu.
Od kilkunastu miesięcy czegoś poszukiwałem.
Podróże poza ciało, Świadome sny, medytacja, Zen, Satsangi z Mooji'm, wykłady OSHO, książki Eckharta Tolle, zainteresowanie pozaziemskimi cywilizacjami itd...
Teraz wiem że poszukiwałem odpowiedzi na pytania Kim Jestem? Jaki jest tego wszystkiego sens? O co tu chodzi?
Odkryłem czym jestem. Choć lepiej byłoby napisać czym nie jestem.
Wiem że wielu z was zapyta: Opowiedz więc o tym. Niestety niemożliwym jest to do opisania tego w słowach...
Nie mogę się z Wami podzielić swoją wiedzą która wypływa z poznania.
Ale z całego serca zachęcam Was drodzy bracia i siostry do poszukiwania.
Jest wiele dróg które prowadzą do odpowiedzi...
Każdy niech znajdzie dla siebie odpowiednią wedle jego uznania... Obudźmy się!


Chciałbym również podzielić się z Wami dwoma filmami które polecam obejrzeć z otwartym umysłem.

Pierwszy film jest bardzo interesującym przekazem/channelingiem istoty która skończyła ziemskie życie w 1996r.
http://www.youtube.com/watch?v=fIadevnA1WU

Drugi film jest przekazem istoty pozaziemskiej cywilizacji.
Istota ta zadaję nam jedno bardzo osobiste pytanie za pośrednictwem tego filmu.
http://www.youtube.com/watch?v=DJ7SEKNVQng


Z wyrazami miłości i szacunku... Coro

[ Dodano: 2012-05-04, 14:27 ]
28 Marzec 2012r

Chciałbym tylko troszkę sprostować. Ponieważ to co zostało napisane może wprowadzać w błąd.
Napisałem: "odkryłem czym jestem"
A powinienem napisać odkryłem odpowiedź na pytanie "czym/kim jestem".
Dokładnie chodzi tu o pytanie a nie o znalezienie konkretnego zjawiska/odczucia/rzeczy lub nie-rzeczy.
To tyle z części sprostowań

A z części ciekawe filmiki na YouTube polecam wpisać: "Allan Watts"

Oraz bardzo ciekawa książka która ma aż 2 strony "Allan Watts - Medytacja Zabawą"

[ Dodano: 2012-05-04, 14:29 ]
29 Kwiecień 2012r

Witajcie kochani

Tym razem napiszę coś w sumie nie o swoich przygodach ale o przygodach mojej żony.
Jak wiecie tematyką wyłażenia z ciała interesuje się już troszkę czasu...
W końcu i moja lepsza połówka miała niedawno tzw. "dziwny sen" Otóż kiedy leżała w łóżku z zamiarem zaśnięcia po nocnej zmianie w pracy (od dłuższego czasu pracowała tylko na pierwszą zmianę) wydawało jej się że jej nogi spoczywają nie na łóżku ale na podłodze Chciała je podnieść ale okazało się że jest w paraliżu na dokładkę gdyby mało jej było wrażeń nadeszły wibracje które ogarnęły górną połowę ciała. Co było według mnie efektem częściowego oddzielenia od ciała fizycznego.
No cóż biedna najadła się troszkę stresu

Po tym incydencie w końcu na 100% uwierzyła w to co my nazywamy oobe. hehehe
Jakby nie patrzeć ja ciągle nawijałem jej o swoich przygodach gdy ona słuchając ich była sceptycznie nastawiona.
Przyszła kryska na matyska powiedziałem
W końcu i taki niedowiarek jak moja żona stała się osobą która uwierzyła w oobe na 100%.

Ale historia się tu nie kończy... może i doświadczyła oobe, ale nie było dla niej to przyjemne doświadczenie.
Sprawa paraliżu przysennego zahamowała jej poszukiwania w tym temacie i mimo moich tłumaczeń oraz wykładów o tym że to nic strasznego miała wciąż pewną blokadę...

Jednak człowiek jest istotą ciekawską i takie doświadczenie nie może pójść w niepamięć.
Zaczęła czytać książki o tematyce snów i oobe. A że mam ich pokaźną kolekcję miała duuuużo do nauki
Niedawno znalazłem w necie książę Roberta Noble pt: OOBE LĘK PIERWOTNY książka za free do pobrania więc zassałem i po przeczytaniu dałem to mojej. W sumie niewielka książka zdziałała więcej niż moje gadanie...
Co świadczy tylko o tym że chyba kiepski ze mnie mówca

Zaczęły się próby wychodzenia....

Efekty mizerne przez długi czas... tak jak czytanie książek o oobe. Na wieść o tym że powinna poczytać Trylogię Roberta Monroe dziwnie zmierzyła mnie wzrokiem Póki co przeczytała książkę Darka Sugiera oraz obie książki Roberta Noble... W sumie może i lepiej bo nie miała zbyt dużej wiedzy o oobe. Sam ze swojego doświadczenia wiem że taka ilość książek co ja przeczytałem o snach i oobe tylko pomieszała mi we łbie.

Z drugiej strony miała ogromną bazę informacji poczynając od moich książek kończąc na różnych nagraniach do słuchania.
Ja kiedy zaczynałem nie miałem tego za wiele. Do tego prawie codziennie miała historyjkę z nocy lub inny rodzaj ględzenia którego musiała słuchać ode mnie Przyznam że sam bym nie wytrzymał z kimś tak nakręconym na oobe.
Tutaj chciałem przekazać wyrazy uznania za anielską cierpliwość mojej żony oraz za to że sama mi nie pomogła przefazować się na tamten świat za to ciągłe gadanie.

Wracając do jej oobe-praktyki...

Zapodawałem jej na spanie różne nagrania i w sumie ta forma przypadła jej do gustu najbardziej.
Problem był z tym że często zasypiała słuchając nagrań co mimo wszystko jej się podobało... FACEPALM!
Program Gateway Experience był dla niej zbyt nudny a głos Roberta Monroe w języku angielskim nie pozwalał na kompletną relaksację... Więc głównie słuchała nagrań Adama Bytofa które są w języku polskim. Głównie nagrań relaksacyjnych tj. wieloryby czy szamana... Słuchała również mojej wersji Magii Snu 2 problem w tym że są to nagrania personalizowanie i w niektórych punktach słyszała "Adam" zamiast "Dorota" co było troszkę dekoncentrujące.
Stwierdziliśmy że powinna kupić dla siebie Magię Snu 2 z jej imieniem

Już miałem zamawiać nagranie Pana Bytofa
gdy znalazłem na stronie http://noble.oobe.pl/ OOBE SYMULATOR zestaw nagrań od Roberta Noble.
Przyznam że mimo iż szukaliśmy nagrania dla mojej żony fakt znalezienia czegoś nowego bardzo za mną przemawiał
Lubię słuchać wszystkich nowych nagrań w tej tematyce.
Dlatego rozważyliśmy wszystkie za i przeciw przed dokonaniem wyboru. Ponieważ bardzo cenię Magię Snu 2 chciałem wybrać dla niej coś co będzie dobre na tyle aby rezultaty pojawiły się w miarę szybko póki jest zajawka jak to mówię
Z drugiej strony zakup czegoś co już się słuchało a różni się tylko imieniem a kosztuje 150zł daje do myślenia.
Może to troszkę egoistyczne, ale jak już miałem coś kupić chciałem również sam z tego skorzystać.
Przekonałem żonę tym iż Symulator OOBE jest tańszy i kosztuje 97zł i to był strzał w dziesiątkę
Zgodziła się kupić ten symulator
Opis tych nagrań bardzo mnie zajawił ponieważ przypominał taką wersję Gateway Experience w wersji polskiej.
Zamówiliśmy ten zestaw nagrań.
Nagranie przyszło szybko i zasiedliśmy do słuchania.
Plusem było to że nie są one personalizowanie więc mogliśmy ich używać razem.
Moja żona ma coś nowego i ja mam coś nowego hehehe
Mi najbardziej przypadło do gustu nagranie "Swobodny lot" oraz "Wyjście z ciała".
Za to mojej żonie "Głęboki trans" i "Wyjście z ciała".
Jak to ona stwierdziła lektor ma bardzo seksowny głos
W sumie znajomy jest jakoś ale z kąd? No taaaak... TVN Turbo męska jazda!!! To głos Łukasza Nowackiego.
Nie no... przyznam że ktoś miał łeb aby zatrudnić profesjonalnego lektora do nagrań transowych.

Dopiero zaczynamy badać nasz nowy nabytek i na pewno zrobię jakąś recenzję tego produktu niebawem.
Póki co mnie udało się jakoś łatwiej odkleić od CF z nagraniem "Swobodny lot" puszczonym w kółko na całą noc.
Za to mojej drugiej lepszej połówce przypadły do gustu filmy instruktażowe które były dołączone do tych nagrań.
Stwierdziła że wytłumaczyły jej więcej niż ja bo w sumie lepiej jak ktoś ma przygotowane profesjonalnie to co chce przekazać, a nie tak jak ja gada tylko o swoich doświadczeniach. Tutaj ogromny plus dla twórców!
Symulator razem z książkami Noble stanowią bardzo fajny zbiór wiedzy teoretycznej jak i ćwiczenia praktyczne dla takiego nielota jakim jest moja żona

Tak więc bardzo polecam taki zestaw bo to naprawdę pełna profeska jeżeli chodzi o przekazanie wiedzy dla nielota.
Mi również bardzo spodobały się nagrania z profesjonalnym lektorem po polsku.

[ Dodano: 2012-05-04, 14:29 ]
4 Maja 2012r

Witajcie kochani!

Chciałbym dziś podzielić się pewną historią która wydarzyła się kilka dni temu...

Otóż 28 kwietnia wybrałem się z moją żoną na spacer w góry. Wracając już z powrotem zatrzymaliśmy się
aby nasz pies mógł się troszkę napić, a raczej pojeść tego śniegu. Stwierdziłem że zrobię im zdjęcie.
Śniegu w górach było już bardzo mało, więc zdjęcie w śniegu na tle zieleniejącego lasu było super.
Kilka razy próbowałem zrobić lepsze ujęcie kiedy to moja żona zauważyła coś leżącego za mną w krzakach.
Obróciłem się i zobaczyłem jakieś ubrania. Spojrzałem za siebie i zobaczyłem człowieka.
Żona była ciut dalej, więc nie widziała dobrze. Powiedziała bym sprawdził czy żyje, może jest pijany lub coś...
Jednak gdy podszedłem bliżej stwierdziłem że ten człowiek nie żyje. To były zwłoki mężczyzny i to niezbyt świeże...

No cóż... wziąłem telefon do ręki i zadzwoniłem na 112. Cóż więcej mogliśmy zrobić. Czekaliśmy na szlaku na przyjazd policji.
Obok nas w krzakach leżał denat, słońce świeciło, niczego nie świadomi ludzie przechadzali się szlakiem mijając nas radośnie.

Jedna grupka zatrzymała się i również chciała zrobić sobie zdjęcie w śniegu.
Wtedy już musiałem zareagować aby nie łazili w tamtym miejscu... wystarczy że my narobiliśmy śladów.

- Pan tam nie wchodzi - powiedziałem
- Dlaczego?
- Pan tam nie wchodzi... - powtórzyłem
- Dlaczego? chcemy zrobić sobie zdjęcie.
- Ale proszę Pana aby Pan tam nie wchodził!
- Bo co?!
- Bo tam w krzakach leży trup, a my czekamy na policję!

Gościu wystrzelił jak poparzony.
Odeszli dobry kawał i czekali przyglądając się to nam to w kierunku krzaków.

W końcu przyjechał terenowy radiowóz. Wskazaliśmy miejsce gdzie leżał denat.
Wyjaśniliśmy jak doszło do znalezienia i podaliśmy swoje dane osobowe.
Policjant wstępnie stwierdził że ciało musiało tu leżeć od co najmniej kilku miesięcy.

Wracając do domu, ciągle wspominaliśmy te wydarzenie.
Śmiałem się do żony mówiąc: Zobaczysz będzie Ci się śnił w nocy. Nie mówiłem tego wyłącznie aby straszyć żonkę ale wiedziałem z doświadczenia że wydarzenia które są w pamięci cały dzień i wieczór często śnią się jeszcze w nocy.

No i nie pomyliłem się. Przyśnił mi się ów jegomość jeszcze przed tym zanim zapadłem w sen.
Zobaczyłem twarz starszego łysiejącego mężczyzny stojącego przede mną. Cała sytuacja działa się przy tych krzakach gdzie znaleźliśmy ciało. Stał przede mną i patrzył na mnie. Lekko zdenerwowany podszedłem do niego i przytuliłem go. Zniknął.

Coś mnie nad ranem tchnęło aby sprawdzić w internecie na stronie Bielskiej policji zakładkę "osoby zaginione"
(Dodam tylko, że tam w górach nie widziałem twarzy tego człowieka, leżał on twarzą do ziemi)
Przeglądając zdjęcia zobaczyłem twarz tą samą co we śnie. Bez wątpienia była to ta sama twarz.
Kliknąłem w opis i szok. Opis ubrań które miał w dniu zaginięcia identycznie pasowały do tego jakie miał na sobie człowiek leżący tam w górach. Z opisu wynikało że lubił spacery w tamtych rejonach. Zaginął w sierpniu ubiegłego roku.

Wybraliśmy się tego dnia do rodziców mojej żony. Idąc ulicą moja żona powiedziała. Śnił mi się ten człowiek.
Uśmiechnąłem się i zaciekawiony poprosiłem aby kontynuowała... powiedziała że stał w krzakach i patrzył na nią.
Ona się bardzo wystraszyła i obudziła się z łomotem serca. Powiedziała że był to starszy łysiejący pan.

Powiedziałem jej o tym, że mi również się śnił i że w domu pokaże jej pewne zdjęcie.

U teściów oczywiście creepy historyjka została opowiedziana. Babcia stwierdziła że mógł podziękować nam za odnalezienie.
Temat sprowadził się do historii o sennych spotkaniach ze zmarłymi.
Babcia opowiedziała jak kiedyś we śnie spotkała swojego znajomego i powiedziała mu:
- Przecież Ty nie żyjesz!
- On odparł - Żyje... żyje.. i mam się dobrze
Spacerowali sobie parkiem rozmawiając o starych czasach.

W domu pokazałem zdjęcie tego mężczyzny i okazało się że rozpoznała go i moja żona.

Zastanawiałem się czy nie zadzwonić na policję aby nie nakierować ich na tą osobę. Ale co ja im powiem?
Wiecie ten mężczyzna to może być tą osobą którą znaleźliśmy bo śnił nam się w nocy i go rozpoznaliśmy?!
Stwierdziłem że poczekamy z tym trochę.

Dzisiaj przeglądając stronę o zaginionych zobaczyłem że ten mężczyzna ze zdjęcia zniknął z bazy zaginionych.

Sen o tym mężczyźnie nie pojawił się więcej. Co ważniejsze. Zaraz po tym śnie odeszły wszystkie wspomnienia które poprzedniego dnia siedziały w głowie tak mocno że nie mogliśmy się skupić na niczym innym.

Myślałem aby zadzwonić na policję zapytać czy sprawa się wyjaśniła, ewentualnie pojawić się na pogrzebie.
Ale nie czujemy takiej potrzeby.


Mimo to że nie jest to historia o oobe, dla nas jest to kolejny dowód na to że istnieje życie po śmierci.
Nie wiem już który z kolei ale to tylko umacnia nasze przekonanie o tym że nie jesteśmy swoim ciałem fizycznym.

[ Dodano: 2012-05-04, 14:41 ]
To póki co na tyle.
Zamierzam dodawać wpisy na obu stronach jeżeli będzie ktoś chciał czytać moje perypetie.

Chciałbym również napisać iż wiem o tym że raz piszę o oobe raz o świadomym śnie i te dwie rzeczy mylą mi się okropnie. Do dziś mam problemy z nazywaniem tego wszystkiego. Proszę o wyrozumiałość i naprawdę nie musicie zwracać mi uwagi że czasami mylę pojęcia. Wiem o tym doskonale :-D Taki już mój styl chaotyczny :)hop

Przepraszam również za brak emotek w poprzednich postach. Nie chciało mi się ich specjalnie wklejać kopiując wpisy z obeforum. Obiecuję że następne wpisy będą zawierały jakże ważne dla internautów emoty. :mrgreen:

Z wyrazami miłości i szacunku.
Coreczek :)hop

[ Dodano: 2012-05-21, 23:34 ]
Witajcie! :mrgreen:

Tak jak obiecałem chcę napisać swoją recenzję zestawu nagrań pt: Symulator OOBE od Noble.


Jak już wcześniej pisałem zdecydowałem się kupić ten OOBE Symulator dla żony. ;-)
Wcześniej rozważaliśmy zakup Magii Snu 2 od Pana Adama Bytofa lecz ze względu na to
że już go posiadam a same nagrania różniłyby się wyłącznie imieniem wybór padł na produkt od Noble.
Fakt zakup miał być dla żony, ale nie mogłem przejść obojętnie obok czegoś nowego,
czegoś z czego sam mógłbym zarazem skorzystać :-D

Chwilę po dokonaniu płatności otrzymałem swój OOBE Symulator który zawiera nagrania:
- Deep Trance
- Out Of Body Experience
- Free Flight
Do nagrań dołączone są filmy wideo w których Noble opisuje sam symulator jak i poszczególne ćwiczenia zawarte w nagraniach.
Wideo zawierają instrukcje oraz porady o tym jak najlepiej wykorzystać symulator i co robić aby uzyskać jak najszybsze rezultaty.




Jako pierwsze nagranie chciałbym opisać DEEP TRANCE (Hipnotyczny Trans) który jest pierwszym krokiem w OOBE Symulatorze.

Jest to nagranie w dwóch wersjach krótszym oraz dłuższym nagrania różnią się
długością samego transu w którym przebywamy podczas słuchania nagrania.
Po włączeniu nagrania usłyszymy głos lektora który jest bardzo hipnotyzujący.
Fakt iż jest to bardzo znany głos z telewizji wydaje się być sporym plusem, spokojnie oddaje się jego prowadzeniu...
Technika stosowana do wprowadzenia w trans jest bardzo znana i na nas działa wyśmienicie. Już wcześniej spotkałem się
z nią w nagraniach The Gateway Experience i sam ją stosowałem jako swoją ulubioną metodę wprowadzania się w trans.
Różnica polega na tym że tutaj prowadzi nas polski lektor a nie jak w przypadku Roberta Monroe angielski.
W moim przypadku nie było to problemem, ale muszę przyznać że wygodniej się słucha kiedy
nie muszę wytężać umysłu na tłumaczenie. ;-)

Po tym kiedy nasz prowadzący zakończy wprowadzanie nas w stan transu mamy chwilę aby zaznajomić się
z nowymi doznaniami które płyną ze stanu głębokiego transu.

Użycie dźwięku który przypomina oddech człowieka we śnie jest świetne!
Taki patent był chyba użyty jak mnie pamięć nie myli w Lucidology 101
Można zsynchronizować swój oddech z oddechem człowieka który śpi,
po drugie działa to wyśmienicie jako metoda na koncentracje i utrzymanie świadomości.
Jako medytujący używam koncentracji na oddechu bardzo często.

Po tym jak już po rozkoszujemy się nowym doświadczeniem przychodzi czas na wrócenie do zwykłej codziennej świadomości.
W tle usłyszymy żywą muzykę oraz głos prowadzący który powoli wyprowadzi nas z transu.


Muszę przyznać że muzyka użyta do tych nagrań zmiksowana z dźwiękami synchronizującymi półkule zasługuje na nagrodę Nobla :mrgreen:
W każdym ćwiczeniu jest inna, co zapobiega znudzeniu wywołanym wciąż tym samym utworem.
Mi najbardziej przypadła do gustu muzyka klasyczna... fortepian zawsze działał na mnie kojąco.




Drugim ćwiczeniem w programie OOBE Symulatora jest OUT OF BODY EXPERIENCE (Wyjście z Ciała)

Nagranie to jest przygotowaniem dla osoby która chcę osiągnąć doświadczenie wyjścia z ciała.
Słuchając tego nagrania najpierw wchodzimy w trans i zaraz po osiągnięciu stanu transu wybieramy się
w podróż mentalną aby osiągnąć doświadczenie OOBE.
To nagranie przygotowuje nas przed właściwą podróżą, którą możemy odbyć już samodzielnie
w trakcie słuchania trzeciego ćwiczenia OOBE Symulatora jak i spontanicznie w czasie zwykłego snu.

W tym nagraniu głos prowadzący najpierw pomoże nam wejść w trans aby później wykorzystać ten stan do podróży mentalnej.
W transie podczas wyobrażania sobie oddzielania niefizycznej ręki od fizycznej odczucia są bardzo realne.
Oboje z żoną mieliśmy bardzo wyraźnie doznania kinestetyczne, a nawet wzrokowe.
Myślę że jest to zasługa wcześniejszego wejścia w trans, bowiem w transie takie doświadczenia przychodzą o wiele łatwiej.

Tutaj znów muszę pochwalić muzykę która została wykorzystana do nagrania.
Osobny utwór można usłyszeć podczas wchodzenia w trans zaś osobny bardziej senny usłyszymy podczas podróży mentalnej.

Słuchając nagrania doszliśmy z żoną do wniosku że mimo jest to podróż mentalna która przygotowuje do właściwego wyjścia
dostarcza bardzo wielu informacji oraz bardzo bogatych i przyjemnych doświadczeń.
W transie nasza wyobraźnia pracowała na bardzo wysokich obrotach :-D

Często wracam do tego nagrania i daję się poprowadzić lektorowi w tej podróży mentalnej, przypomnieć sobie ważne
rzeczy które umykają podczas moich zwykłych prób takich jak chociażby zachowanie spokoju podczas gdy "łapie" mnie paraliż lub
to że to doświadczenie jest dla mnie zupełnie bezpieczne więc mogę spokojnie obserwować to co się wydarza.

I tutaj po zakończeniu ćwiczenia głos lektora powoli wyprowadza nas z transu i pozwala spokojnie dojść do siebie.




Trzecim nagraniem, a w zasadzie dwoma nagraniami trzeciego ćwiczenia jest FREE FLIGHT (Swobodny lot)

Podobnie jak w przypadku pierwszego ćwiczenia to składa się z dwóch nagrań, krótszego i dłuższego.
Nagranie to znów przypomina mi The Gateway Experience ćwiczenie gdzie mamy czas dla siebie i swoich doświadczeń.
Tutaj znów na początku głos prowadzący pomoże nam wejść w stan transu, aby po chwili pozwolić nam
samodzielnie wyjść poza ciało w akompaniamencie łagodnych dźwięków synchronizujących półkule.
Są one niezwykle delikatne i nie rozpraszają podczas ćwiczenia.




PODSUMOWANIE:

CENA: 97zł - Wydaje się być zawyżona lecz dopiero po zakupie mogłem stwierdzić że Symulator jest wart swojej ceny

PLUSY:
- Profesjonalny lektor (Łukasz Nowicki znany z haseł: "TVN Turbo" lub "Jeszcze dziś w jedynce") :-D
- Wspaniała muzyka z dźwiękami synchronizującymi półkule mózgowe
- Wszystkie nagrania posiadają wideo instrukcję
- Nagrania nie są personalizowanie więc z OOBE Symulatora może korzystać więcej niż jedna osoba
- Gwarancja Pełnej Satysfakcji

WADY:
- Cena jest bardzo wysoka
- Nagranie "Swobodny Lot" jest zdecydowanie za krótkie (wydłużyłem je sobie sam programem Aduacity do 2 godzin) :mrgreen:



Oto moja lekko stronnicza recenzja. Nie mógłbym inaczej ponieważ jesteśmy bardzo zadowoleni z zakupu.
Polecam każdemu OOBE Symulator ponieważ według mnie jest to najbardziej profesjonalny polski produkt w tematyce OOBE.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11