Towarzystwo Obenautów Polskich


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Elli
2011-05-14, 15:59
TABELKA WYPIERANEK I RADIACJI CIAŁEK NIEFIZYCZNYCH
Autor Wiadomość
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2010-09-23, 08:41   TABELKA WYPIERANEK I RADIACJI CIAŁEK NIEFIZYCZNYCH

Po paru latach , gdy przeglądam tabele oddziaływania ciał niefizycznych na jaźń, to widzę postęp jaki zrobiłem, znajdując w międzyczasie odpowiedz a wiele pytań. Hm, sporo bym w niej teraz uzupełnił i zmienił:)))

Przedstawiam stara i prowizorycznie spisaną tabelkę oddziaływań niefizycznych miedzy istotami żywymi - stany swiadomosci i połączenia telepatyczne. Jest ona oparta na moich wojażach po świecie niefizycznym. Postrzegłem w nich ,ze wszystko, co w sobie zawieramy, jest wypadkowa wszystkich płaszczyzn - dymensji oddziałujących na nas jednocześnie. Wszelkiej zmianie naszych doznań ,towarzyszą zmiany w naszej strukturze ciał niefizycznej. Stabilne i niby tak nierozerwalne połączenia ciał niefizycznych ,okazało się dla mnie wielka roztańczona karuzela ,wprawiająca nas w zawieruchę życiową..
Tracąc stopniowo zdolność postrzegania ciał niefizycznych , zmuszony zostałem jedynie do obserwacje zachodzących we mnie zjawisk psychicznych.Na szczęście, zapamiętałem dosyć dobrze ich związek z powstającymi doznaniami we mnie, co jest mi bardzo pomocne teraz w rozumieniu cialkowego szaleństwa.
Umęczyłem się moja samotnią i marzą mi się teraz grupowe poszukiwania. Wspólnie uda nam się ja popchnąć trochę szybciej do przodu. Połączyłem ciało przyczynowe z mentalnym w jedno, gdyż nie znalazłem sposobu, by je wcześniej rozróżniać. Sporo kłopotu nastręcza mi rozpoznanie, czy wyłączyłem ze strefy wpływu pojedyncze ciałko, czy ich większa ilość. Szczególnie trudne jest do określenia, kiedy zachodzą wypierania ciałek a czy tylko zaburzenia w ich polu.- radiacje jak to Robert nazwał. Mam nadzieje ,ze nadchodzące miesiące będą bardziej owocne i doczłapiemy się wreszcie do mety..
Samo przesuwanie swiadomosci- fazowanie, nie zostało jeszcze przez nikogo definitywnie określone, pozostając tematem pod dyskusje.Przedziwne zjawisko, zachowujące zasady popchnij kopnij, występuje w świecie niefizycznym tak jak w fizyku, druzgocząc życzenia pobożnych.
pobożnych.


TABELKA WYPIERANEK I RADIACJI CIAŁEK NIEFIZYCZNYCH.


I).
Najłatwiej jest wyrwać się ciałem mentalnym. Zamyślamy się wtedy i możemy wykonywać w międzyczasie codzienne czynności,.Np: jazda autem, czytanie książki, oglądanie filmu i rozmyślanie o kimś. Astralne ciało przebywa w ciele fizycz. i koordynuje łatwe czynności. Wnikając c.mentalnym w znajomych informujemy ich o chęci kontaktu z nimi..Zagapimy się wspólnie w tym samym czasie myśląc o sobie .(Potwierdzane dzwonieniem telefonów..)

II)
Jeśli towarzyszy nam większe zaangażowanie emocjonalne ,wypieramy 2 ciała jednocześnie. W ciele fiz, zamieramy w bezruchu ..Pozostała cześć ducha w ciel fiz, ma już utrudniony kontakt z ciałem fizycznym. Cześć zarządzająca ciało ment. i cześć odczuwająca 3D- ciało astralne -jest w podroży szukając z kimś lub czymś kontaktu. Cały czas my jako duch przebywamy w ciele fizycz. Jakas cząstka naszego ducha odrywa się i towarzyszy wypartym ciałom ment-astralnym.
Patrzymy wtedy jak przez teleskop. Początek jego jest w ciele fizycz. a koniec przytwierdzony w wypartych ciałach niefiz. Komu się uda przepchnąć więcej ciała duchowego w tych wypartych astr-ment- ciałach to przeżyje przygodę w astralu-oobe. Bez naładowania energia wypartych ciał niefiz. możemy się tam utrzymać tylko chwilkę. Wspaniałym przykładem było by tutaj zaciąganie Contichi prze ze mnie do kuchni. Postrzegając jakiś ruch ,odzyskała świadomość na sekundę w wypartych ciałach ,oceniła sytuacje jako zagrożenie-niezamierzone działanie i wyrwała mi się z reki,
Brak 2 ciał niefiz, w pozostałym pakiecie ciał powoduje zamarcie funkcji psychicznych w ciele fiz,. Odwiedzamy w tym stanie widoczne miejsc lub osoby mając silne odczucie przemieszczenia się, odczucie bycia sobą w poza.Odwiedzane osoby z łatwością rozpoznają nasz ident i towarzyszące nam zamiary i emocje. Przy dużym ładunku emocjonalnym w ciele astralnym, ident zostaje zatarty. Napływające sprzeczne informacje dotyczące obcego ciała , powodują zaburzenia naszej koordynacji (ciapowatość, tracenie z rak przedmiotów czy nawet wypadki przy pracy.Przykładem było by moje spotkanie na schodach z Joanna(warsztaty Brucea).
Spieszać się na papierosa przebiegła obok mnie niefizycznie ,potrącając mnie na schodach.Widząc jak się przewracam ,chwyciła mnie nieświadomie ,niefizycznie za rękę chcąc uchronić przed upadkiem
III /
rodzajem wyparcia jest :eteryczno astralno mentalne-Wszystko jak w II. plus Odbywa się w niewielkiej odległości od ciała fizycznego i przytrafia się nam w chwilach gniewu czy wielkiej euforii. Towarzysza mu bardzo silne doznania ruchu i przemieszczania się w przestrzeni.

IIII/
Wypieramy wszystkie ciała włącznie z fizycznym. Pozostaje sam duch, ledwie mogący siebie postrzec.
Przebywajac w duchowej przestrzeni, może postrzegać przez wszystkie dymensje , rejestrując wspaniale wszelkie ingerencje ciał niefizycznych w jego powierzchnie. Stan pełnej hipnozy.

IIIII,-
wypierane może byc również tylko samo ciałko astralne . Ubytki w naszych zdolnościach umysłowych będą wtedy łatwe do określenia. Postrzeżemy je jak zanik siły życiowej, i zamarcie w bezruchu. Rożni się ono od wyparcia astralno mentalnego brakiem celu w naszym działaniu i bezmyślnością,- stanem spoczynku
Ostatnio edytowano Wt cze 10, 2008 8:31 pm przez Zbyszek, łącznie edytowano 12 razy
*
kronopio
To tylko teoria ale póki co najlepiej opisuje niefizyczne oddziaływania. Musimy być świadomi jej niedoskonałości a zarazem podziwiać geniusz i prostotę myśli. Przydało by się też stworzyć inną tabelkę zawierającą jak najwięcej przykładów konkretnych sytuacji z odpowiadającymi im "wypurkami" np.
*Czytanie książki bez rozumienia jej treści. Zorientowanie sie po kilku stronach ze uciekamy gdzieś myślą.
*stany wywołane narkotykami, kiedy mamy niezwykłą jasność umysłu jednak ograniczoną wolę. Nie możemy wykonać ruchu
*Upuszczanie szklanki przez bliskich podczas głębokiego kontaktu emocjonalnego (podczas wypadku itp)
*rozwiązywanie problemu (matematycznego)
*praca twórcza (malowanie obrazu) automatyzacja ruchów
*wykonywanie czynności na "autopilocie" w czasie komponowania w myslach listy zakupów
*etc
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2010-09-23, 09:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2010-09-24, 20:33   Cialkofrenia ciag dalszy

PRZENIKAJĄCE SIĘ ŚWIATY: dla tych co wytrzymują dużo pisanego wyszperane z notatnika forum oobe:))
1,- Fragment:
Kiedy wizualizacja staje się niebezpieczna?
W ciągu ostatnich kilkunastu lat rozwinąłem w sobie zdolność postrzegania ciał niefizycznych w świecie fizycznym. Zatrważająca wydala mi się zdolność wytwarzania człekokształtnych myslokształtów, wyrażających złożona forma treść moich pragnień. Przyglądając się ludziom jak i zwierzętom, dostrzegłem w nich naturalna łatwość z jaka oni również je wytwarzali. Wyrażali przy ich pomocy swoje pragnienia w rożnych postaciach, od mentalnych poprzez astralne do eterycznych tworów, potężnych w swym oddziaływaniu na otoczenie. Jedna z ich form są nasze ciała subtelne, będące źródłem doznań.
Bez swiadomosci ich istnienia, informujemy się o naszych pragnieniach, myślach jak i fobiach. Szczególnie te ostatnie, fobie, są bardzo niebezpieczne. Wytwarzane z obawy , nasze, spontanicznie ,człekokształtne, eteryczne i astralne formy myślowe, są w stanie wywołać szkody, przewracać dzieci z rowerów a nawet wywołać poważne kontuzje, gdy bez szacunku ktoś z naszych bliskich profanuje, miejsca dla nas szczególnie ważne. Wyrażamy wtedy niemy protest, który może zamanifestować się uszkodzeniem czyjegoś ciała.

Ćwiczenia eksploracji z ograniczona świadomością, rozwijają w nas niebezpieczne dla otoczenia zdolność wyrażania swoich myśli poza ciałem fizycznym. Znaczy to, ze myślimy sobie coś w duchu znajdującym się w ciele fizycznym, gdy tymczasem, nasze osobowe części,- ciała subtelne, realizują treść myśli w warstwach niefizycznych. Ta zdolność żywego człowieka do kreacji poza ciałem, umożliwia mu szybki sukces, stajać się jednocześnie przyczyna wielu nieszczęść.

Zjawisko to jest szczególnie niebezpieczne, gdy nie mamy jeszcze rozwiniętej w pełni kontroli nad naszymi nieświadomymi reakcjami.
Najlepsi z nas, okładają pięściami niefizycznymi partnera rozmowy, gdy nas zbyt długo zanudza. Zdejmują mu założona przez niego czapkę z głowy, gdy na dworze świeci słońce. Poprawiamy mu ubranie, gdy wystaje mu koszula, lub czeszemy rozczochrane włosy na bujnej czuprynie, gdy nie weźmie z rana do reki grzebienia.
Najczęściej takie uwagi maja miejsce w planie mentalnym i są jedynie niewinna myślą, naszym spostrzeżeniem. Gdy te spostrzeżenia uaktywnia nasz system obronny to wyrażamy je ciałem astralnym. Uwagi takie staja się wtedy łatwo postrzegalne osobom na których skupiamy nasza uwagę. Odnoszą one wtedy często wrażenie dotyku w miejscach na swoim ciele , w których jątrzy się jakiś problem, lub wydaje im się, ze ktoś zwrócił na coś w nich uwagę, jakaś cechę lub przywarę.
W rzadkich wypadkach, udaje się nam wyrażać je nawet w ciele eterycznym, co staje się szczególnie niebezpieczne.
Gumociasto- ciało eteryczne, wnika w materie z oporem, mogąc wywołać zaburzenia energetyczne jak i skaleczenia w czyimś ciele fizycznym.
Gdy jesteśmy świadkiem wypadków, obserwując kogoś bliskiego, często sami jesteśmy jego sprawcami. Jako przykład posłużę się przygoda na schodach. Joaśka, chcąc zapalić papierosa, wybiegła tylko myślą w wyobraźni, przemykając obok mnie. Niby tak niewinna sprawka a udało jej się mnie potracić gnającym po schodach ciałem astralnym. W momencie wyobrażania sobie siebie w palarni, rozkoszując przyszłym paleniem, wymknęła nieświadomie ciałem astralnym i przebiegając obok mnie, spowodowała we mnie zaburzenie równowagi. Malo znacząca przygoda umożliwiła jej postrzec spontaniczność tego zjawiska. W momencie, gdy nasze pragnienia fobie są symulowane w ciele astralnym to jeszcze pól biedy. Gorzej jest, gdy ktoś z doświadczeniem w eksploracjach ma łatwość w osiąganiu zmiennych stanów swiadomosci, łatwość wyobrażania sobie nawet w ciele eterycznym. Wyobrażanym myślom towarzyszy niepostrzeżenie wykonanie ruchu ciałem niefizycznym na którym jesteśmy skoncentrowani, czy do niego chwilowo dostrojeni. W przypadku urzeczywistnienia myśli w ciele eterycznej, wywołujemy nawet zmiany fizyczne w ciele obserwowanych osób. Zjawisko jest niepostrzegalne nawet dla najbardziej wprawionych i utalentowanych podróżników, czego dowodem jest brak dostępnych tekstów poruszających zagadnienie.
Przykłady: podawanie reki astralnej przy hamowaniu spontanicznych emocji gdy spotkamy kogoś bliskiego, nawyki zawodowe- wykonywania mechanicznych ruchów ciałem astralnym , bicie pięściami z wściekłości partnera rozmowy, erotyczne dotyki podglądanych osób, ponaglanie- przepychanie osób stojących w przejściu , upominanie, rzucanie się komuś na szyje z radości.
Przykłady te obrazują tylko częściowo złożoność zjawiska, ukazując ich związek z przezywanymi spontanicznie emocjami.
KIEDY STAJE SIĘ TO NIEBEZPIECZNE?
Nie będąc świadomym ruchów ciałek poza naszym ciałem fizycznym, stajemy się groźni szczególnie, gdy gnani poczuciem sprawiedliwości pragniemy wymierzyć komuś kare. Zdarzyć się wtedy może , ze nasi podopieczni dostana rozstrojenia wnętrzności, często mdlejąc a nawet lądując w szpitalu z utrata swiadomosci , z diagnoza lekarska,- HISTERIA.
Jedynym ratunkiem przed tym nieświadomym wymierzaniem sprawiedliwości jest wyciszenie w nas gwałtownych emocji, nadgorliwej chęci pomocy, oświecania bezrozumnych, czy przekonywania do czegoś kogoś na sile.
We wszystkich wyżej poruszanych przypadkach, stajemy się wkrótce sami ofiarami, gdy skaleczona osoba zada zemsty w nieswiadomym planie i zmyśla dla nas przyszłe katusze, zastanawiając się jedynie co się stało, ze tak bolało.
Szukanie przyczyny tych dolegliwości jest przyzwoleniem naszym podświadomym planom osobowym do szukania sprawcy naszych dolegliwości i gdy nadarzy się sprzyjająca okazja to ruszymy na niego jak rozsierdzony nosorożec. Sprawca naszych tarapatów nie domyśla się oczywiście w tym swojej roli i jedynie strasznie biadoli.
Gdy przegapimy wymierzanie kary, zajęci obowiązkami, to wielokrotnie na sama myśl o naszym nieszczęściu łączymy się ze sprawca, opróżniając go z jego życiodajnej energii. Przelana częściowo w nasza baterie, wzmacnia nas, co odczuwamy satysfakcji.

2 ,-ODMIENNE STANY ŚWIADOMOŚCI
Wyciszanie się i zagłębianie w stanach swiadomosci , jest wspaniała zabawa. Jest postrzeganiem naszego wnętrza wypełnionym działaniem. Ciałka stanowią rodzaj załadowanej naczepy, dostarczającej nam zajęcia. Rozbudzają nas i gromadzą w sobie pamięć życia. Zawarta w nich wspomnienia są podstawa naszego myśleniu, charakteru i źródłem intuicji.Przedstawiam mały zestaw odczuć jaki osiągamy w naszej wieloczłonowej konstrukcji nie wnikając czym są lub czym chciał bym by były..
Stany te osiągałem w najdalszych podróżach jak i przez wyciszenie w sobie wszelkiego ruchu.. Jest to o tyle interesujące ,ze te same doznania występują przy 2 rożnych oddalonych od siebie miejscach sytuacjach i , wskazując wyraźnie ich wspólne pochodzenie ..........Wnioski proszę samemu z tego wyciagnac.

ATMA-CIAŁO DUCHOWE.
Zamierając w stanie czystego ducha, tracimy nasze przywary i stajemy się wolni od naszych trosk. Nie zazdrościmy sąsiadowi nowego auta ani koleżance drogich ciuchów. Jesteśmy od tej życiowej treści wolni. Hm,- jest to wolność kastrata.
Poza trwaniem i hipnotyzowaniem nie znalazłem jakiegoś sensownego zastosowania tego stanu swiadomosci bo jest to stan pozbawiony celu. Jest wewnętrznym rodzajem schowka przed życiem, wrotami w niepamięć i stanem bezmyślnej bezczynności. Gdy staje się nam strasznie przykro i ból rozrywa nasze serce , to wpadamy często w niego. Jest on stanem nie bycia w świecie trosk i ucieczką przed obowiązkiem. Moze być odczuty jako brak czegokolwiek z utrata czasu i przestrzeni albo jako pęczniejące odczucie siebie ,stające się jedyna płaszczyzna postrzegania. Gdy pęcznieje, to wzrastające odczucie siebie jest zaspokojeniem wszelkich potrzeb, dążeń, czy wytyczeniem sobie celów.

Zawężając swoja płaszczyznę duch może przestać trwać, może nie być , stajać się chwilowo zgubionym smile.gif)) .Ta jego właściwość jest postrzegana w przypadku wielu chorób. Często osoby tracą wszelki kontakt , gubiąc się w nietrwaniu. Wywołuje to chyba w nas największa panikę, utrzymując w niepewności. Gdzie jesteśmy gdy nas nie ma? Gdzie podziała się nasza wieczna istota? Czy może istnieć coś czego może nie być?



CIAŁO PRZYCZYNOWE

Nie mogąc się przedrzeć w wyższe części poza ducha , przyglądałem się odzyskiwaniu procesów umysłowych, całej mojej struktury osobowej. Pojawiały się one we mnie skokowo. Z tego niezwykłego stanu duchowego , cuciło mnie wzrastające życie we mnie. Jako pierwsze odzyskiwałem rodzaj wewnętrznego ruchu i zdania sobie sprawy ze istnieje i już jestem. Zmysły fizyczne zastąpione były jedna wielka pulsująca przestrzenią a ruch myśli był odczuwalny jako stalowy ucisk , stający się wyraźnie postrzegalny, będąc moim jedynym wypłenieniem. Z tej perspektywy nie bylem w stanie odczuwać zainteresowania treścią mojego życia, gdyż nie miałem do dyspozycji , żadnych konkretnych o nim informacji. Cala pamięć mojego indywidualnego trwania, znajdowała się gdzieś po za mną, pozwalając mi się pławic w uczuciu wypełniającej mnie samowiedzy.Rodzące się chcenie było już ukształtowane ale jeszcze nie zdecydowane, pojawiając się bez osobistych życzenio-korzysci . W kolejnym ciele mentalnym, dostawałem pożywkę-pamięć , mogąc już coś konkretnego osiągnąć i potrafiąc postrzec swoje indywidualne cele i sposoby ich realizacji.



CIAŁO MENTALNE

Cucąc się z tego stanu, odczuwałem aktywowanie się dodatkowej zdolności. Mogąc się delikatnie ruszać przestrzennie postrzegałem ,ze wzrastająca we mnie wola, z łatwością ukierunkowuje uwagę w rożne strony a jej ruchowi towarzyszy wyraźne rozpoznawanie kierunków. Zainteresowanie bieżącymi sprawami wyraźnie się poprawiało i moglem już swobodnie zając się rozmyślaniem dotyczącym moich życiowych problemów. Brak zaangażowania emocjonalnego umożliwiało mi beztrosko wnioskowanie bez uczuciowego obciążenia myśli.
Bez towarzystwa uczuć , moglem wyszukiwać nowe rozwiązania i zależności miedzy frapującymi mnie zjawiskami. Operacje myślowe, ciężkie na codzien do przeprowadzenia, stawały się dziecinnie łatwe, nie zakłócane ciężarem objęcia wszystkich danych w pamięci.
Towarzyszące temu uczucie lekkości zachwycało mnie latami. Gra na instrumentach czy malowanie stawało się proste . Recę same prowadziły bez zbytniego zastanowienia , podsuwając genialne rozwiązania. Ciało fizyczne dawało się doskonale koordynować , wyczuwając moje najmniejsze intencje.
Wykonywane ruchy były szybkie i pewne. Ich precyzja nie wymagała zbytniej mojej świadomej kontroli a pomimo tego osiągałem w ułamku sekundy zamierzony cel. Jedyne co dawało się wyraźnie odczuwać to było uczucie zadowolenia , rodzaj euforii, jakiegoś rozchodzącego się ciepła na całej mojej postrzegalnej powierzchni. Oczy miałem wtedy utkwione w nierzeczywistej przestrzeni , nie odczuwając ich fizycznego braku. Treść jaka się zajmowałem nie potrzebowała ich otwarcia. Nie potrzebowałem również słuchu ani pozostałych zmysłów. Były mi zbędne wszelkie zmysły , odciągające jedynie moja uwagę a może raczej niedostępne dla mnie ,tak jak by świadomość ich istnienia była mi odebrana.

Była to dla mnie oaza twórczości.



CIAŁO ASTRALNE

Gdy starałem się dogłębnie zrozumieć jakieś przeszłe wydarzenia to moim myślom towarzyszyły intensywne wspomnienia. Ożywały , otoczone całym wachlarzem doznań. Moglem wtedy przeżywać je w pełni, przypominając sobie okoliczności w jakich zachodziły. Dostrzegałem wtedy uśmiech na twarzy i napięcia jakie towarzyszyły moim rozmówcom, ich emocjonalne nastawienie. Myśląc o przykrych sprawach odczuwałem ból lub rodzaj rozlewającego się współczucia. Te doznania mogły zastąpić wystarczająco rozmyślania, stajać się wyłącznie postrzegalną prze ze mnie treścią. Tak jak by rozmyślanie nie dotrzymało w atrakcyjności z uczuciom.

Spotkanie z kochanymi ludźmi stawało się wielka uciecha a z wrogami wstrząsającymi spięciami. Pojawiające się wyraźne uczucie ciała dawało mi możliwość przemieszczania się w trójwymiarowej przestrzeni. Rozpoznawaj w niej strony świata moglem w nich realizować swoje zamierzenia. Stawały się one często jednocześnie ruchem, tak jak by pomyślenie o jakiejś czynności było jej jednoczesnym wykonaniem. Mogąc już korzystać selektywnie z ciał wyższych od astralnego ,przesuwałem świadomość w 3 rozpoznawalne mi stany bycia, przeżywając razem lub każde z osobna przenikające się ich funkcje



CIAŁO ETERYCZNE

Gdy moje zaangażowanie w napływających we mnie emocjach wzrastało i dawałem się im unosić to miłość wybuchała płomieniami a nienawiść rozrywała mnie w gwałtownej eksplozji na strzępy. Nabierając dystansu do emocji moglem je odczuwać osobno i osobno myśleć. Myśl stawała się niezależna od jej natychmiastowej realizacji. Za to gdy towarzyszące mi emocje stawały się wystarczająco intensywne , zostawały natychmiast realizowane w ciele eterycznym. Chęć uściśnięcia bliźniego stawała się tym uściśnięciem. Chcąc kogoś przytulic wychylałem się w przestrzeni natychmiast to wykonując. Intensywność doznania przekraczała przezywanie tego w ciele astralnym.



CIAŁO FIZYCZNE

Otwierając fizyczne oczy, chwytałem łapczywie za papierosa. Łykając kłęby dymu, milkłem przygaszony, nie wiedząc gdzie się te wszelkie wspanialosci podziały. Zajęty codziennym zajęciami, nie postrzegałem obezwładniających mnie ich wpływów. Stawały się one moimi przemiennymi stanami swiadomosci, wypełniającymi mi treść życia. Otaczały mnie przemiennie a ich zmienność umykała mej uwadze , gdyż każdy z tych stanów był samo wystarczającym dla mnie stanem bycia.
7 ciał niefizycznych, umożliwia nam przezywanie kilkadziesiąt stanów swiadomosci. Mogą być aktywne w nas pojedynczo, w grupach lub wszystkie razem jednocześnie.

2,- ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA



Siedząc na starym pniaku, pacnąłem gałęzią w potoku. Rozpryskująca się woda, chlapała pociesznie na boki. Wysunąłem astralne stopy ,zanurzając je w zimnej wodzie. Leniwie płynąca woda, dawała się odczuć rwącym chłodem. Doznanie było zbliżone do fizycznego, choć odbywało się w niefizycznym planie. Zanurzyłem ręce w potoku, wskoczyłem cały w niego. Uniosłem się jak balon na jego powierzchni, kręcąc jak roztańczone liście na wietrze. Zamierając w bezruchu, mam skupione oczy w jednym punkcie, ale przesuwam postrzegająca uwagę w miejsce, w którym unosi się na wodzie moje ciało astralne. Nie widzę go, ale doskonale czuje jego pozycje i ruch w jaki został wprawiony płynącą, chłodną woda. Znikające za zakrętem potoku wyobrażona cześć mnie, wprawia mnie w panikę. Gdzie jestem, nic już nie widzę, ruch , kręcenie i zimna woda. Zaniepokojony wpadam na chwilkę świadomością w to miejsce, ale niczego nie potrafię rozpoznać. Jakieś rozedrgane zamazane plany i bezszelestna pustka. Powrót do ciała.

Siadam wygodnie na pniaku, rozluźniam się i obserwuje ruch zielonkawej wody, zagraconej po brzegi mchem .

Czy można widzieć z zamkniętymi oczyma?

Kieruje głowę do tylu, starając się wywołać pod powiekami obraz otoczenia. Dwie szare , bezkształtne linie, pojawiają się mi nagle przed oczyma, wprawiając w zdumienie. Otwarłem je szybko, chcąc sprawdzić, co się tam znajduje. Dwa wielkie drzewa stoją dokładnie w tym miejscu. Rozbawiony, sprawdzam ponownie, tym razem spoglądając w przeciwna stronę. Pod powiekami pojawiają się mi tym razem trzy szare , rozmazane pnie,- rozpoznaje ich proporcje. Dwa razem i jedno pochylone z lewej strona. Sprawdzam, znowu trafienie. Robię to wielokrotnie. Drzewo przy strumyku ma złamanie na wysokości 2 dwóch metro, widzę je dokładnie, schylone korzeniami w wodę. Sprawdzam,- kolejne trafienie. Śmieje się do rozpuku, ponieważ tak się nie da. Nie można przecież widzieć z zamkniętymi oczyma.
Oczywiście, przyglądałem się drzewom i gdzieś w pamięci siedzi ich obraz. Przywołuje go teraz i wydaje mi się, ze je widzę. Ha ha, nie nabiorę się.
CO NIE WIERZYSZ- wesoły głos narratora. Nie dostrzegam go , przejęty sytuacja.
Jeśli to działa to przejdę się po lesie, przeskakując strumyk z pniami z zamkniętymi oczami. Wydawał mi się trochę szeroki, pełno dziur, można złamać nogę, -pojawia się ostrzeżenie.
NIE ROBIŁBYM TEGO- teraz uświadamiam sobie obecność niefizycznego towarzysza.
Ha ,ha ,śmiejemy się złączeni w jednym.
TRZEBA W INNYM MIEJSCU SPRÓBOWAĆ, podszeptuje, ALE TYM RAZEM NIE ROZGLĄDAJ SIĘ PO OKOLICY.
A jak można być drzewem, ziemia , ptakiem? Czytałem, ze ludzie utożsamiają się z przyroda , wyczuwając ich świadomość, ruch, ich energie.
Podchodzę do gigantycznego drzewa i staram się do niego przytulic. Nie idzie mi to zbyt dobrze. Czuje gruba korę jak papier ścierny na dłoniach, błoto pod stopami i wilgoć. Cos wciąga mnie pod obrzydliwa ziemie, zapadam się niknąc w ciemności. Brr ,brr, paskudne doznania.
Eh to jakaś lipa, z tym byciem drzewem. Chciałem z tym drzewem porozmawiać, jak rosło, jak padał deszcz i otulał je zimny śnieg a wciągnęło mnie jak pokarm w korzenie. W odpowiedzi ściąga mi oczy na rosnące drzewko, rosnące niedbale w cieniu wielkiego olbrzyma. Jest karłowate i zżółknięte.
DLATEGO.
Przedzieram się przez las aż znajduje polankę z wyciętymi drzewami. O jak pięknie. Można usiąść wygodnie na powycinanych pniach i się powygrzewać jak kocur na słońcu. Siadam na półmetrowym , podciętym przy ziemi olbrzymie.
Sprawdzam widzenie z zamkniętymi oczami. Tym razem widzę wszystko odwrotnie. W miejscach gdzie postrzegam grube pnie, rosną same kije a w miejscu widzianych poszarpanych patyków rosną potężne drzewa. Dziesięć prób , wszystkie chybione.
TEZ DZIWNE.
Ach to ty to robisz. Nie poznałem, zagapiłem się.Ha ha ha.
Spoglądam na wprost z zamkniętymi powiekami. Pojawia mi się obraz rozmazany, obraz dwóch, cienkich, zrośniętych drzewek. Spoglądam w tym kierunku, nie postrzegając niczego co by je przypominało. Gdy to sobie uświadamiam, moja uwaga zostaje przeciągnięta o 30 stopni w prawo. Widze je, dwa bliźniaczo zrośnięte drzewka, tak jak sobie je wyobraziłem
A TERAZ JE WIDZISZ ?,- ach to ty to robisz ?)) Nie rozpoznaje twojego głosu, jego dźwięczna barwa wydaje mi się anonimowa,- kim jesteś?
STAN NA PNIU,- wstaje z niego posłusznie i wskakuje zabłoconymi buciorami.
JESTEŚ DRZEWEM- wypowiadamy wspólnie. Natychmiast jak na rozkaz , unoszę astralne ręce do góry i ruszam nimi, starając sobie wyobrazić jak z nich wyrastają małe gałęzie. Kołysze się na boki, wewnętrznym nakazem, rozciągam ręce, mam ciągle dwie, rosnące wielkie balony o nieokreślonym kształcie.
Trace poczucie mojej formy, nie odczuwając już fizycznego ciała. Jakas pustka wnętrza , staje się moim kształtem. Jestem rura, balonem, wyplenionym szarością, bez wnętrzności. Wyczuwam wyraźnie moja granice, jakąś otoczkę udzielającą mnie od zewnętrznego świata. Jestem ślepa świadomością Zbyszka w stanie atmy, bez woli. Odczuwam siebie jako monolit z jedna dolna częścią, to moja noga, gruba i potężna.
Czy ono ma ducha? Gdzie się on znajduje. Wyczytałem, ze każda istota, włącznie z roślinami go posiada, włącznie z minerałami. On ma być zalążkiem życia, przyczyna istnienia napędzająca swoja energia wzrost roślin , zwierząt i człowieka.

W odpowiedzi unoszę się na parę metrów i spoglądam pod swoja mocarną stopę. Z wysokości, dostrzegam otoczenie na 360 stopni. Jest rozmazane ale da się z tego obrazu wyciagnac jakieś spostrzeżenia. Jedna wielka powierzchnia z zarysowanymi i ledwo widocznymi małymi kształtami.
Rozpoznaje w sobie percepcje duchowa. Obserwator, postrzegający całym polem widzenia, bez zdolności koncentracji uwagi na fragmencie widzianego obrazu.Tak ma drzewo? On tak ma?
Stawiam pytania, co zmienia moje postrzeganie, tracę pozycje świadka, biernego obserwatora, stajać się sobą, porównującą i myśląca istota. Czy zapamiętam- wpadam w panikę. Dlaczego się wyrwałem, chcąc zapamiętać, zgubiłem stan odczucia się drzewem. Nie wiem teraz jak odczuwa się wole drzewa, zmieszałem ja z moja, moja jest inna , wartka i samodzielna. Masa pytań ciśnie mi się na usta.
Gdzie jesteś?
Stojąc na pniu porządkuje myśli. Odczuwam szelest z prawej strony,- idą, zatrwożenie. Odwracam spontanicznie głowę z szeroko otwartymi oczami, kierowany impulsem, koniecznością, wychwytuje wzrokiem spacerujących w oddali. Sto metrów, to za daleko, by usłyszeć cichutkich po sześćdziesiątce spacerowiczów, trzymających się za rękę. Zamykam oczy, skupiam się na wrażeniach, słyszę jak idą. Ach jak głupio, stoję jak lampa na pniaku, co tez oni sobie o mnie pomyśleli.
Uff , jak dobrze, ze nie widać przyrośniętych do mnie gałęzi:)))
3,- Wyzsza JAZN
Sprawdzając ciałka, zlokalizowałem siebie w ciele atmicznym. Bylem tam jaźnią, odczuwającym się podmiotem , zamarłym w bezruchu, pozbawionym władz umysłowych. Wchłaniając w siebie ciało mentalne( przyczynowe z mentalnym niższym) uzyskiwałem w tym samoświadomym bezruchu wole i zdolność do myślenia, rozumowania. Pojawiała się ona we mnie świadoma siebie Jaźni,- zachodziło to pod wpływem obecnosci we mnie ciała ment. Odrzucając z ciała mentalnego płaszczyk z pamięcią, traciłem pamięć siebie, Zbyszka ze swoimi doświadczeniami. Tracąc wtedy ego , zapominałem o sobie Zbyszku , tak jak by zawarta pamięć w płaszczu mentalnym , umożliwiała mi uświadomienie sobie mojego indywidualnego trwania, z wypracowanymi prze ze mnie wnioskami w tym życiu.
Nie wielka to różnica ale umożliwiała mi wyrażać się słowem, nadając moim myślom konkretna, łatwo wyrażalna treść myślą., określając mój charakter.
Wchłaniając ciało astralne, odżywałem w 3D przestrzeni, mogąc odczuwać w niej emocjonalne uzupełnienie myśli, odczuwać powstający we mnie ładunek uczucia.
Nabierałem wyraźnie odczuć ciała, bardzo lekkiego i z łatwością wytwarzałem formy swoich myśli w otaczającej mnie modelinie astralnej, otaczającej mnie przestrzeni.
Wchłaniając ciało eteryczne, postrzegałem wzrost ciężaru ciała i towarzyszyły mi zbliżone doznania jak w ciężkim ciele fizycznym. Moglem przezywać bardzo silne emocje i silne przepływy energii. Traciłem elastyczność i odczucie lekkości. Odczucie ciała atmicznego- JAŹNI przykryte zostało wypełniająca go treścią myśli.
W ciele fizycznym, utraciłem swobodę , tracąc wgląd w zakryte dla mnie wyższe plany. Moje decyzje ograniczone zostały twardymi ramami fizycznymi, wymuszając odpowiedzialność za myśli stające się czynem i czułem się , ze spacer po lesie miedzy drzewami, zamienił się w jazdę rowerem leśną dróżką, pełna piachu.



4,- Fragment
ROZBICI MOŻEMY WIĘCEJ DOŚWIADCZEŃ ZEBRAĆ ALE JESTEŚMY ROZSYPANYM PIASKIEM NA KTÓREGO POWIERZCHNI NIE UTRZYMA SIĘ NASZ WSPÓLNY ŚWIADEK

Również konstrukcja WJ jest mi nieznana, Jak zgromadzona jest w dysku szczegółowa pamięć cykli reinkarnacyjnych, każdego z jego elementów?
Czy MTJ- INSPEKTOR ,istota scalona ze swoich elementów, które ukończyły cykle, stanowi formę tego nadzoru, będąc samemu malutka cząstka jeszcze wyższej części?
Atma bez ruchu, jak się połączy z innymi, to stanowi wykonawcza cześć W.J,j nie biorącą udziału w cyklach, tej rozbitej ,indywidualnie przezywającej świat,
Rozbite części określić by można poszukującymi aspektami W.J.smile.gif)
O talencie rozbitych elementów świadczyć dorobek całej grupy, co udało mi się wielokrotnie doświadczyć na własnej skórze, wykorzystując te umiejętności w rożnych momentach mojego życia.
MOCARNY INSPEK TO GRUBY INSPEKTOR, mający sporo wchłoniętych drobin z zakończonym cyklem.
Stajać się oddzielona cząsteczką od W.J, tracimy jej władzę umysłowe. odzyskując zastępcze i aktywujące się wniknięciem w wielowymiarowy świat.

Energia poziomów dostarcza nam coś w zamian, co tracimy, odcinając się od źródła. Stajemy się kropelka kondensacji swiadomosci wyszczególnionej z wszech -przenikającego zbiornika substancji duchowej. Będąc maciupka cząstka duchowego środowiska ,mamy zawsze możliwość się z nim połączyć w jedno i to szczególnie w niezwykłych chwilach naszego życia.
Mały otworek sznura, przytwierdzony na czubka głowy lub ramionach, otwiera wrota, sugeruje nam kierunek podroży w głąb siebie.
Stan atmicznego bezruchu, nie powinniśmy brać jako ostatni z dostępnych nam stanów naszego bytu. Jest on jedynie ostatnim stanem z możliwych do wyszczególnienia w naszym jednostkowym trwaniu, przed wywróceniem podszewki jestestwa na odwrotna stronę. Cześć znajdująca się poza stanem atmicznym jest rdzeniem naszej JAŹNI, filarem jego drzemiącej istoty.
W jego byciu bez treści trwania , zatracone zostaje wyobrażenie naszej indywidualnej przestrzeni, która staje się na tym poziomie ledwo postrzegalnym punktem, ostatnim tchnieniem przed zlaniem się w jedno. Nie kłopoczmy się wiec, że jest bez czegokolwiek, gdyż nawet ona jest złudzeniem, reprezentantem czegoś, co się skrywa gdzieś indziej i wygląda jeszcze inaczej, niż nam się daje rozpoznać przed złączeniem ze źródłem.


***
Wchodząc do obiektu natrafiłem na młodą parę, lezącą na chodniku. Te dziwne oczy, co im się stało?
A , oczywiście jestem przecież w Holandii, nikt na nich nie zawraca uwagi. Spojrzałem chłopcu prosto w oczy, jakieś dziwne , zamglone. Dziewczyna leży na nim nim, bez żenady, spoglądając nieobecna na pobliskie filary.
Chlopcy palili wieczorami trawę w hotelu, głupawo się podśmierdując. Spaliśmy w wielkim pokoju i to ich chichranie stawało się meczące, kolejna fala śmiechu z byle powodu
A dajcie zapalić. Stronie od tego, coś mnie uwiera w sumieniu, ale nadarzyła się przecież okazja , by samemu przetestować, te sztucznie wywołane stany.
Przy smrodzie palonej trawy, pociągnąłem skręta parę raz,y oczekując atrakcji. Nic się nie działo. Zniechęcony wskoczyłem do łózka , przyglądając się kolegom.
Chwilka relaksu , wzrok skierowany przypadkowo na Janusza.
Ooo, ściemniało mi się przed oczyma, widzę jak się jego kontury rozmywają a on przybiera formę giganta. Trzymetrowa postać, w skłonie, siedzi na wyrku, bez ruchu. Przypomina rozczochranego Yeti, jakiejś dryblasa, zastygłego w szarości.
Akcja jak w śnie, toczy się własnym torem. Uwagę kieruje mi w stronę grzejnika. Jego mleczna , kwadratowa forma, rozciąga się, stajać całym tłem za postacią. Wywraca się jak podszewka zamieniając w monstrualnym salcie, w wielką tafle, szarego jeziora.
Cały czas jestem w ciele fizycznym, znam doskonale ten poziom, wielokrotnie śniąc świadomie , postrzegałem deformujące się przedmioty w moim otoczeniu.
Ha, ha, a wiec to są te ich zwiechy. Bierny pomiot, z szeleszczącym ściskiem w głowie, uwikłany w wewnętrzną akcje, postrzega zmiany w otoczeniu, przyglądając się im, jak w świecie fizycznym.
Idę zniechęcony spać.
Myślałem , ze to coś innego, to przecież zwykle haluny, deformujące się formy, przetrzymywane w umyśle a nie jakieś oobe.
Rano spytałem znajomych, czy im się coś fajnego przywidzialo. Nie, a dlaczego, my się jedynie hihralismy.
Ha, myślę sobie, a wiec nie potraficie świadomie śnic, stad ten brak wyobraźni, w pracy na budowie.

*Innym razem.
Budzę się w śnie. Naprzeciwko mnie stoi namalowany za dnia, obraz kwiatów.
Umieszczony w szarej przestrzeni , trochę przywiędły, robi na mnie mizerne wrażenie. Mój był , piękniejszy, pełniejszy w formie i w wielu barwach. Kto zrobił tego knota, zastanawiam się po chwili, jakiś początkujący artysta, umęczony życiem malarz? A co pod ziemia, czy ma korzenie?
Lapa wchodzi w szara podłogę bez trudu, trafiając w pustkę. ha ale to malarz , nawet korzeni nie potrafił namalować. Śmieję się ze swojego ,roztopionego obrazu. Właśnie tak, bym namalował kilkadziesiąt lat temu.
*
Dokoła szaro, nic się nie dzieje. Nie czekam za długo. Na ciemniej powierzchni ziemi, powstaje rysa, wypływa z niej lawa , wspaniale iskrzy w wąskim strumyku , pulsuje . ha a co teraz, uśmiecham się do siebie. Szczelina się rozchyla i wyskakuje z niej ciemna postać i gna na opak ,w sina dal. ha , myślę sobie pewnie rozpląsany diabeł, szkoda ze uciekł tak szybko.
*
Budze sie w starym mieszkaniu, siedząc na sofie. Naprzeciwko mnie stoją trzy monstra. ha, jakie śmieszne, oczy na bakier, gęby wykręcone, Szkoda mi się ich zrobiło i wysłałem im serdeczne pozdrowienie,, w życzliwym uśmiechu. Zmory stały i się mi przyglądały. Zaczęły się zmieniać, rozjeżdżać pod moim wzrokiem. Traciły fragmenty twarzy, w momentach gdy je lustrowałem, rozpuściły się. Hm, szkoda były przecież takie kochane.
*
Budzę się w domu z dzieciństwa, stojąc pod ścianą. Nie mogę się ruszać, wola szwankuje. Przygląda mi się elegancki facet, ubrany w w ciemny sweterek. Te oczy, postrzegam w nich błysk swiadomosci, jjakiś podróżnik, chyba mnie rozbudził. Nie poznaje go, wcięło mi pamięć, ale wiem , ze go znam. Do pokoju wchodzi, zona, pytając go,- co on tutaj robi. Śmieje się serdecznie, wymachując rękoma, trochę zwiększona prędkość jej ruchów, a nie mogę się dostroić dobrze, jestem spowolniony. Gościu patrzy na żonę i znowu na mnie. A patrz sobie, mowie na głos i zdejmuje ciało astralne jak kombinezon, wchodząc w plan mentalny, Znikają mi widoczne formy ich ciał, rozmawiam z facetem , wlasciwie to ja mowie , głośno myśląc.





http://hicolor.pl/ukryta/art-fenomenymozgu.html
Alternatywne światy rzeczywiste rodzą mnóstwo pytań. Kto jest pierwowzorem, wytwarzającym rożne warianty jednego zdarzenia, manifestujące się kolejnymi światami czym jest decyzja, czy już starczy, czy zbyt mało w sobie zawiera inicjatywy sprawczej. Czy jakieś inne ja, również wytwarza swoje kopie? A co ze zmarłymi i ze zwierzętami i?
Jeśli dziadek wybierze inna żonę co wtedy?
A jeżeli wulkan zmieni swój tor wycieków i cala ziemia to zrobi , ba nawet fotosynteza się rozłoży, gdyż słońce wcześniej spłonie?
Wtedy każda planeta naszego uniwersum jest takim alternatywnym światem z innym przebiegiem i nie potrzeba by było odmiennych rzeczywistości fizycznych.
Obeloci wytwarzają swoje duplikaty astralne i potrafią w nie wnikać jaźnią. Znajomy wytworzył ich siedem. Siedem cieni, stających przy każdej z ćwiczących grup, robiących te same ruchy ręką, co pierwowzór, ten zawierający w sobie jaźń.
Wiadomo jest ezoterykom, ze w planie astralnym, przebywają zmarłe osoby, wytwarzające własne światy. Te potrafią się rozwinąć w przeróżne wersje, mieszcząc w jednej przestrzeni. Nie ściskają się i dają technicznie przeprowadzić w przenikających się na przedziwny sposób komnatach.
Nie zdziwiłbym się, gdyby te właśnie światy przebijały się w nasz świat fizyczny, manifestując anomaliami.
Wierząc w splecone elektrony, fale zamieniające w cząsteczki przy ich postrzeganiu, możliwe się mi wydaje, by właśnie jaźnie, tkwiące w tych astralnych jak i wyższych światach, mogły przyjąć w szczególnych okolicznościach fizyczne formy.
Pamiętacie kradzież mojej głowy przez Wolfganga na zlocie oobe?
On najzwyczajniej spal z moja głową, gdy ja sobie chrapałem metr od niego na łóżku. Nikt nie dotykał tej głowy i nie wiemy jaka miała ona konsystencje.
Myślę, ze jaźnie tkwią świadomością w rożnych planach przenikającego się świata, mając możliwość oddziaływania na pozostałe dymensje.
Żyjąc nie opuszczamy przestrzeni świata jaźnią, doczepieni do warstwy fizycznej. Mamy możliwość wyboru, testując rożne rozwiązania w pozostałych planach wieloświata.
To jest dla mnie faktem:)
Jedną z właściwości jaźni jest dopasowanie się do nowych warunków, często bez możliwości rejestrowania zmian, nawet z wytworzeniem odmiennej identyczności.
Tak jakby ten sam płomień swiadomosci przeniesiony został na kolejna świeczkę.
Sprawdzałem wielokrotnie takie zjawiska i mam parę przygód w zanadrzu.
Zjawisko dosyć zawile i musiałbym się lepiej przyłożyć, by brzmiało dla czytelników rozsądnie?
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2010-09-24, 20:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
moreno
[Usunięty]

Wysłany: 2010-09-24, 20:54   

Zbyszek napisał/a:
Ćwiczenia eksploracji z ograniczona świadomością, rozwijają w nas niebezpieczne dla otoczenia zdolność wyrażania swoich myśli poza ciałem fizycznym. Znaczy to, ze myślimy sobie coś w duchu znajdującym się w ciele fizycznym, gdy tymczasem, nasze osobowe części,- ciała subtelne, realizują treść myśli w warstwach niefizycznych. Ta zdolność żywego człowieka do kreacji poza ciałem, umożliwia mu szybki sukces, stajać się jednocześnie przyczyna wielu nieszczęść.


Szczególnie w wielkim gniewie możemy komuś poważnie zaszkodzić.Trzeba uważać na to gdy jesteśmy zdenerwowani bardzo bardzo mocno by nie zrobić danej osobie krzywdy (nie świadomie lub świadomie). Mamy w sobie silną broń.Poznałem te mechanizmy z doświadczenia AFIRMACJE myślo-emocje gdy nadamy im uczucia te złe jak i dobre ,bardzo szybko pojawiają sie w sf praktycznie od zaraz.Wiec morał z tego taki uważajmy na to o czym myślimy.Gniew, zawiść, zazdrość są bardzo destruktywnymi EMOCJAMI.....
Ostatnio zmieniony przez moreno 2010-09-24, 20:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2010-09-28, 09:08   Zzzłe licho!

Zzzłe licho!
Pierwsze obe zrobiło mi się samo, jakoś ze strachu, może z wzrastającego we mnie napięcia, którego nie potrafiłem okiełznać. Wyskoczyłem pod sufit, myśląc , ze umarłem.
Gdy miałem 34 lata, w wieku Jezusowym zaczęło mnie fazować samo, bezlitośnie, wyrzucając z ciała, jak bezmyślną ćmę tłuczącą w rozświetloną szybę. Prażyło mnie przedziwnie i bulgotało jakoś we mnie. Kundalini mówią ludzie, -chyba dobrze mówią.
Po roku, jakoś przeszło, tyle ze zostawiło chyba odciski na czole. Ludzie się mnie trochę bali , bo jakieś zło lazło za mną. Śmiałem się ze głupole, choć miałem trochę stracha, bo bylem jakiś podmieniony.
U, nie w tym wieku, myślę sobie, nie może zaczekać choć rok, by się lata nie zgadzały!!!

Zzzłe licho!

Szykując się do czata na Infrze, rozłożyliśmy leptopa w biurze, no pospiesz się mazgaju, mowie do zirytowanego ździebko Wolfganga, za 12 minut zaczynamy. Wolfi ciśnie guziki, widzę, ze się spieszy i stara, ale nie idzie jakoś połączenie z netem.
Gdy pakował go do skrzynki, huśtałem się znowu, licząc minuty. Obserwując go towarzyszyłem jego ruchom wzrokiem. Gdy wsadził leptopa do skrzynki, pomyślałem sobie a teraz gumę z bąblami, no zakryj go szybko , bo będziesz jeczal, ze się podrapie w tym pakunku.
Ech, nie wytrzymałem, chwytając tą gumkę i na leptopa, by było szybciej. Właściwie, to sobie, to jedynie wyobrażałem jakoś, gubiąc się w bezruchu , wyobrażałem co powinien Wolfi jeszcze zrobić, by było szybciej
Następnego dnia zadzwonił z nutka żalu w glosie, powiedział, ze lepto mu siadł, coś mu zrobiliśmy wieczorem, bo się system zaciął a drogi był strasznie i niezawodny.
Parę dni wcześniej, przegapiłem 17 godzinę. Za parę minut miała wejść zona do domu a gary w zmywarce. Uuuu, dostałem śmigła w rekach i zacząłem wyciągać je w zawrotnym tępię. Jeszcze te szklanki z górnej polki, smyk, smyk, skakałem jak wielgaśny kangur w wąskiej kuchni miedzy szafkami.
Zdarzyłem.
Po chwili, wola mnie zona zrozpaczona. Zmywarka się zepsuła, a przecież nowa ,świeżo kupiona.
Następnego ranka pomyślałem o modłach. Nie działało walenie ręką , to jedynie ona mi pozostała, zanim wezwę majstra.
Ale jak?
Matkę Boską wzywać na pomoc, czy po swojemu, tak jak zepsułem to i może sam zreperuje.
Staje przy niej i myślę sobie o niej. Obserwuje ja aż się zagapiam, gubiąc w bezmyślności. A teraz mowie do siebie, leć i ją reperuj. Nie wiem jak to zrobisz, ale reperuj jak zepsułeś.
Wysuwam się z ciała astralnym, pozostając świadomością w ciele fizycznym i wsadzam w zmywarkę ręce w guziki. Reperuj, mowie i nie gadaj. No dobrze rób to sam , ale by działało, mnie nie obchodzi jak to zrobisz, byle było znowu dobrze.
Odchodzę w stronę kompa poczytać duperele.
Za godzinę przychodzę, a tu cud w kuchni. Zmywarka odzyskała rozum, przemówiłem jej i świeci po staremu. Ha, ha to się zona ucieszy pomyślałem sobie, trzymając łapy , te zmyślone za plecami, z ostrożności oczywiście.
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2010-09-28, 09:46, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Elli 
Administrator


Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 2045
Skąd: Przyszłości
Wysłany: 2010-09-28, 10:17   

a wiesz, mnie sie to tez zdarza :D

Reperuje jednak cialem fizycznym :mrgreen:

Zdarza sie kiedy przeladowana jestem energia. Wejde za szybko, dotkne za szybko, pomysle za szybko i sie psuje
 
 
moreno
[Usunięty]

Wysłany: 2010-09-28, 11:45   

Ja w podobny sposób naprawiam fizycznie.Coś nie gra coś nie działa zabieram sie do roboty...Ok... patrze jak bym zagłebiał się w siebie MYŚLAMI i...... same dłonie mi chodzą potem sprawdzam i działa.Nie szukam usterek fizycznie pozwalam by mój umysł sam je znalazł i podpowiedział gdzie szukać ustrojstwa by je naprawić .W 95% udaje się.Nigdy nie łapę się za robienie czegoś (naprawianie) gdy mam mentlik w głowie.
Ostatnio zmieniony przez moreno 2010-09-28, 11:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2011-11-22, 11:50   

Mamy dwa watki , które ciężko ze sobą połączyć. W jednym mamy równolegle fizyczne światy, z których wysuwa sie kolejna rzeczywistość fizyczna i wsuwa jak książka na zapchaną już polkę. Podglądane na polkach, zdają się jedna kolorowa masa, z ledwo dostrzegalnymi, dzielącymi ksiazki szczelinami. Oglądający je człowiek, zajęty fabula życiowego filmu, nie dostrzega swojej biblioteczki, chyba ze nagle prąd trzaśnie, albo się z filmowego amoku, z jakiegoś powodu ocknie. Cos zatrzeszczy , czy pyknie, odwróci wtedy oczęta i wielkie bum.
W wersji drugiej, ezoterycznej, mowa o gęstościach, ktorym w akcie stworzenia, wpisano wszystko czym jesteśmy. Całe nasze, w nie wtłoczone, dzielone jest na plany: uczcuciowe, myślowe, świadome. Klasyfikacja ta bierze się z relacji ludzi przebywajacych poza cialem fizycznym i podglądania losów zmarłych, którzy przemieszczając się przez poziomy, wypalaja zle uczynki w czyśćcu, by wylądować w niebie. Zmarli, pokutują za grzechy, by wylądować po tułaczce w świetle. To dzianie, czyszczenie, ma swoje miejsca, są to te same plany, w których my tkwimy jednocześnie, czując, myśląc i będąc świadomym. Sa to osobne światy, dymensje, poziomy, przenikającego się wielo-świata, tkwiące w tej samej przestrzeni kosmicznej, dzięki którym dysponujemy wlasnie tymi właściwościami umysłu.. Jak gąbka z woda,,mokra gabka" odmienne substancje w tym samym miejscu przestrzeni.
Czujące, myślące i świadome. Podział wydaje się prosty, wręcz jak dla dzieci, gorzej się się sprawki maja z jego interpretacjia.
W kazdym z tych planow maczamy palca - "cialem subtelnym".
I zaczyna sie jazda:)))
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2011-11-22, 12:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Elli 
Administrator


Dołączyła: 10 Sty 2010
Posty: 2045
Skąd: Przyszłości
Wysłany: 2011-11-22, 19:59   

Poruszyles temat piekla, nieba i czysca. Moze by to jakos przyblizyc. W swiecie panuje harmonia i rownowaga. Wszystko co pasuje przyciaga sie - wibracje, promieniowanie, fale elektromagnetyczne.

Podobnie jest w swiecie biologicznym. Wszystko co pasuje, wspolgra tworzy nowe, a co nie pasuje zostaje przemienione na odzywke temu co sie rozwija.

Znamy pojecie karmy, to tez jest jakas plazma o ciemnym (czarnym) kolorze. Czlowiek doskonalac sie, chce uwolnic sie od karmy. Czyniac to, zmienia swoje prmieniowanie i wibracje w efekcie czego, moze byc przyciagany przez pasujace energie we wszechswiecie.

Moze to stad wzielo sie pojecie piekla i nieba, a wszystko dzieje sie po prostu calkiem naturalnie?
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2011-11-22, 21:54   

Nie slyszalem jeszcze o karmie w kolorach plazmy. Kiedys Brus usuwal mi czernidlo chyba na astralnym, od tak sobie, na grupowych pokazach,. Powiedzial, gdy ludzie sie boja, to nim pokrywaja. Niby piecze jak za duzo. Po godzinie czloweik sobie go od nowa nabija i dalej jest czarny:))
Slavio opowiadal o lucyferach, znaczy piekle w astralu a w planie mentalnym szykuja niebko.

Wklejka z cialek.net:
HERBINA:
Niedawno mialam dwa wydarzenia w tym temacie : zobaczylam na youtubue nowy rodzaj tanca, ktory mnie zafascynowal, wlaczylam sobie filmik z muzyka i tym tancem i tanczylam sobie. tak sie w to zaangazowalam na wszystkich poziomych, ze potem jak juz przestalam tanczyc to „czesc mnie” dalej tanczyla i dalej slyszala muzyke. Jednoczesnie jadlam cos a druga czesc tanczyla, zaczelam czytac ksiazke a ta czesc mnie tanczaca wcale nie przestala tanczyc. To bylo dosc drazniace, bo nie bylam juz w taniec zaangazowana ale do tej czesci mnie, ktora podczas tanca byla najbardziej zaangazowana wcale to nie dotarlo , bylo jej obojetne, ze wlasnie jem czy czytam ksiazke. Poczulam sie mocno nieswojo, bylo to dla mnie czyms nowym ale niezbyt przyjemnym i chcialam te czesc zintegrowac z reszta. zastanawialam sie jak to zrobic , wpadlam na pomysl i zaczelam jego realizycje: zaangazowalam tez inne czesci mnie w ten astralny taniec i zmusilam te tanczaca czesc do zatrzymania sie , udalo sie, astralna ja zastygla w bezruchu z rekami w gorze. Problem jednak nie byl rozwiazany, bo tera tak stala w zastygnieciu niezaleznie co ja fizycznie robilam, nadal bylo nas dwie – uwaga czy tego chcialam czy nie podzielona na dwie czynnosci jednoczesnie.
Troche mnie to oglupilo , zrobilam nastepna probe: zaangazowalam sie w te mnie zastygla ( tak jakbym uwaga w nia weszla) i opuscilam rece i pomachalam nimi rozluzniajac wszystkie miesnie. zaskutkowalo to tym, ze dosc szybko doszlo do integracji , odetchnelam z ulga. Takie zawieszenie czy to w czynnosci czy tez w zastygnieciu jednej z czesci jest dosc meczace bo nie pozwala sie skupic na tym, co czlowiek chce zrobic a poza tym to kurcze takie jakby to powiedziec – wariackie.
Pare dni pozniej sluchalam cd z inst. Monroego , takiej z muzyka elektroniczna i hemi Sync na lezaco. tak sobie lezalam z zamknietymi oczami i sluchawkami na uszach , nagle uslyszalam jakis dzwiek , przy czym moje cialo fizyczne, ktorego dotad podczas sluchania nie czulam poruszylo sie, okazalo sie, ze wlasnie chrapnelam, potem jeszcze kilka razy sylszalam wlasne chrapanie , otworzylam oczy. Dotarlo do mnie, ze przez caly ten czas po prostu spalam ale swiadomosc byla nadal pelna- w swiadomosci lezalam sluchajac muzyki , mialam sobie jakies tam powierzchniowo przechodzace mysli i nawet nie zdawalam sobie sprawy, ze spie.
Interesujace sa takie sytuacje, ale nie wiem, czy bym chciala na dluzej tak jednoczesnie miec uwage na wszystkich planach, chyba zebym sie z tym oswoila i potrafila z tym zyc i nie przeszkadzaloby mi to w codziennych czynnosciach, nie wiem, czy to mozliwe zeby to nie przeszkadzalo, trudno cos o tym znalezc w ksiazkach czy necie.

Zbyszek pisze:
Można się przyzwyczaić a nawet wspaniale wykorzystać w pracy twórczej. W mozole rozwija się talent człowieka. Przy odstrojeniu od tego ruszającego się, niezależnie wyobrażonego (astralnego) ciała, możemy się skupić wyłącznie na myślowym planie,( Darkowe neuroprzesuniecie) śmiga wszystko z zawrotna prędkością, szur, szur, bez hamujących nas, ożywionych, astralnych wyobrażeń, -wzmacniaczy i jednocześnie zagęszczaczy myśli.
Stan uwolnionej od astrala swiadomosc, nazywam niebiańską świadomością, charakteryzująca się swoboda twórczą i niezwykłą lekkością umysłu. Znaczy to, ze możesz sobie poradzić z ta tancerka, wzbijając się na wyższe poziomy swiadomosci, jeszcze za życia, bez oobe, czy umierania. Nie znalazłem żadnej wzmianki w ezoteryce-necie o tych zjawiskach. O świetlistych rycerzach i boskich Aniołach zatrzęsienie a to co ważne, to niedostrzeżone,- Herbino prekursor:))
Wczoraj rysowałem portrety przy pełnej koncentracji i podglądałem co się robi w czasie rysowania, aż oniemiałem. Robiąc to latami, bylem zajęty wyłącznie rysunkiem a nie tym co wyprawiam myślowo. Samo postrzeganie podobieństwa i synteza obrysów twarzy, to wręcz łamanie sobie i innym, po sto razy, karku.
Niezależne mentalne, to właściwie betka, puszczone w samopas astralne ciało to dyskomfort. Gdy dotrzemy do eterycznego i zaczniemy drapać nieświadomie świat fizyczny , to się zaczynają dziwności, postrzegane przez ludzi. Az ciarki przechodzą, gdy samo w fizycznym szaleje:)))
Poszukaj filmików o Aliensyndrom.

Zbyszek pisze:
Wklejka z innego forum:

Raczej nie mamy żadnego przykładu, oddającego charakter wieloswiata. Znajomy katuje mnie swoim wyobrażeniem luster, które są nawet do rzeczy, opracowane przez niego, po wielu latach przemyśleń. Gdy tak mi namolnie tłumaczy, to wystarczy , ze pomyśle o lusterku córki i czar pryska, wpuszczając w maliny semantyczne. Sensowne przykłady ciężko znaleźć, póki co cieszmy się tymi co mamy.
Powierzchownie rozumiane, oddają na okrętkę, jakoś idee iluzji rzeczywistości.
Osobiście interpretacja zmysłowego widzenia, „tego co jest”, w zupełności mi wystarcza. Zmuszony nimi do karkołomnych ruchów w wyobraźni, szybuje w czasie rozmyślań miedzy nosem a uszami, pozostawiając ostateczne zrozumienie „tego co jest” na potem. :) ))
Czasami wychodzę z opresji nieudolnych przykładów, wpadając w rodzaj myślowego transu, obejmuje wtedy wiele wyobrażeń jednocześnie, patrząc na niektóre przychylniej. W zmienionym stanie swiadomosci, dają się porównywać. Po czasie, spisując spostrzeżenia , tracę klarowność myśli i nie daje jakoś rady.
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2011-11-30, 09:39, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2012-04-22, 19:52   

W czasie wspólnych ćwiczeń na zlotach, udawało się nam w czasie medytacji, dotykać parterów eksperymentu wirtualnym ciałem. Wyobrażaliśmy sobie, iż łapiemy ich za ręce, lub dotykamy rożnych ich części ciała. Czym to robiliśmy? Wlasciwie niczym konkretnym. Wyobrażaliśmy sobie siebie poza ciałem fizycznym, wykonujących rożne czynności, pragnąc kogos gorąco dotknąć. A teraz złap pana X za ucho, teraz pogilgaj po nosie. Co wychodziło nam z tego? A to, iż te osoby odczuwały wyraźne dotkniecie w tej części ciała a nawet postrzegały przy sobie obrazy dotykajacej ich osoby. O teraz mnie ktoś pocałował w policzek, krzyknęła raz koleżanka. Ha to był Misza, przyznał się rozbawiony. Potrafimy dzięki wyobraźni wysunac z siebie nasze wirtualne ciało i nadac mu jakiś cel. Wsparte naszymi pragnieniami, przy powstrzymaniu ruchu ciałem fizycznym, szybowało w przestrzeni docierając do celu, bez względu na odległość. Ten myszkujący twory na zewnatrz ciała fizycznego, najczęściej nazywają ludzie myślokształtem, tworem przypominającym halucynacje.
Czy one istnieją rzeczywiscie?
Interpretacja duchowych zjawisk, byłaby stosunkowo prosta, gdyby nie to, iż posiadamy ciał więcej. Mamy nawet takie ciało, bez którego nie jest możliwa analiza. W tym właśnie jest problem dla obserwującego je śmiałka, gdyż gdy ono z nas się wysunie, nie da się już czegokolwiek obserwować. Wola się nam zwiesi i umysł odmówi posłuszeństwa, topiąc w uśpionej swiadomosci. Sprawcą połączeń telepatycznych jest ciało mentalne. Gdy ktoś ze znajomych je skieruje w nasza stronę, to odczuwamy czyjaś myślową obecność, rozpoznając nawet zawartość jego myśli. Za sugestie ruchu, wykonania jakiejś czynności, odczutej jak wewnętrzna potrzebę, wspartą planowaniem w wirtualnej przestrzeni, winne jest połączenie z kimś ciałem astralnym.
Czy jest to niebezpieczne? Ah, to kolejne pytanie zatroskanej matki, wypierającej własne części, właśnie w momencie stawiania takiego pytania. Za jej zatroskaniem skrywa się duchowy mechanizm, opiekuńczej penetracji, w czasie której szybuje ona myślami do dziecku. Właśnie w takich okolicznościach występuje spontaniczne wyparcie ciał niefizycznych,- wysłanie osobistego szpiega, dziarsko przemierzającego przestrzeń, dostarczającego po powrocie do ciała fizycznego upragnionych informacji.
Korelacje ciał niefizycznych, ich spontaniczne rozdzielanie się jak ich same twory, towarzysza nam od zawsze, będąc odpowiedzialnym za przezywane przez nas zmiennych stany swiadomosci. W codziennym życiu mamy coś jak „suwak swiadomosci”, umożliwiający nam przetaczanie się nasza uwaga w kolejne ciała, bez jakiegokolwiek oobe, czy tym podobnych, wywołujących strach zjawisk. Koncentrując się na rożnych aspektach naszego umysłowego życia, dostrajamy się do tych ciał, będących częścią własnego środowiska. Znaczy to, iż ciało astralne tkwi w planie astralnym a ciało mentalne w planie mentalnym. Dostrajając się do nich wyostrzamy w umyśle ta sferę umysłu, do którego to ciało należy.
Możemy ze wzmocniona silą wtedy odczuwać, lub zając się wyłącznie planem myślowym, odcinając od emocji.
Gdzie są te astrale i mentale i gdzie się te ciała znajdują?
One tkwią w nas,- jak zamoczona w wodzie gąbka. Znaczy, iż te plany przenikają przestrzen, nasz świat fizyczny, stanowiąc jego kolejne wypełnienie. Ile jest takich planów aktywnych dla jazni planow nie wiemy. Jesteśmy jedynie w stanie rozpoznać do których nasza jaźń jest przytroczona, wręcz jak tornister do pleców.
Sporo osób opuszcza ciało fizyczne, dając się uprowadzić,- wnikając jaźnią w tak wędrujące ciało niefizyczne. W zależności od tego, do jakiego ciała się dostroją, to obudzą się w astralu lub mentalu, lub nawet w jeszcze wyższych warstwach świadomego wieloświata. Ograniczenie pobytu poza ciałem fizycznym jedynie do astralnego planu jest sporym nieporozumieniem, wynikającym z barku znajomości duchowych zjawisk. Pobyt poza ciałem przyrównać można do zapałek w reku człowieka. Można wzniecić dzięki nim ogień pod kościołkiem z zimna zupa jak i przypalać nimi włosy w nosie. Co zrobimy, zależeć będzie od naszej dojrzałości duchowej.
Jak się maja niefizyczne ciała do mózgu i jak wpływają na nasza ewolucje, następnym razem. Domyślam się iz sceptyczny czytelnik oczekuje więcej przykładów, przedstawiających to duchowe zjawisko w prostszy i czytelniejszy sposób, trwałoby to jednak dla mnie zbyt długo, zmuszając do wielogodzinnego pisania.

Ps.
Ciekawa rzecz mi sie przytrafila. Zniknalem w fizyku na jakies 5 minut, najnormalniej mnie skasowalo. Schwycila mnie jakas biala mgla, usypiajaca moja swiadomosc. Hm, samo puscilo.)))
Pojawilem sie spowrotem ku zdziwieniu kolegi, w tym samym miejscu, w ktorym zrobilo mi sie spontaniczne oobe. O rety, a jak mnie wetnie na lata. Az strach pomyslec, co bede mowil zamkniety w psychiatryku, na przyklad za 200 lat.
Warto zobaczyc:)
http://youtu.be/fhxA9SsursA
_________________
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2012-04-25, 19:07, w całości zmieniany 8 razy  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2012-05-16, 10:14   

Jak przywolac byt astralny!!!!

Hej ty ja sam szemrany, przez sceptykow sponiewierany,- wywoluje cie.
Patrzymy na prawo, patrzymy na lewo. Wolamy dalej i tym razem w lewo a potem w prawo. Przy okazji przeprowadzimy rytualy tybetanskie, krecenia sie w kolko , jak w szkole gdy zciagalismy na kartkowkach od sasiadow, lub bronilismy na podworku skakanki przed starszymi.. Gdy sie zniecierpliwimy ze nie przyszedl byt astralny , to znaczy , ze go juz od stania poniosly nerwy, bo on stoi w nas od dawna a my go ciagle nie widzimy.)
Hi, hi
Z tymi astralniakami problemem jest go zobaczyc a nie przywolac. Gdy czlowiek zaszczuty mozgiem po uszy, to moga mu na nosie siedziec cale chmary i niczego nie postrzeze. Najfajniesze we wspolnych cwiczeniach szukania astralniaka jest moment, gdy ludzie sie zorientuja jak go wylapac, odczuc, czy nawet zobaczyc.. Cos nas zawsze smera po nosie, lachocze po policzkach a my bierzemy to od zarania za nasze wlasne odczucia. W tym jest najwiekszy przekret wszechswiata. Wszystko od zawsze wiemy i o tym nie wiemy.
Bruce Moen proponuje cwiczenie na zginanie niefizycznego palca. trzeba sie na niego patrzec i sobie wmawiac, zegnij sie, zegnij sie. Gdy poczujemy zgiecie jak tego prawdziwego, to dotarlismy. Dobrze sprawdzac dotykanie w plecy, gdy ktos stoi do nas odwrocony a my staramy sie namolnie go gdzies dotknac, ale tak by nie wmawial nam potem, iz odczul cieplo, bo za blisko stoimy., albo takie tam.
Z wolaniem na odleglos, czy dotykaniem kilometrowa reka, to lepiej uwazac, moze ten ktos jedzie wlasnie w tym momecie autem, na zakrecie, wkurzy sie i przywali nam nieswiadomie. Wtedy zamiast smerania i zyczliwego ciepla wciepnie nam paskudny humor.To sa najprostrze cwiczenia na wyciaganie niefizycznej reki, bezpieczne i otwieraja oczy na percepcje niefizyczna. Im czlowiek bardziej zakrecony w temacie, tym lepiej mu to dziala. Gdy mu tych cwiczen za wiele a lubi podgladac zycie, to obserwijac wlasne reakcje, wczesniej czy pozniej sam na cos trafi.
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2012-05-16, 10:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2012-10-11, 13:43   

Z kura w szachy nie pogra a z ufolem nie zmierzy sie na telepatii. Jesli jajoglowe ufole maja jaja bez chorobowych zmian, tak na stale, mozna wnioskowac iz cos te rozrosniete partie w glowie im robia. Osobscie sadze iz dzieki nim przenikaja w ciele fizycznymi o wiele dalej w struktore wieloswiata, absorbuja go tworza o wiele szerszy umysl. To co dla nas jest mozliwe do odczucia poza cialem, przy duzym wysilku, dla nich juz w w ciele fizycznym moze byc normalne. Z szarakami wydaje sie byc szczegolnie niezwykle, tak jakby wcielo im celowo czesc dymensji, emocionalne ich pasmo, by odegrali role tych zlych w kosmosie.
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2012-10-11, 13:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2012-10-13, 10:28   

-(duch-atma-jazn) nazwana popularbnie stanem swiadka, stanem w ktorym wlasdciwie to sie nic nie dzieje, chyba ze jazn otworzy sie na zewnetrzne zrodlo doznan, znaczy zacznie sie swiecic wewnetrznym swatlem. ( Atma-jazn- swiadek) dopiero jak dysponuje cialem przyczynowym, to zdobywa wole i prawo do ruchu. Intencje , czy chec dzialania mieszaja sie troche w sobie, gdyz pozbawiona ciala mentalnego nie ma za bardzo pragnien, a wiec jej intencje sa bez tresci. To sa ci idealni przewodnicy, . NA cialo przyczynowe mowi sie gorne mentalne albo najzwyczajniej mentalne, to wsumie mozna nazwac nasza dusza, energia ozywiajac nas, wprawiajaca jazn, czyli ducha w ruch, nadajaca mu odczucie zycia. Gdy dokleimy do takiego pakietu / atma-przyczynowe) dodatkowo indywidualna pamiec czyli plaszcz mentalny , widoczny jako chmurka to zaczyna sie w nas tlic intencja i wypowiadamy zyczenia, przypominajce te w ciele fizycznym. . Mozna sbie poplanowac co chcemy osiagnac, majac material pod zyczenia. Cialo astralne, znaczy nasz mysloksztalt wytwarzamy samoczynnie odczuciem istnienia. On jest jak olej miedzy 2 tarczami ; fizycznej i duchowej. On umozliwa przenikanie naszych planow, intencji czy mysli, poprzez wlasnie mysloksztalty^do swiata fizycznego, Mysloksztalty moga gromadzic energie a tym samym zakotwiczac w ciele eterycznym i wprawiac go w ruch jak wiatr liscie. Dzieki tej drabince zaleznosci- plus mozg, znaczy wzrastajacego umyslu, mozemy ruszac reka fizyczny i realizowac nasze zamyslenia w fizyku.

Znaczy Elli, gdy magnesy ziemi siada na amen i nie bedziemy myslec, wpadajac w swiadka, to jedynym ratunkiem przed stanieciem sie ZOMBI jest rozwietlenie za zycia jazni.
pozdro badacze
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2012-10-13, 10:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Zbyszek 
cialka.net

Dołączył: 19 Sty 2010
Posty: 344
Skąd: Norymberga
Wysłany: 2013-01-02, 15:14   

Szkic wieloswiata
http://cialka.net/audycje...etheater_cialka

I,- Czym są ciałka?
Ciałka to żartobliwa nazwa nadana przeze mnie ciałom subtelnym.
Zaczynając od 1. fizycznego, kolejne to: 2. eteryczne, 3. astralne, 4. mentalne, 5. wyższe mentalne (przyczynowe).
Jaźń określiłem 6 ciałem, ciałem duchowym. Kolejne ciała jaźni znajdują sie poza nią, nazwane boskimi częściami, (emanacjami), Wyższa jaźń (Monada) dalej nie opracowałem i się gubię, korzystając w zarysie z idei trójcy.
Naszymi 5 ciałami zarządza jaźń, samoświadomość, rdzeń świadomości znanej nam na co dzień, przypominający obserwującego biernie obserwatora.
Wszystko czym dysponuje jaźń (w umyśle) zawdzięcza swoim 5 ciałom, ich właściwościom i relacjom między wszystkimi ciałami.

Ciała subtelne ożywiają nas, wzbudzając zarówno myślenie, czucie jak i wolę. Jednym słowem całe nasze wnętrze, podlegające naszej analizie. Ciałom można przypisać funkcje nieistniejącej faktycznie duszy, ożywiającej ducha (JAŹŃ). Tchnienie energii w ducha człowieka.
Uproszczenie na ducha i dusze ułatwia – a jednocześnie zaciemnia – duchowe zjawiska, uniemożliwiając tym uproszczonym podziałem czegokolwiek zrozumieć i pojąć.
Nieporozumienia się napiętrzyły przez tysiąclecia, zaostrzając religijne konflikty. Poszukując duchowego światła i koncentrując sie na bezgranicznej miłosci, człowiek otwiera własne serce na wzniosłe uczucia, wznosząc świadomość na najwyższe poziomy, by osiągnąć ostateczny z poziomów, zjednoczenie się ze źródłem. Wszystko super, tylko ze mało kto to w praktyce robi. Poza paroma osobami, które nie rozbudziły zbytnio chorobliwej ciekawości, lub kierowane są wewnętrznym głosem. Super im i chwała.
Czy udowodnienie ciał subtelnych jest możliwe? Czy istnieje jakiś sposób by przedrzeć się przez wątpliwości i bez podważania tradycyjnych podań, dokonać wiarygodnej analizy duchowy zjawisk we własnym zakresie, bez obawy posądzenia o uliczną psychologię?

Tak, to jest możliwe. Stało się możliwe dzięki wspólnemu wysiłkowi ludzi z for obe.

W sumie okazało się stosunkowo proste, ale dopiero w momencie, gdy kilkadziesiąt osób z różnych for o tematyce obe, postanowiło przetestować zjawiska paranormalne na własnej skórze. Testując telepatię, jak i wychodzenie z ciała, ustalili iż ciała subtelne istnieją stanowiąc podstawę zjawisk umysłowych. To niezwykle odważne stwierdzenie wydawać się może nieostrożne, zwłaszcza gdy ma sie na uwadze sukcesy neurologii. Wbrew pozorom idea ciałek nie jest jej sprzeczna. Zjawiska zachodzące w naszym umyśle, mające podłoże fizyczne dają sie odseparować i analizować niezależnie od obserwowanych nam zjawisk. Zawdzięczamy to niezwykłym właściwościom ciał fizycznych, i mianowicie ich zdolności do rozdzielania się .W skrajnych przypadkach opuszczają one powierzchnię ciała fizycznego, całkowicie lub częściowo, powodując dostrzegalne w nas zmiany stanów świadomości. Każde ich wychylenie lub zmiany w nich kształtu lub formy powodują rozpoznawalne w nas odczucia.

Wychodząc z założenia iż nasza, dzienna świadomość jest wypadkową funkcji ciał subtelnych, łatwo jest ustalić przedmiot obserwacji.
Stan świadomości towarzyszący nam na co dzień, stał się punktem w którym należało skoncentrować badania. Sporo kłopotu sprawiło określenie roli poszczególnych ciał i ich wspólnych relacji. Jako ze w całości one nas tworzą, ożywiając jaźń, będąc odpowiedzialnymi za wszelkie zachodzące w nas procesy, należałoby je rozgrupować i przyjrzeć sie każdemu z nich z osobna. A więc należało znaleźć momenty w których następuje ich rozdzielanie. Tutaj osoby postrzegający nadzmysłowo wspaniale sie sprawdzili. Wykryli oni, iż w skrajnych lub symulowanych sytuacjach wylatują z nas jak z procy cienie, potrafiące dokonywać zmian w otoczeniu. Właśnie na tych zmianach sie skoncentrowaliśmy, bacznie je obserwując. Kiedy i co powoduje eksploracje ciał niefizycznych, bez udziału w nich naszej jaźni, naszej świadomej części, naszego ducha.?

Cala subtelne potrafimy w szczególnych sytuacjach z siebie wypierać, co postrzegane jest przez nas w ciele fizycznym. Przypomina to trochę wylatywanie z naszego ciała fizycznego różnych mglistych cieni, obłoczków i światełek. Każde zaburzenie korelacji miedzy ciałami, owocuje zmiennym stanem świadomości, specyficzny stan dekoncentracji, rodzaj zapatrzenia, lub zagapienia się, dziwnego bezruchu, przypominającego ugrzęźnięcie we własnym umyśle, z utraceniem kontaktu z otoczeniem

II.- Klasyfikacja ciał.
Ciało przyczynowe (górne mentalne) jest źródłem naszej woli. Zawarta w nim energia ożywia jaźń, umożliwiając jej dokonywania wyborów. To właśnie to cialo, może byc
nazwane naszą duszą, gdyż właśnie ono uprowadza jaźń z wiecznego bezruchu, nadając jej zdolność do przemieszczania się w przestrzeni.
Kolejnym ciałem jest ciało mentalne, nazywane często płaszczem pamięci. Drgająca chmura, delikatnie dającego się wyczuć ciała subtelnego. Jaźń obdarzona jest już dwoma ciałami: przyczynowym i mentalnym , zawiązuje własną osobowość, mogąc świadomie podejmować decyzje związane ścisłe z jej charakterem. Dodając do tego pakietu kolejne ciało, ciało astralne, postrzegamy kolejne poszerzenie znanego nam codzienność umysłu. Wyraźnie odczuwamy nasze ruchy, mogąc już odczuwać emocje w momentach w którym staja się one adekwatne do sytuacji.
Gdy dołączymy do naszej powierzchni kolejne ciało eteryczne, to ruchy nasze staną się odczuwalne podobnie jak w ciele fizycznym. Ostatnie ciało jeśli dołączymy do tak przyozdobionego tworu, otworzy nam oczy w świecie fizycznym, zacierając subtelne odczucia pozostalych ciał. Utracimy ich odchucie, postrzegając wymieszane w umyśle wszystkie doznania i zjawiska na jednym wspólnym monitorze dziennej świadomości. Pomimo tego, możemy się wzruszać, zastanawiać, czy podejmować decyzje, korzystając jakby nadal selektywnie z każdego z ciał. Cos co mogliśmy z łatwością selektywnie przezywać po oddzieleniu ich z naszej powierzchni, teraz stało się jednolita, wspólna masa, niezwykle ciężką do rozdzielenia w czasie obserwacji.
Zafascynowani samym przezywaniem roznorodnych doznan, nie różnicujemy samego źródła zachodzacycj w nas zmian. W tym właśnie jest cały urok badan ciał subtelnych. Po utraceniu jakiegoś ciała, następuje czesciowa utrata łączności jaźni z ciałem fizycznym. W sumie bez znaczenia jest jakie nas ono opuści, efekt będzie podobny. Zapadniemy się we własnym umyśle, tracąc czasami świadomość siebie, zwłaszcza gdy ubytek energii zawartej w opuszczającym nas ciele jest znaczny. Zdarza się tak często, gdy zajęci jesteśmy planowaniem jakich zdarzeń, lub wciągniemy się w nieświadomą dyskusje z kimś, w jego nieświadomym planie. Energia zużyta na takie działanie zostaje wkrótce uzupełniona i możemy sprawnie działać ponownie, dysponując pełną koncentracja, lub odczuwając cały wachlarz emocji i uczuć.
Ciala subtelne dysponują własnymi narzędziami, dzięki którymi potrafią wpływać na ciała subtelne naszych towarzyszy. Przy opisywanym dzieleniu umysłu na części, -na ciała, nie należy zapominać iż są one częścią nas, czyniac nasz podmiot ożywionym. Ich postrzeganie, czy obserwowanie w niczym nie powinno nam ujmować, ani czynić z nas, w naszych oczach, bezradnej, wielowymiarowej maszyny. Człowiek rodząc się na ziemi, przyjmuje te ciała, budując je od podstaw, rozbudowując ich strukturę i wzbogacając relacje miedzy nimi.
Ich kondycja jest naszym wysiłkiem, włożonym w ich rozwój.
Żyjąc w wielowarstwowym świeci, przyzwyczajeni jesteśmy do postrzegania wielowymiarowych zjawisk na jednym monitorze umysłu, nie postrzegając środowiska ciał w których się one poruszają. Każde z ciał jest częścią własnego środowiska. Znaczy to, iż powstają one dzięki czemuś większemu i są zaledwie przywłaszczonym przez nas w naszym wzroście, malutkim odłamkiem z większej płaszczyzny. Tak jak mamy ciała fizyczne, eteryczne, astralne ,mentalne tak i mamy również dymensje fizyczne, eteryczne astralne mentalne i przyczynowe. Plany te istnieją w trudnej do określenia dla człowieka relacji. One się przenikają jak woda z gąbka, mając jednocześnie rożne długości. Przypomina to trochę kartki o rożnej długości, spięte równo z jednej strony. Każda kolejna, ta pod spodem, jest trochę większa i wykracze poza ta, która ja zakrywa. Przenikające się nawzajem, ale jednocześnie każda kolejna, wyższa, jest jakby bardziej rozprężona, zajmujac większy obszar przestrzeni.

Te właściwości warstw wieloświata dają się postrzec w czasie podroży poza ciałem, w czasie dwóch rożnych form podróżowania świadomości do kolejnych wyższych poziomów. Nazwano je fazowaniem do środka lub odbyciem najdalszej podroży. Jedna osiągamy koncentracją, dostrajając się do kolejnego wyższego z planów, w miejscu naszego ciała fizycznego a druga metoda polega na podróżowaniu w stronę najwyższej świadomości, przypominającej mkniecie w jego stronę. W obu tych przypadkach następuje uwalnianie się z ciał subtelnych. W pierwszym przypadku, dochodzi do odizolowania się od nich a w drugim do wniknięcia w kolejne plany, -przestrzenie, w których nie ma już tych wcześniejszych. Tak jakby się skończyły w którymś momencie lotu. W pierwszym, świadomie dostrajamy się, odrzucając ciała, które najczęściej stoją pozostawione w bezruchu obok nas a w drugim docieramy w plan , w którym nie ma już substancji z której mogłyby być one wytwarzane. Osiągany na te 2 sposoby stan świadomości jest podobny, z ta różnica iż w jednym dysponujemy ciałami nadal a w drugim już ich przy nas nie ma. Wywołuje to odmienne trochę stany świadomości, gdyż koczujace obok nas, aczkolwiek porzucone ciała, maja z nami zawsze powiązanie, stajać się często źródłem peryferyjnych odczuć i doznań. One są nadal aktywne, mogąc nawet wykonywać ruchy, który planujemy w tym, do którego jesteśmy aktualnie dostrojeni. W przypadku najdalszej podroży, nie ma coś takiego miejsca, gdyż jesteśmy wyłącznie skoncentrowani świadomością na warstwie w której obecnie przebywamy.

Na podstawie tych odmiennych właściwości i skonstruowałem amfiteatr wieloświata.
Zewnętrzne kręgi oznaczają świat fizyczny, a każdy przykryty krąg pod nim, symbolizuje kolejna warstwę. A wiec mamy na samej gorze świat: fizyczny. Pod nim świat eteryczny, astralny, mentalny, przyczynowy. Tutaj dochodzimy do punktu, w którym warstwa wieloświata staje się nasza jaźnią. Kolejny schodek pod nim, symbolizuje wyższa jaz, by stać się na samym dole świecącym słońcem świadomości. Dokładnej struktury wieloświata nie potrafię określić. Zwłaszcza te najwyższe płaszczyzny są dla mnie niezbadane. Zbyt mało mam doświadczeń, by potrafić dostrzec w tym słońcu wyraźnej struktury. Zjawisko rozdzielania ciał subtelnych jest przyczyną wszelkich, postrzeganych przez człowieka amonali paranormalnych. Uniezależnione potrafią przyjmować rożne formy i wywoływać w przynależnej do siebie warstwie niezwykle zjawiska, rozpoznawalne dla nas w planie………
CIAG DALSZY WKROTCE
_________________
jeje
Ostatnio zmieniony przez Zbyszek 2013-01-02, 15:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
ComfortablyNumb 


Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 260
Skąd: wibracji
Wysłany: 2013-01-02, 17:14   

jak zwykle kawał porządnej lektury
_________________
Prawda to kraina bez dróg
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 13