Towarzystwo Obenautów Polskich


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Oobe bez wyjścia?
Autor Wiadomość
Natalia.t 

Dołączyła: 20 Mar 2013
Posty: 42
Skąd: Białystok
Wysłany: 2013-07-22, 13:42   Oobe bez wyjścia?

Ostatnio u mnie nie dzieje się zbyt wiele jeśli chodzi o oobe. Przez ostatnie kilka tygodni miałam jedno "prawie wyjście" gdzie pobawiłam się swoją ręką i nogą i jeden świadomy sen pierwszy od długiego już czasu (ostatnio miałam ld kilka lat temu). Dzisiejszej nocy miałam... no właśnie nie wiem co miałam, ale na pewno było to coś wspaniałego co zapamiętam na bardzo długo.

Wczoraj położyłam się po północy po dwóch niezbyt dobrze przespanych nocach, po trzech intensywnie spędzonych dniach, zmęczona jak mało kiedy. Przed oczami błyskało, falowało, myślałam o tym, żeby spróbować wyjść, ale nie udało się. Byłam zbyt obolała, ciągle coś mnie rozpraszało, uczucie ciężkości było nie do wytrzymania, więc w końcu postanowiłam dać sobie spokój i normalnie zasnąć, co też nie było łatwe. Potem był sen (?).

Byłam w pięknej krainie. Chodziłam po mostach nad czystymi strumykami, latałam ponad koronami kwiecistych drzew. Było mnóstwo roślin, czystej wody i motyli. Ogólnie było kolorowo i wszystko jakby połyskiwało w promieniach słońca. W pewnym momencie ktoś mnie zaprosił do zabawy. Razem z jakimiś postaciami krążyliśmy w kółko. Nie było tam żadnej karuzeli, ale coś utrzymywało nas i pozwalało się kręcić coraz szybciej i szybciej. W pewnym momencie kręciliśmy się tak szybko, że wszystkie kolory jakby się przeniknęły. W końcu mnie otoczyły, ale miałam wrażenie, że ja jestem jakby jednym z tych kolorów. Byłam w jakby perłowym kokonie i jednocześnie byłam tym kokonem, nie wiem jak to ładnie wyjaśnić. Wtedy nie czułam żadnego wirowania, nie wiem ile to trwało. Po prostu sobie byłam, istniałam. W końcu poczułam, że kokon się rozpada, kolory rozłączają się i znów budują krainę, karuzela zwalnia. Zatrzymaliśmy się. Wtedy poczułam, że powinnam wracać. Zaczęłam ładnie dziękować wszystkim postaciom za gościnę i wspólną zabawę i powoli wycofywać się, zaczęłam czuć wibracje, ale jedna z postaci zatrzymała mnie, żebym została jeszcze na chwilę, bo wcale jeszcze nie muszę wracać. Złapała mnie za "rękę", przeszył mnie delikatny prąd, wibracje znikły, a chęć/konieczność powrotu zniknęła. Swoją drogą wydawało mi się, że ta postać to moja siostra. Wyglądała tak jak siostra i miałam wrażenie, że znam ją od zawsze, ale z drugiej strony czułam, że nie powinnam się zwracać do niej jak do swojej siostry czy przyjaciółki, a powinnam traktować jak osobę, którą znam od zawsze, którą bardzo lubię i szanuję czyli np. dużo starszą, fajną ciocię.
Po "karuzeli" było już tylko wspólne latanie i podziwianie widoków, w końcu się pożegnałam, wróciłam do siebie przez "bramę", wskoczyłam do ciała i się obudziłam.

Co mnie zastanawia w tym doświadczeniu to to, że nie pamiętam momentu wyjścia. Zaczęło się jak sen. Potem stopniowo wszystko przechodziło w oobe (to znaczy intensywność odczuć, ilość rejestrowanych i zapamiętywanych szczegółów stała się taka jak w oobe), aż w końcu wracałam do ciała tak jak po wyjściu. No i ten powrót przez bramę, po przekroczeniu której był juz mój pokój. Co jeszcze dziwniejsze, do tej pory nie wyszłam poza swój pokój, a tu byłam w zupełnie nieznanym dla mnie miejscu, bardzo możliwe, że nieistniejącym nigdzie poza moim umysłem i nie czułam żadnego lęku, żadnej niewygody z tym związanej, a wręcz przeciwnie. Może dlatego, że stało się to stopniowo, od niezbyt wyraźnego snu przez sen bardzo barwny aż do czegoś w rodzaju odczuć towarzyszących oobe? Jak na razie doświadczyłam licznych wyjść i spacerów w obrębie mojego pokoju oraz świadomych snów, w których nie mogłam sobie kreować scenerii i wydarzeń, a tu takie coś. Mix snu, świadomego snu, oobe i pewnie czegoś jeszcze. Czuję się jak po fantastycznej wycieczce.

I jeszcze sprawa opiekuna. W każdym śnie, w każdej projekcji pojawia się osoba, która mi pomaga, ale zawsze wygląda inaczej, przybiera zupełnie inną postać. czasami to facet, czasami to baba, czasami to nieokreślona postać, a czasami tylko świetlisty punkcik. Zawsze tak jest? Czy da się wypracować coś takiego, że opiekun zawsze wygląda tak samo i że wychodzę, widzę coś i od razu myślę, że to on/ona/ono?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12